http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Wojsko trojga narodów

Marcin Wojciechowski, Tomasz Bielecki, Bruksela
2009-11-17, ostatnia aktualizacja 2009-11-17 00:48

Polska znów ciągnie Ukrainę na Zachód. Za dwa lata polscy, ukraińscy i litewscy żołnierze mają służyć we wspólnej brygadzie uczestniczącej w misjach pokojowych Unii Europejskiej, NATO oraz ONZ

ZOBACZ TAKŻE

Co o tym sądzisz? Napisz: listydogazety@gazeta.pl



Ministrowie obrony Polski, Litwy i Ukrainy podpisali wczoraj w brukselskiej siedzibie NATO list intencyjny o utworzeniu ponadnarodowej brygady. To polski pomysł na przybliżenie ukraińskiej armii do Zachodu mimo malejących szans na rychłe przyjęcie Kijowa do Sojuszu. To druga po Partnerstwie Wschodnim inicjatywa rządu Donalda Tuska, by zbliżyć świat poradziecki do Zachodu.

- Pomysł wspólnej brygady podoba się wszystkim członkom Sojuszu. Nawet ci, którzy są niechętni szybkiej integracji Ukrainy z NATO, nie mają podstaw, aby sprzeciwiać się zacieśnianiu naszej współpracy w misjach pokojowych - mówił wiceminister obrony Stanisław Komorowski.

Ta inicjatywa to obecnie jeden z nielicznych pomysłów na przyspieszenie drogi Ukraińców na Zachód. Naciski Kremla, który ostro przeciwstawia się "ekspansji" Europy i USA na obszarze poradzieckim, oraz pogłębiający się chaos polityczny w Kijowie sprawiają, że ubywa chętnych do wspierania Ukrainy na Zachodzie. Na Ukrainie w przeciwieństwie do członkostwa w UE integracja z NATO nie cieszy się poparciem większości społeczeństwa.

- Pomysł wspólnej brygady to świetna rzecz na obecny czas, gdy kwestię naszego członkostwa w NATO trzeba będzie odłożyć być może na kilka lat - mówi "Gazecie" były szef ukraińskiej dyplomacji Borys Tarasiuk, jeden z głównych orędowników zbliżenia Ukrainy z Zachodem.

Zapowiedź powołania międzynarodowej brygady była wczoraj jedynym konkretem podczas narady NATO - Ukraina w Brukseli. Zapewne podobnie bezowocny okaże się grudniowy szczyt UE - Ukraina w Kijowie. Ukraińscy politycy są skupieni na kampanii przed styczniowymi wyborami prezydenckimi.

Brygada ma liczyć 4,5 tys. ludzi, a jej kwaterą będzie Lublin. Jeśli jednostka odegra kiedyś istotną rolę w misjach pokojowych UE bądź NATO, to wzrosną szanse na to, że w oczach zachodnich Europejczyków Ukraina znów będzie czymś znacznie więcej niż tylko krajem tranzytowym dla rosyjskiej ropy i gazu na Zachód.

Żołnierze będą się spotykać podczas ćwiczeń oraz w czasie misji. Na stałe współpracować będą ze sobą sztabowcy. Wstępną gotowość operacyjną jednostka ma osiągnąć już za dwa lata. - Mamy nadzieję, że pełną gotowość operacyjną brygada osiągnie już w 2013 r. W UE powołanie takich jednostek zabiera siedem-osiem lat. My chcemy zrobić to szybciej. Będzie nam łatwiej, bo wszystkie trzy strony są przekonane, że współpraca wojskowa między Wilnem, Kijowem a Warszawą jest potrzebna - mówi nam szef MON Bogdan Klich.

Wspólna jednostka wojskowa Ukrainy z dwoma krajami Sojuszu Atlantyckiego może się okazać wyzwaniem nie tylko dla Rosji czy niechętnych poszerzeniu NATO państw Zachodu, ale także dla ukraińskich elit politycznych. Aby brygada powstała, potrzeba jeszcze umowy międzypaństwowej. Nie wiadomo, czy uda się ją zawrzeć przed styczniowymi wyborami prezydenckimi nad Dnieprem.

- Jeśli prezydentem zostanie prorosyjski Wiktor Janukowycz, to z projektem mogą być problemy - uważa Tarasiuk. - Ale jeśli będzie nim obecna premier Julia Tymoszenko, to będzie kontynuowany.

- Kusząc Kijów brygadą, chcemy zmobilizować Ukraińców do zastanowienia się nad ich długoterminową strategią. Niech wyjdą na chwilę poza kampanię wyborczą, spojrzą na mapę i pomyślą o przyszłości - tłumaczą polscy dyplomaci.

Źródło: Gazeta Wyborcza
  • Dodaj komentarz
  • Drukuj
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    8 głosów

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':