http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Obama nie podbił Chin

Maria Kruczkowska
2009-11-18, ostatnia aktualizacja 2009-11-17 18:11

W cieniu rozmów o gospodarce prezydent USA Barack Obama bez sukcesu namawiał wczoraj chińskiego przywódcę Hu Jintao do wznowienia rozmów z przywódcą Tybetańczyków Dalajlamą.

W Pekinie prezydent USA poruszył nie tylko sprawę Tybetu, gdzie Chińczycy prowadzą akcję wynaradawiania Tybetańczyków, nazywając przebywającego na wygnaniu Dalajlamę separatystą, ale też Korei Północnej, Iranu czy walki z globalnym ociepleniem.

Prezydent USA kilka tygodni temu nie spotkał się w Waszyngtonie z duchowym przywódcą Tybetańczyków, ponieważ nie chciał drażnić Pekinu przed swoją wizytą w Azji. Wczoraj Dalajlama podziękował Obamie za podjęcie tematu Tybetu podczas spotkania z Hu.

Doradcy amerykańskiego prezydenta nie ukrywali, że najważniejszy temat rozmów to gospodarka. - Ameryka będzie więcej oszczędzać i mniej wydawać, a Chiny dokonują szerokich zmian polityki, by przywrócić równowagę swej gospodarce i wzmocnić popyt wewnętrzny - mówił wczoraj Obama po spotkaniu z Hu.

Dziennikarze, którzy nie mogli zadawać pytań, nie dowiedzieli się jednak, co oba kraje zamierzają dokładnie zrobić.

Chiny i Ameryka są skazane na współpracę. Chińczycy potrzebują rynku amerykańskiego do sprzedaży swoich towarów, Stany Zjednoczone - miliardów dolarów Pekinu inwestowanych w swoje obligacje skarbowe.

Chińczyków niepokoi wzrost protekcjonizmu w USA, gdzie coraz częściej mówi się o nakładaniu ceł na kolejne towary z Państwa Środka. Nalegają na to m.in. związki zawodowe. - Nasze kraje muszą się przeciwstawiać każdemu rodzajowi protekcjonizmu handlowego - podkreślał wczoraj Hu Jintao.

Ameryka zalewana tanimi towarami z Chin ma ogromny deficyt handlowy z Państwem Środka sięgający 400 mld dol. Waszyngton wini za to m.in. sztucznie zawyżany kurs juana (obecnie tylko 6,8 juana za dolara). Pekin od roku nie zmienił kursu swej waluty i jest głuchy na argumenty USA. Na konferencji prasowej Hu nawet nie zająknął się o juanie.

Po spotkaniu obaj przywódcy zjedli wspólny obiad, Obama zwiedził też Zakazane Miasto - dawną siedzibę chińskich cesarzy.

Źródło: Gazeta Wyborcza
  • 5 komentarzy
  • Drukuj
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    12 głosów

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':