http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Herezje redaktora T.

Magdalena Środa
2009-11-18, ostatnia aktualizacja 2009-11-18 17:20

Sądzę, że krzyże w polskich instytucjach publicznych znajdują się nie tyle z pobożności polskiego ludu, ile z siły obyczaju, przyzwyczajenia i strachu polskich polityków przed klerem. Nie są więc one symbolem religijnym

Magdalena Środa
fot.
Magdalena Środa
Trudno mi sobie bowiem wyobrazić, by ludzie głęboko wierzący naprawdę chcieli, by krzyż znajdował się w parlamencie, czyli tam, gdzie przebywają bezbożnicy, a wierzący zachowują się, jakby Boga w sercu nie mieli, lub w szkole, gdzie najczęściej jest kompletnie ignorowany. Miejsce krzyża jest w sferze sacrum, gdzie nabiera on właściwych dla siebie religijnych sensów i wzbudza szacunek.

Krzyże nie są też symbolem kulturowym, bo w tak homogenicznym kraju jak Polska kultura chrześcijańska nie musi bronić się przed islamską (jak to ma miejsce we Włoszech). Liczba kościołów pobudowanych w Polsce jest wystarczającym dowodem nie tylko chrześcijańskiego rodowodu tych ziem, ale również fundamentalistycznego charakteru naszego państwa.

Jeśli ktoś więc chce, by krzyż przestał odgrywać rolę religijną, a stał się wyłącznie elementem polskiego folkloru, to najlepszą rzeczą jest nie robić nic. Wojna o krzyże paradoksalnie wzmocni jego rolę. Polityczną przede wszystkim.

Nawet jeśli okaże się, że krzyże nie mają prawa wisieć w miejscach publicznych (bo nie mają), to dopiero zakaz ich wieszania wywoła wielką falę - i to zarówno aktywności religijnej, jak i politycznej. Pierwszy będzie prezydent, który walkę o krzyże podniesie do rangi elementu swojej kampanii wyborczej. Ujawni się też mnóstwo osobowości inkwizytorskich, których przedsmak mamy dziś, czytając i oglądając w telewizji (14.11, 16.11) red. Terlikowskiego reaktywowanego z tej okazji przez wiele telewizyjnych stacji.

A to osobowość niezwykła. Gdyby Święte Oficjum wydawało komiks, to red. Terlikowski byłby z pewnością pierwowzorem jego bohaterów. Świat red. Terlikowskiego dzieli się po manichejsku (nie wiem, czy redaktor wie, że manicheizm jest herezją) na bezwzględne dobro i bezwzględne zło, które toczą ze sobą straszną walkę. Dobro reprezentuje Kościół katolicki zwany eufemistycznie "kulturą chrześcijańską", bo red. Terlikowski, mówiąc o chrześcijaństwie, nie ma przecież na myśli bezeceństw, które się dzieją w Kościele anglikańskim, ani protestantów, którzy bardziej interesują się zbawieniem niż walką z aborcją i prezerwatywą, ani zielonoświątkowców czy świadków Jehowy. Redaktor Terlikowski, broniąc chrześcijaństwa, ma na myśli posoborowy neotomizm uzbrojony w narzędzia walki ze wszystkim, co niezgodne z doktryną i jej reprezentantami. Strasznie to okrojona wizja chrześcijaństwa i mająca bardzo niewiele wspólnego z dzisiejszą Europą, a zwłaszcza z tym, co z Europy uczyniło tak wielki, zróżnicowany kulturowo-polityczny projekt, w którym chce się uczestniczyć.

Z drugiej strony świata według Terlikowskiego znajduje się zło tak straszliwe, że jedyna nazwa, jaką można wobec niego stosować, to nazizm. Wszyscy źli "wpisują się w tradycję nazistowską". Neotomistyczny katolicyzm walczy więc z neonazizmem (lub, mówiąc językiem Jana Pawła II, prekursora tego typu określeń - z "trzecim totalitaryzmem" lub "kulturą śmierci"), a niewątpliwym liderem tej walki jest red. Terlikowski.

Nie wiem, czy zostanie on dzięki tej walce zbawiony. Tego nie wie nikt, ale mając dużo sympatii wobec szeroko rozumianego chrześcijaństwa, myślę sobie, że gdyby Chrystus Pan wiedział, że jego rzecznicy (czy raczej uzurpatorzy) będą wykorzystywali krzyż do obrony tak żałosnej, tak skarlałej wizji chrześcijaństwa i Europy, to zbawiałby jakąś inną część świata, a z pewnością Polskę pana Terlikowskiego ominąłby szerokim łukiem.

  • 68 komentarzy
  • Drukuj
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    168 głosów

Whitney Houston nie żyje

Mariah Carey, Alicia Keys, Rihanna, Justin Bieber - największe gwiazdy muzyki mówią dziś i piszą, że Whitney Houston była dla nich wzorem i inspiracją