http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Napieralski nie słucha zarządu

Agnieszka Kublik, Wojciech Szacki
2009-11-18, ostatnia aktualizacja 2009-11-18 07:54

Włodzimierz Cimoszewicz i Grzegorz Napieralski
Włodzimierz Cimoszewicz i Grzegorz Napieralski
Fot. Sławomir Kamiński / Agencja Gazeta

Szef Sojuszu nie pytał Cimoszewicza, czy chce kandydować na prezydenta, choć zobowiązał go do tego zarząd partii

- Napieralski obawiał się, że start Cimoszewicza podważy jego pozycję jako lidera partii - mówią w SLD.

Zarząd SLD we wrześniu zobowiązał Napieralskiego, że wysonduje, czy Jolanta Kwaśniewska i Włodzimierz Cimoszewicz są zainteresowani startem w wyborach prezydenckich z listy SLD. Z Kwaśniewską Napieralski porozmawiał we wrześniu. Usłyszał "nie".

W lipcowym sondażu "Gazety" w drugiej turze Kwaśniewska pokonała i Lecha Kaczyńskiego, i Donalda Tuska.

Z Cimoszewiczem, który błyszczy w sondażach (drugie, trzecie miejsce) Napieralski nawet się nie spotkał. Szef SLD wygadał się z tym w wywiadzie dla "Gazety".

Pytany, dlaczego chce, by Cimoszewicz kandydował w barwach SLD, skoro jest tak krytyczny i wobec samego Napieralskiego, i SLD, odparł: - Skończmy z tym mitem: Nigdy nie mówiłem, że będę Cimoszewicza namawiał, by startował na prezydenta. I nie namawiałem go do tego.

Napieralski nie wykonał więc prośby zarządu SLD.

Wicemarszałek Sejmu Jerzy Szmajdziński broni Napieralskiego: - Chodziło o to, by wysondować, czy Cimoszewicz będzie kandydować. Zanim się spotkał z Napieralskim, powiedział, że nie. Więc sonda nie miałaby sensu.

Ale i Kwaśniewska konsekwentnie odmawia startu w wyborach, a z nią Napieralski się spotkał.

O co więc chodzi?

Tłumaczy jeden ze "starych" działaczy Sojuszu: - Bo w przypadku Kwaśniewskiej nie było ryzyka. Napieralski wiedział od Kwaśniewskiego, że ona odmówi. A nawet gdyby się zgodziła, to nie ma ambicji przejąć SLD. Takie ambicje ma Cimoszewicz i nawet gdyby wybory prezydenckie przegrał, ale dostał 20-30 proc., to stałby się niekwestionowanym liderem Sojuszu. Napieralski musiałby odejść, bo o takim poparciu może tylko pomarzyć.

Rzecznik SLD Tomasz Kalita: - Zarząd nie zobowiązał Grzegorza Napieralskiego do rozmów z Kwaśniewską i Cimoszewiczem, to była taka luźna umowa, że będzie z nimi rozmawiał. Ale potem Cimoszewicz parokrotnie publicznie odmówił startu, więc spotkanie stało się bezcelowe. A z Kwaśniewską Napieralski spotkał się przy okazji kongresu kobiet lewicy.

Źródło: Gazeta Wyborcza
  • 42 komentarze
  • Drukuj
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    13 głosów

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':