http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Jest dochodzenie za heilowanie przez ONR

wrób
2009-11-17, ostatnia aktualizacja 2009-11-16 20:33

- Chcemy ustalić, kto krzyczał, kto wykonywał faszystowskie gesty - precyzuje cel postępowania w sprawie nawoływania do nienawiści i propagowania faszyzmu szef prokuratury dla Warszawy-Śródmieście Robert Myśliński.

Manifestacja ONR w Warszawie
Fot. Filip Klimaszewski / Agencja Gazeta
Manifestacja ONR w Warszawie
Wczoraj dochodzenie w sprawie manifestacji ONR z 11 listopada przed pomnikiem Romana Dmowskiego w Warszawie wszczęła policja. Ale jej pracę nadzorować będzie prokuratura, aż do najwyższego szczebla. - Myślę, że w ciągu tygodnia będę miał pierwsze informacje, jutro spotykam się z naczelnikiem dochodzeniówki - deklaruje prok. Myśliński.

W dniu Święta Niepodległości kilkuset członków Obozu Narodowo-Radykalnego przemaszerowało ulicami stolicy, krzycząc: "Narodowy socjalizm", "Precz z żydowską okupacją!", "Wielka Polska katolicka!". Pod pomnikiem Romana Dmowskiego - założyciela i ideologa endecji - kierownik ONR Artur Zienkiewicz wzniósł rękę w geście hitlerowskiego pozdrowienia. Pokazała to telewizja, opisały gazety. Zienkiewicz tłumaczył potem, że ten gest "nie miał nic wspólnego ze zbrodniczą ideologią nazistowską".

11 listopada demonstracji narodowców stołeczna policja tylko się przyglądała. - Policja nie interweniuje w takich przypadkach, monitorujemy i nagrywamy - tłumaczył "Gazecie" jej rzecznik Marcin Szyndler. Do wczoraj na zachowanie ONR-owców reagowały tylko media i publicyści prawni. Prof. Andrzej Zoll, były rzecznik praw obywatelskich i były prezes Trybunału Konstytucyjnego, pytał: - Dlaczego nie ma jeszcze postępowania w sprawie "heilowania" w Święto Niepodległości? Konstytucja chroni wolność słowa i zgromadzeń, a nie ich nadużywanie.

Prof. Zoll przyznał też na naszych łamach, że prokuratury i sądy nie uważają okrzyków typu: "skończyć z żydowską okupacją" za przestępstwo nawoływania do nienawiści na tle różnic narodowościowych i propagowania faszyzmu. Często stosują przepis o "niskiej społecznej szkodliwości czynu". Czy to się zmieni?

Prok. Myśliński: - Mamy artykuły z "Gazety", mamy relacje telewizyjne, teraz najważniejsza jest analiza policyjnego monitoringu i przesłuchiwanie świadków - uczestników demonstracji. Bo organizatorzy są znani, demonstracja była legalna. Celem jest wyłuskanie, kto krzyczał, kto wykonywał faszystowskie gesty.

Według rzecznika Prokuratury Krajowej Katarzyny Szeskiej policja sprawdzi też, czy wśród manifestujących w Warszawie byli członkowie ONR z Brzegu, których sąd skazał niedawno za publiczne propagowanie ustroju faszystowskiego podczas manifestacji na Górze św. Anny. Trzy osoby za "heilowanie" dostały po pół roku więzienia w zawieszeniu, a brzeski ONR za propagowanie faszyzmu i szerzenie nienawiści rasowej został zdelegalizowany.

Agencja PAP przypomina, że w 2002 r. Sąd Najwyższy uznał, że samo publiczne wykonanie gestu "Heil Hitler" - jeśli jest związane z zamiarem przekonania do faszyzmu - jest przestępstwem.

Źródło: Gazeta Wyborcza
  • Dodaj komentarz
  • Drukuj
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    4 głosy

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':