Jesienią 2010 roku wybory prezydenta kraju, ale też wybory władz samorządowych. Politycy Sojuszu stawiają na te drugie. - Pozwolą rozbudować i utrzymać strukturę, realnie wprowadzić wielu nowych ludzi do polityki - tłumaczy Tomasz Kalita, rzecznik
SLD.
Do końca roku mają być więc znani wszyscy kandydaci SLD na prezydentów większych miast. Znane mają być też ich pomysły na miasta.
Już w sobotę, 21 listopada, na posiedzeniu rady krajowej, SLD przyjmie strategię wyborów samorządowych. - Zespół do jej opracowania pracuje intensywnie od kilku miesięcy, ma już zręby programowe i szczegóły kampanii, nawet te marketingowe jak np. jej wizualizacja - opowiada Kalita.
W zespole pracuje od trzech do ośmiu osób. Na jego czele stoi Krzysztof Makowski, szef SLD w województwie łódzkim. - Mamy już sztaby wyborcze w każdym województwie i gotowy projekt zasad, którymi powinien się wyróżniać lewicowy kandydat na prezydenta, burmistrza czy wójta - wylicza Makowski.
Brakuje jeszcze grup tematycznych, które treścią wypełnią zręby programowe np. z dziedziny edukacji czy zdrowia. Te mają powstać w sobotę. Swoimi doświadczeniami mają się też tego dnia podzielić prezydenci miast z SLD oraz samorządowcy.
Z analizy zespołu ds. strategii wynika, że SLD liczy na zwycięstwo w: Szczecinie, Łodzi, Kielcach, Krakowie, Rzeszowie, Bydgoszczy. I miastach mniejszych: Chełmie, Sosnowcu, Włocławku czy Stargardzie Szczecińskim.
Sojusz rozpędza wyborczą machinę na rok przed wyborami. W niektórych miastach już ogłosił kandydatów. Np. w Wałbrzychu. - Lokalne media już go zauważyły, już jest w grze, recenzuje i mówi o swoich pomysłach na miasto - opowiada Janusz Krasoń, lider dolnośląskiego SLD. - A to ma duże znaczenie, bo już niedługo kampania prezydencka zdominuje media i na debatę o samorządzie zabraknie czasu.
W 2006 roku po listopadowych wyborach samorządowych SLD było trzecią siłą polityczną w kraju. Jednak o wynik wyborczy walczyła wówczas szeroka koalicja SLD-
SdPl-UP-PD. W wyborach do sejmików dostała blisko 15 proc. poparcia.