http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Klasa dla krzyża

Katarzyna Wiśniewska, Aleksandra Pezda
2009-11-19, ostatnia aktualizacja 2010-08-12 00:47

Rysunek Jacka Gawłowskiego
Rysunek Jacka Gawłowskiego
Rys. Jacek Gawłowski

"Biorąc pod uwagę prawa mniejszości religijnych oraz ateistów, proponujemy, aby dyrekcja wyznaczyła klasę, w której krzyż znajdzie należne Mu miejsce" - napisali rodzice do dyrektorki szkoły

Czekamy na Wasze listy. Napisz: listydogazety@gazeta.pl



Do sporu o krzyże w podstawówce nr 16 na warszawskim Ursynowie w ogóle nie powinno dojść. Krzyże nigdy nie wisiały tu w klasach, katecheci przynosili je tylko na lekcje religii i stawiali przy tablicy.

Wydawało się, że wszyscy są zadowoleni.

Ale raz jeden z katechetów (w szkole jest ich troje) zapomniał po lekcji zabrać krzyż z klasy. Do tej samej sali przyszli potem rodzice na zebranie. Kilku widok krzyża oburzył. Zażądali natychmiast od dyrektorki usunięcia go z klasy - w końcu szkoła ma być świecka!

- Jako dyrektor muszę godzić racje rodziców, którzy wyznają wiarę katolicką, i tych, którzy jej nie wyznają. Znalezienie złotego środka jest bardzo trudne. Dotychczasowe rozwiązanie akceptowali i nauczyciele, i katecheci, i rodzice - mówi dyrektorka szkoły Iwona Grelka.

Dlatego poprosiła katechetów, żeby zwyczajów szkoły nadal przestrzegali i swoje krzyże ze szkoły zabierali po lekcjach.

Tym razem katecheci się oburzyli. I niektórzy w ogóle przestali przynosić na religię krzyż.

Żądamy pilnej zmiany

Wtedy do sprawy wkroczyli rodzice katolicy.

- Ksiądz w kościele opowiadał o prześladowaniach chrześcijan, a potem nagle o tych krzyżach w naszej szkole - mówi matka pierwszoklasisty. Z 40 innymi rodzicami napisała list do dyrektorki. "Z wielką przykrością stwierdzamy, że szkoła, do której posyłamy nasze dzieci, jest jedyną znaną nam na Ursynowie, w której zrezygnowano z obecności Krzyża - symbolu naszej wiary. Żądamy zdecydowanie pilnej zmiany tego stanu rzeczy".

Wpadli na pomysł - wyznaczmy specjalną klasę do katechezy, w której krzyż będzie wisiał na stałe.

- Skoro szkoła zatrudnia osoby duchowne do uczenia religii, to i tak nie można mówić o pełnej laickości - twierdzi matka, współautorka listu.

Rodzice powołują się na konkordat i konstytucję. M.in. artykuł 48, zgodnie z którym "mają prawo do wychowania dzieci zgodnie z własnymi przekonaniami".

Co ciekawe, na to samo prawo powołał się dwa tygodnie temu Europejski Trybunał Praw Człowieka w Strasburgu. Tylko że wydał orzeczenie przeciwne - uznał, że obecność krzyży w klasie może właśnie to prawo rodziców naruszać. Trybunał zajął się sprawą krzyży na wniosek matki uczniów z Włoch.

- We Włoszech umieszczanie krzyża w klasach szkolnych jest obligatoryjne. W Polsce jest inaczej - mówi Bożena Skomorowska z biura prasowego MEN. Bo zgodnie z rozporządzeniem MEN z 14 kwietnia 1992 r. w sprawie warunków i sposobu organizowania nauki religii "W pomieszczeniach szkolnych może być umieszczony krzyż".

Na podobny pomysł, co rodzice z Ursynowa, wpadł dyrektor II Społecznego Gimnazjum i Liceum w Lublinie Adam Kalbarczyk - też chce wyznaczyć jedną salę na katechezę i powiesić w niej krzyż.

- Orzeczenie Trybunału w Strasburgu uświadomiło mi, że krzyż w klasie przez niektórych może być uważany za przejaw opresji religijnej. Ponieważ oznacza, że przestrzeń klasy jest temu symbolowi podporządkowana. A w naszym kraju jest to również symbol dominacji Kościoła katolickiego - mówi Kalbarczyk. W jego szkole większość uczniów jest wierząca. O tym, czy powiesić krzyż, decydowała dotąd klasa, która opiekuje się danym pomieszczeniem. Krzyże wiszą w kilku spośród około 20 sal.

Wybudujemy salę dla krzyża

Minister edukacji Katarzyna Hall: - Umieszczanie krzyża w salach szkolnych powinno być wynikiem wspólnej woli środowiska szkolnego. Nie powinno też powodować napięć lub konfliktów.

Dyrektor Grelka z warszawskiego Ursynowa zapewnia, że właśnie próbuje uniknąć konfliktu. Co więc stoi na przeszkodzie, żeby w jednej klasie na stałe wisiał krzyż?

- Warunki lokalowe - odpowiada. - W szkole przeznaczonej dla trzystu uczniów uczy się ich ponad dwa razy więcej.

Jednak obiecuje, że salka z krzyżem w końcu będzie. - We wrześniu, jak wybudujemy drugi budynek szkoły - mówi.

Ale rodzice chcą specjalnej sali z krzyżem teraz. - Jesteśmy katolikami. Do czego mają się modlić nasze dzieci, do tablicy? - mówią. Katolicy stanowią w szkole większość. - Do tej pory siedzieliśmy cicho. A dyrektorka przestraszyła się mniejszości.

Rodzice chcą iść do samorządu i do kuratorium. - Podpisy po listem zbieraliśmy naprędce. Jeśli będzie trzeba, możemy ich mieć choćby pięćset - mówią.

Źródło: Gazeta Wyborcza
  • 304 komentarze
  • Drukuj
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    56 głosów

Izrael zburzył wioskę, zasypał ''polską'' studnię

Beduińska wioska zrównana z ziemią. Zniszczona co najmniej jedna cysterna na wodę, którą odbudowała PAH

Kogo lekceważy Palikot?

Janusz Palikot, skoro aspiruje do roli polityka lewicowego, powinien pamiętać, że lewica nie uważa płacenia podatków za akt wrogi ludzkości