http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Gazeta.pl > Gazeta Wyborcza >  Teksty

A A A Poleć znajomemu     Wydrukuj     Podyskutuj na forum RSS Wyborcza.pl

Agentowi Tomkowi zapaliło się światełko?

Bogdan Wróblewski
2009-11-20, ostatnia aktualizacja 2009-11-20 09:43

Agent Tomek jest w oczach większości Polek idealnym mężczyzną
Agent Tomek jest w oczach większości Polek idealnym mężczyzną

Czy była posłanka PO Beata Sawicka złapana w pułapkę CBA miała wcześniej "skłonności korupcyjne"? Próbowała "załatwić" zdanie egzaminu w Ministerstwie Skarbu Państwa? Tak sugeruje prokuratura. Ale takiego zarzutu nie ma.

Czekamy na Wasze listy. Napisz: listydogazety@gazeta.pl



Po kilku tygodniach przerwy wczoraj wrócił na wokandę proces Beaty Sawickiej, byłej posłanki PO. Po operacji specjalnej CBA z udziałem słynnego agenta Tomka 1 października 2007 r., tuż przed ostatnimi wyborami, Sawicka wpadła na przyjęciu 50 tys. zł. Według prokuratury to była druga transza (pierwsze 50 tys. zł wzięła 8 września na ławeczce nieopodal Sejmu) łapówki za ustawienie przetargu na sprzedaż działki na Helu. Inny agent, też udający przedsiębiorcę z fikcyjnej, rzekomo amerykańskiej firmy Avantis, dał ukryte w aktówce 150 tys. zł burmistrzowi Helu Mirosławowi Wądołowskiemu. Oboje oskarżeni nie przeczą, że dostali pieniądze, ale nie przyznają się do łapownictwa.

- Liczę, że agent Tomasz i jemu podobni nigdy nikomu takiej krzywdy jak mnie nie wyrządzą - tak oskarżona Sawicka zakończyła wyjaśnienia przed warszawskim sądem 7 października. Wczoraj zaczęli zeznawać świadkowie. Na początek trzy posłanki PO: Ewa Wolak, Bożena Bukiewicz i Aldona Młyńczak. Razem z Sawicką w styczniu 2007 r. zapisały się na kurs dla kandydatów na członków rad nadzorczych spółek skarbu państwa. Na ten sam kurs zapisał się Tomasz Piotrowski, agent CBA udający przedsiębiorcę z branży deweloperskiej.

- Funkcjonariusz chciał się w ten sposób zalegendować - tłumaczył "Gazecie" Andrzej Laskowski, naczelnik wydziału przestępczości zorganizowanej Prokuratury Apelacyjnej w Poznaniu, oskarżyciel w procesie. - Ona - dodaje o oskarżonej - starała się ustawić egzamin, do którego kurs przygotowywał i wtedy zapaliło mu się czerwone światełko - zdradza, dlaczego Beatą Sawicką zainteresowało się CBA.

Podobnie opisuje to prok. Rafał Maćkowiak w uzasadnieniu aktu oskarżenia: "Beata Sawicka podjęła działania zmierzające do "załatwienia" zdania egzaminu organizowanego w Ministerstwie Skarbu". Namawiany do tego miał być prezes firmy organizującej kurs. Ale odmówił.

To wersja sprzeczna z tym, co mówi Sawicka. Agenta-przedsiębiorcę opisywała jako mężczyznę, który jeśli jej nie uwiódł, to co najmniej zafascynował. Postanowił znajomość z kursu kontynuować, a podczas pewnego wieczorku w klubie nawet "przekroczył barierę intymności, mówił jak bardzo mu się podobam, jak bardzo podobają mu się moje kręcone włosy, obsypywał mnie pocałunkami, zaszumiało mi w głowie".

Wczoraj obaj prokuratorzy zaczęli o "ustawianie egzaminu" podpytywać posłanki. Sędzia Marek Celej zapytał: - Co to ma wspólnego ze sprawą? Laskowski wyjaśnił: - Chodzi o inklinacje korupcyjne oskarżonej. Na to sąd: - Oskarżona nie ma takiego zarzutu. - No nie ma - przyznał prokurator i wycofał się z dalszych pytań.

Tymczasem wszystkie przesłuchane kobiety stwierdziły, że "nie zauważyły, by podczas kursu Tomasz utrzymywał bliższe kontakty z Beatą Sawicką". Młyńczak opisywała: - Spokojny, zagubiony, nieśmiały. Bukiewicz: - Dla mnie to był dzieciak. Taki goguś trochę. Poziom intelektualny nie bił z jego oczu. Wolak: - Nie zauważyłam, by był nachalny, natrętny, narzucał się Beacie. Ale po zakończeniu kursu miałam wrażenie, że jest ktoś z boku, kto się nią interesuje. Była szczęśliwa. Myślałam, że to Tomasz.

By odkryć prawdziwe oblicze Tomka, trzeba zatem jeszcze wielu rozpraw.



Źródło: Gazeta Wyborcza

Ocena:

słabe

nic specjalnego

dobre

bardzo dobre

znakomite

2.3

45 głosów