Oferta wygląda następująco: kupujesz internet stacjonarny w
Orange i w ciągu tygodnia możesz zgłosić się po odbiór internetu mobilnego. Będzie cię on kosztował 9 zł miesięcznie przez cały czas umowy.
"Nie mam żadnych wątpliwości, że taki tandem będzie rynkowym hitem. Dzięki niemu można sporo zaoszczędzić i być zawsze online" - zachwala ofertę w swoim blogu rzecznik Grupy TP Wojciech Jabczyński.
Do tego dochodzi wprowadzona kilku dni temu oferta podnosząca dotychczasowe limity przesyłu danych bez zmiany cen. I tak za 150 zł dostaniemy teraz nie 12 GB, ale 35 GB, a za 60 zł 4 GB zamiast dotychczasowego 1 GB. Najbardziej istotna zmiana dotyczy oferty za 39,50 zł, która była może atrakcyjna cenowo, ale nie zachęcała limitem przesyłu danych, który wynosił 0,5 GB. Nie był on wystarczający, by swobodnie surfować po sieci, w tym choćby bez ograniczeń oglądać filmy na YouTube. Teraz za tę samą cenę dostajemy 2 GB limitu.
Orange wziął na warsztat promocje istniejące już na rynku, ale do każdej dodał coś więcej. I tak internet mobilny dodawany do stacjonarnego mieliśmy już w Netii. Tam z oferty internetu przez modem komórkowy skorzystać możemy nawet za darmo - wystarczy mieć internet stacjonarny na łączu Netii (lub w ramach tzw. usługi LLU). Tkwił tu jednak haczyk - bezpłatna jest tylko oferta z niewielkim limitem przesyłania danych 100 MB. Za większy pakiet - 1 GB (a więc dwukrotnie mniejszy niż w TP) - trzeba już zapłacić 29 zł miesięcznie. Poza tym oferta działa na sieci 3G Playa - to oznacza, że w zasięgu jest tylko ok. 60 proc. mieszkańców kraju.
Cena 9 zł też już była - w Aster. Tam jednak limit przesyłu danych wynosił zaledwie 250 MB.
Pomarańczowy operator idzie jednak jeszcze dalej - osoby kupujące ofertę przez internet dostają jeszcze większe limity (przykładowo zamiast 4 GB - 4,5 GB, a zamiast 35 GB - 37 GB). Poza tym wszyscy, którzy kupią ofertę powyżej 7 GB, mogą liczyć na 3 miesiące abonamentu za 1 zł (w e-sklepie nawet 4 miesiące).
To pierwszy poważny atak Orange w wojnie o internet, która zaczęła się w lipcu 2008 r. To wtedy najmłodszy operator - Play - ogłosił najtańszą na rynku ofertę mobilnego internetu w cenie 45 zł przy limicie ściągania danych 5 GB! Przeciętna cena w tym czasie za podobny limit wynosiła ponad 100 zł. Klienci rzucili się tłumnie, ale konkurenci nie zareagowali zbyt gwałtownie - oferta Orange za 39,5 zł przy limicie 0,5 GB pojawiła się dopiero po roku.
Play nie obawia się najnowszej oferty pomarańczowego operatora. A to dlatego, że sam wprowadził właśnie promocję - teraz za średnią cenę 35 zł miesięcznie dostaniemy limit aż 5 GB.
- Ważne dla klienta jest też, że oferujemy krótkie umowy - na 18 miesięcy. Nie dość, że konkurenci reagują na nasze oferty z półtorarocznym poślizgiem, to i tak ciągle są daleko - przekonuje rzecznik Play Marcin Gruszka.
Nie śpi tez Aster - w najnowszej promocji mobilny internet z limitem 1 GB można kupić od 1 zł.