http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Sąd: Lew R. i jego syn na wolność

wrób
2009-11-20, ostatnia aktualizacja 2009-11-19 19:30

Po wpłaceniu pół miliona złotych poręczenia producent filmowy będzie wolny. Jego syn opuści areszt bez kaucji.

Lew R.
Fot. Radosław Jóźwiak / Agencja Gazeta
Lew R.
Warszawski sąd w nowy sposób spojrzał na korupcyjne śledztwo łódzkiej prokuratury i CBA. Chodzi o sztandarową sprawę Prokuratury Apelacyjnej w Łodzi, w której zarzuty korupcji, utrudniania postępowań karnych i fałszowania dokumentacji medycznej postawiono już 17 podejrzanym - znanemu producentowi filmowemu Lwu R. i jego synowi Marcinowi, czterem warszawskim adwokatom, kilku lekarzom i gromadzie przestępców. Głównym dowodem są zeznania świadka koronnego Konrada T., który pośredniczył między lekarzami a prawnikami i sam zgarniał większość łapówek. Lew R. i jego syn mieli mu zapłacić za uzyskanie odroczenia wykonania kary w 2005 r. 210 tys. zł i obiecać kolejne 190 tys. - wynika z zarzutów. Zeznania Konrada T. potwierdzają niektórzy lekarze i opinie biegłych medyków.

Pół roku temu łódzcy prokuratorzy zapowiadali, że zarzuty postawią nawet 100 osobom. Wczoraj przed warszawskim sądem domagali się przedłużenia aresztów o kolejne trzy miesiące tym, którzy siedzą już od pół roku: Lwu R., jego synowi, adwokatom Robertowi D. i Andrzejowi P. Argumentowali, że grozi im surowa kara - do 10 lat więzienia, na wolności mogą mataczyć, a prokuratorzy mają jeszcze wiele "czynności do wykonania".

Sędzia Mariusz Stelmaszczyk rozprawił się z tą argumentacją. Odmówił przedłużenia aresztu - jak w przypadku syna Lwa R. - lub stawiał warunek: wolność, ale w zamian za kaucję i zakaz opuszczania kraju (dla reszty).

Najciekawsze orzeczenie dotyczyło syna producenta filmowego. Gdy 25 maja aresztowano ojca, był on w Neapolu. Wsiadł w samolot i wrócił do Polski. I został aresztowany. - Cokolwiek w przeszłości zrobił, zrobił dlatego, że kochał swojego ojca. Chciał mu pomóc - mówiła nam kilka miesięcy temu żona Marcina R. Aleksandra, gdy napisaliśmy, że Marcin R. się przyznał. Prokuratura za tę wypowiedź odebrała jej prawo do widzeń z mężem!

Wczoraj sędzia Mariusz Stelmaszczyk mówił: - Musimy sobie wyobrazić sytuację syna, którego chory ojciec ma iść do więzienia. Jest bardzo prawdopodobne, że jedyną motywacją podejrzanego była obrona ojca przed więzieniem. Trzeba spojrzeć na tę sprawę z ludzkiego punktu widzenia. Gdybym ja miał wydać wyrok skazujący, to kara byłaby w zawieszeniu.

Sędzia tylko w jednym przyznawał rację prokuraturze: - Nie przesadzając o winie, zebrane dowody wskazują na duże prawdopodobieństwo popełnienia zarzucanych przestępstw - mówił. Ale zaznaczał, że prokuratura nie może wnosić o dalsze aresztowanie, bo ma jeszcze do przesłuchania świadków, zebranie opinii, gdyż miała na to pół roku. Nie może też argumentować, że chce rozszerzyć zarzuty (w przypadku Lwa R.), bo sąd nie orzeka "na podstawie hipotez". Nie przedstawiła też dowodów, że na wolności podejrzani będą mataczyć. Lew R., by odzyskać wolność, ma wpłacić 500 tys. zł poręczenia. Adwokaci Robert D. i Andrzej P. - po 200 tys. zł. Prokuratura zapewne odwoła się od decyzji sądu.

Źródło: Gazeta Wyborcza
  • Dodaj komentarz
  • Drukuj
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    1 głos

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':