Wyznanie padło w czwartek w nocy w kontekście przyszłorocznych wyborów samorządowych, podczas których słuchacze Radia Maryja - tak przynajmniej poucza ojciec dyrektor - powinni wybierać nie partie, a ludzi. A że przez przypadek w poprzednich wyborach do Sejmu dobrzy kandydaci startowali tylko z listy
PiS (Anna Sobecka, Gabriela Masłowska, Zbigniew Girzyński itd.), to już inna sprawa.
W każdym razie o.Rydzyk po raz kolejny wysłał do Jarosława Kaczyńskiego sygnał, że jego przychylność ma swoją cenę i granice i że to PiS potrzebuje Radia Maryja, a nie odwrotnie. Słuchaczom zaś pokazał, że jest niezależny, a gdy zechce - złoży PiS na katafalku, tak jak niegdyś AWS i Ligę Polskich Rodzin. To na przypadek, gdyby w przyszłości na scenie politycznej pojawiło się nowe ugrupowanie prawicowe z dobrymi notowaniami, spolegliwe wobec o.Rydzyka.
Za co szef Radia Maryja ma pretensje do partii Kaczyńskiego? Wymienił trzy rzeczy:
1. Za lustrację arcybiskupa Stanisława Wielgusa i wpływ na rezygnację purpurata z funkcji metropolity warszawskiego.
2. Brak poparcia dla zaostrzenia ustawy antyaborcyjnej. 3. Poparcie w Sejmie traktatu lizbońskiego, który - zdaniem radiomaryjnych środowisk - przesądził o utracie naszej suwerenności.
Więcej możesz przeczytać na blogu
glosrydzyka.blox.pl