http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Leczenie snem

rozmawiały Agata Nowakowska, Dominika Wielowieyska
2009-11-18, ostatnia aktualizacja 2009-11-17 20:14

PO nie ma jakiegokolwiek modernizacyjnego projektu. Tusk kiedyś powiedział, że chciałby być pamiętany za "orliki" - dość skromne ambicje jak na premiera. To mit, że reformy muszą boleć

Październik 2008 r. Premier Donald Tusk po posiedzeniu rządu
Fot. Wojciech Olkuśnik / Agencja Gazeta
Październik 2008 r. Premier Donald Tusk po posiedzeniu rządu


Aleksander Smolar*

Agata Nowakowska, Dominika Wielowieyska: Kilka tygodni temu mówił pan: "Dziś o polityce decydują dwie, trzy osoby, które liczą się nadmiernie z opinią publiczną. Oczywiście nie ma demokracji bez liczenia się z opinią publiczną, ale przywódca powinien prowadzić wyborców, a nie oglądać się wyłącznie na sondaże". Tak źle ocenia pan Donalda Tuska?

Aleksander Smolar: Byłem dotychczas wstrzemięźliwy w recenzowaniu rządu, obawiając się, że moja polityczna przeszłość może skłaniać ku nadmiernie krytycznym ocenom.

Stary żal z czasów, gdy Tusk rozbijał Unię Wolności?

- Nie. UW miała w sobie tanatos - instynkt śmierci. W tym była jej zguba, ale i wielkość. Nie liczyła się z własnym elektoratem, kierując się wyłącznie swoją wizją dobra kraju. Umarła, przyczyniając się zarazem do wielkiego sukcesu Polski.

Platforma uformowała się jako antyteza Unii, chociaż podzielała jej cele modernizacyjne i odwoływała się do tego samego mniej więcej elektoratu. Programem PO bardzo szybko stał się pragmatyzm aż do bólu, mierzony siłą partii, zdolnością zdobycia i utrzymania władzy. Chociaż odpowiedź na pytanie: "po co?" była i jest już znacznie trudniejsza.

Przykład jeden z wielu: po powstaniu PO jej posłowie utworzyli klub parlamentarny, decydując zarazem, że do wyborów 2001 r. nie będą jako klub zajmowali w Sejmie żadnego stanowiska! Motyw był oczywisty: aby nikogo nie antagonizować. Czy w tej anegdocie nie ma klucza do zrozumienia również dzisiejszej PO? Jej niezdolności do zarysowania jakiejkolwiek perspektywy, dokonania znaczących wyborów?

Ale wybawiła nas od PiS-u.

- Bez wątpienia. Jest to partia demokratyczna i liberalna. PiS był partią... demokratyczną inaczej. Bez szacunku dla Trybunału Konstytucyjnego, niezależności banku centralnego, prokuratury i mediów, permanentnie agresywną i poniżającą przeciwników.

Głosowałem na PO, ale nie zapomniałem, że gdy PiS i PO chciały wspólnie rządzić, gospodarka miała przypaść Platformie, a "moralną rewolucją" mieli się zająć bracia Kaczyńscy - to były słowa Tuska wypowiedziane już w czasach jego opozycji! Platforma tę rewolucję IV RP gorliwie wspierała.

Obie partie świetnie wykorzystały moralne oburzenie społeczeństwa rządami Millera, ale też wrogość wobec elit, które przeprowadzały społecznie kosztowną ustrojową transformację. Platforma głosowała za wszystkimi ważnymi ustawami, które tworzyły PiS-owską IV RP: IPN, CBA, też za potworkowatą ustawą lustracyjną. Nie wiem, czy to miał na myśli Tusk, mówiąc wielokrotnie o "odpowiedzialnym populizmie", któremu hołduje.

Wielu przejrzało, gdy PiS przejął rządy.

- Niemniej jednak dawny flirt Platformy z IV RP ma wpływ także na obecną politykę. Nie zrobili porządku w CBA - za co płacą wysoką cenę. Nie ruszyli IPN, współodpowiadają za dalsze rujnowanie mediów publicznych. Podcięli finansowe podstawy ich istnienia, nie mając żadnego projektu pozytywnego. Przestraszyli się dopiero reakcji inteligencji. Mentalni technokraci nie rozumieli znaczenia mediów publicznych dla narodowej kultury i edukacji.

Tusk mówił, że nie będzie zmieniał ustaw tylko po to, by zrobić czystki personalne. A Mariusz Kamiński jako szef CBA będzie straszakiem dla polityków PO.

- Jedną z chorób zawodowych władzy jest korupcja. I Tusk istotnie mówił, że Kamiński jest mu potrzebny, aby pilnował jego trzódki. Ale jak się ma do czynienia z przeżartym polityką radykałem, to trzeba wiedzieć, że jest granica jego lojalności wobec wrogiej mu władzy i reguł państwa prawa. W wywiadzie dla "Gazety" Waldemar Pawlak ("Zawsze byliśmy tradycyjnie nowocześni", rozmowa Agnieszki Kublik i Moniki Olejnik 10.11.2009) słusznie mówił, że należało zmienić ustawę o CBA, znaleźć szefa spoza polityki i wprowadzić demokratyczną kontrolę.

Te głosy pojawiły się dopiero po tzw. aferze hazardowej. Wcześniej chwalono premiera, że wyrzekł się metod PiS-u.

- Gdy premier w końcu mianował apolitycznego następcę Kamińskiego, to nie było żadnych protestów. Trzeba było natychmiast po objęciu władzy powiedzieć: robimy rzecz, która może wzbudzać wątpliwości, ale CBA i IPN wymagają reformy ze względu na normy i obyczaj demokratyczny. I mianować ludzi bez zarzutu. Jednak Platforma mało zrobiła w sprawie instytucji IV RP (choć oddzieliła funkcję ministra sprawiedliwości od prokuratora generalnego).

Tusk nie chciał tracić wyborców, którzy wahają się między poparciem dla PiS-u i PO.

- Oczywiście, PO nie chciała stracić ani jednego głosu na prawicy. Nadto w jej szeregach było wiele wdów po POPiS-ie!

Źródło: Gazeta Wyborcza
  • Dodaj komentarz
  • Drukuj
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    21 głosów

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':