Od sierpnia 1996 r. w Rosji nie wykonuje się już kary śmierci - minister spraw zagranicznych podpisał wtedy 6. Protokół, dzięki czemu Rosjan przyjęto do Rady Europy. Dziesięć lat temu sąd konstytucyjny stwierdził też, że dopóki we wszystkich regionach kraju nie zostaną powołane sądy przysięgłych, kary śmierci nie można orzekać. 1 stycznia 2010 r. przysięgli zaczną pracować w ostatnim już regionie - Czeczenii.
Sąd konstytucyjny musiał więc zawczasu odpowiedzieć na pytanie, co dalej z najwyższym wymiarem kary. Sędziowie wydali wyrok z pozoru niejednoznaczny - nie wykreślili kary śmierci z kodeksu karnego, lecz zabronili ją orzekać, dopóki Duma nie ratyfikuje podpisanego przez Rosję 6. Protokołu. A protokół ten zakazuje stosowania kary śmierci w czasie pokoju.
Wczoraj marszałek Dumy Borys Gryzłow stwierdził, że w tym roku deputowani już nie zajmą się ratyfikacją. Prezydent
Dmitrij Miedwiediew powtarza jednak, że jest za "stopniową" rezygnacją z kary śmierci. Także premier
Władimir Putin opowiada się za jej zlikwidowaniem, a kierowana przez niego Jedna Rosja dysponuje przytłaczającą większością w Dumie. Jej członkowie są jednak podzieleni w sprawie kary śmierci. Lubow Sliska, jedna z przywódców prokremlowskiej partii, zapowiada nawet, że zapali świeczkę w cerkwi w intencji przywrócenia najwyższego wymiaru kary i publicznych egzekucji.
Przeciw są też komuniści oraz nacjonaliści z partii Władimira Żyrinowskiego. Sam Żyrinowski, który niedawno mówił, że kara śmierci to barbarzyństwo, teraz domaga się publicznych egzekucji i rozstrzeliwania za korupcję.
Przeciwko rezygnacji z kary śmierci jest większość Rosjan. 53 proc. z nich nie tylko domaga się jej stosowania, ale też życzy sobie, by wymierzać ją za wszelkie ciężkie przestępstwa, z gospodarczymi włącznie.
Zdaniem Nauma Nima, redaktora naczelnego kwartalnika "Niewola", kara śmierci do Rosji już nie wróci, bo jej stosowanie oznaczałoby automatyczne wykluczenie kraju z Rady Europy. A tego w Moskwie za wszelką cenę chcieliby uniknąć.
- Nie oznacza to, że skazańcy nie będą po cichu wykańczani. Przykładem jest choćby śmierć prawnika firmy Hermitage Capital Siergieja Magnitskiego przetrzymywanego bezprawnie w areszcie od prawie roku, bez niezbędnej opieki lekarskiej i w koszmarnych warunkach. On umarł najprawdopodobniej dlatego, że nie chciał złożyć zeznań, które wymuszali na nim prokuratorzy - uważa Nim.