Wczoraj zgodnie z tradycją Elżbieta II przedstawiła legislacyjny program rządu na następny rok. W mowie tronowej pisanej przez urzędników z Downing Street 10 (królowa nigdy nie wygłasza swych poglądów publicznie) ogłosiła, że jej rząd, czyli gabinet Gordona Browna, chce uchwalić 14 ustaw.
- Poprzez efektywne tworzenie miejsc pracy, restrukturyzację sektora finansowego, wzmocnienie infrastruktury i odpowiedzialne inwestycje mój rząd wzmocni
wzrost gospodarczy i zatrudnienie - mówiła królowa w koronie z ponad dwoma tysiącami diamentów.
Jedna z najważniejszych i zarazem najbardziej kosztownych ustaw to prawo gwarantujące darmową opiekę w domu dla 280 tys. osób starszych i schorowanych. Kolejne 130 tys. ma skorzystać ze wsparcia na dostosowanie domu na potrzeby chorych, np. instalację podajników lekarstw. W sumie z ustawy kosztującej
budżet 670 mln funtów skorzystałoby 400 tys. ludzi.
Wśród innych propozycji jest ograniczenie o połowę deficytu budżetowego w ciągu najbliższych czterech lat. I prawo umożliwiające instytucjom finansowym rozwiązywanie kontraktów i obcinanie premii bankierom i finansistom.
Ponieważ do wyborów pozostało najwyżej 7 miesięcy, a plan rządu jest ambitny i pachnie kampanią wyborczą, podniósł się raban. - Chodzi o ratowanie Partii Pracy - uważa szef konserwatystów i zapewne przyszły premier David Cameron.
Mowa tronowa wyznacza linie wyborczej bitwy - komentowała wystąpienie monarchini
telewizja SKY News. Ale awantura zaczęła się już w poniedziałek, kiedy to szef Liberalnych Demokratów wezwał rząd do odwołania mowy tronowej z racji tego, że Partia Pracy najpewniej przegra wybory. - To marnowanie czasu. Poświęćmy go lepiej na wyczyszczenie polityki ze skutków skandali - wzywał Clegg.
Rząd odpiera zarzuty o wykorzystywanie mowy królowej do kampanii wyborczej. - Chodzi o rządzenie, a nie kampanię wyborczą - mówił Peter Mendelson, minister gospodarki i prawa ręka Browna.
Mowa tronowa to jedna z najważniejszych ceremonii brytyjskiego dworu i wielkie wydarzenie. Zgodnie z kilkusetletnią tradycją monarcha siedzi w tym czasie na tronie w Izbie Lordów. Do Izby Gmin władcy nie mają wstępu od 1642 r., kiedy król Karol I Stuart wtargnął tam i próbował aresztować parlamentarzystów, co skończyło się wojną domową.
Elżbieta II wygłasza mowy od 1952 r. Tylko dwa razy odwołano jej tronowe wystąpienia - w 1959 i 1963 r., kiedy była w ciąży i lekarze poradzili jej, by się nie forsowała.