Do aptek jadą zapasy antywirusowych leków zatrzymane w hurtowniach w wakacje, gdy WHO ogłosiła pandemię grypy. Leki uwolnił do sprzedaży obradujący wczoraj komitetu pandemiczny.
- Teraz lekarz rodzinny, jeśli uzna, że stan chorego tego wymaga, będzie mógł wypisać receptę - poinformowała minister zdrowia
Ewa Kopacz. Kilka tygodni temu opakowanie tamiflu w aptece kosztowało 100-150 zł. Apteki mają dostać 75-80 tys. opakowań antywirusowych leków. Gdy zapasy w hurtowniach się skończą, uwalniane mają być rządowe rezerwy. Premier zapewniał, że mamy leki dla 2 mln osób.
- Chorzy, którzy oprócz typowych objawów grypy - złego samopoczucia, gorączki i biegunki - będą mieć jakiekolwiek trudności z oddychaniem, krwawe plwociny, choroby płuc - powinni być kierowani do szpitali na oddziały intensywnej terapii - mówił prof. Andrzej Horban, krajowy konsultant ds. chorób zakaźnych. I radził, by nowej grypy nie leczyć aspiryną.
Po doniesieniach o nowej grypie więcej osób szczepi się na grypę sezonową. Minister Kopacz poinformowała, że szczepionek nie zabraknie - wkrótce do Polski ma przyjechać 273 tys. dawek.
A co ze szczepionką na nową grypę? Minister zdania nie zmieniła - chce, by producent wziął na siebie odpowiedzialność za jej ewentualne skutki uboczne. I żeby można było ją kupować w aptece. Kopacz rozmawia z pięcioma firmami, które produkują szczepionkę.
Od 1 września do 15 listopada ponad 107 tys. pacjentów zachorowało na grypę. W ubiegłym roku w tym samym okresie zachorowało ponad 24 tys. osób. Kopacz powiedziała, że tak duży wzrost zachorowań świadczy o obecności nowego wirusa, który szybko się rozprzestrzenia. Jednak u 80 proc. zainfekowanych wirusem A/H1N1 choroba przebiega łagodnie, a u 10 proc. - bezobjawowo lub kończy się katarem. Powikłania grożą osobom z obniżona odpornością, np. z powodu przewlekłej choroby. Do wczoraj w Polsce na powikłania pogrypowe zmarły cztery osoby, u których potwierdzono wirusa A/H1N1. Dziesięć leży na oddziałach intensywnej terapii. W poprzednich latach z powodu powikłań po grypie sezonowej umierała w Polsce jedna osoba na tysiąc.