http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Sarah Palin chce wrócić

Marcin Bosacki, Waszyngton
2009-11-17, ostatnia aktualizacja 2009-11-16 19:02

Ukazująca się dziś książka byłej gubernator Alaski już jest bestsellerem. Sarah Palin ma nadzieję, że pomoże jej w walce o prezydenturę w 2012 roku.

Sarah Palin
Fot. Skip Peterson / AP
Sarah Palin
Autobiografia przegranej kandydatki Republikanów na wiceprezydenta sprzed roku nosi tytuł "Going Rogue". "Rogue" to po angielsku łotrzyk lub łobuz. Tak nieoficjalnie nazywali Palin ponad rok temu podczas kampanii wyborczej doradcy Johna McCaina i samej Palin, podkreślając, że urywa się ona spod ich kontroli i jest nieodpowiedzialna.

Palin przyjmuje to za dobrą monetę, podkreślając swój populistyczny wizerunek "zwykłej kobiety z małego miasteczka" na Alasce, która walczy ze "starymi układami w polityce".

Choć książka ukazuje się dopiero dziś, Palin już zarobiła na niej 5 mln dol., a zamówienia internetowe wywindowały "Going Rogue" na szczyt listy bestsellerów. Wczoraj wieczorem Palin wystąpiła w sławnym telewizyjnym show Oprah Winfrey, dziś gości ją druga megagwiazda amerykańskiej telewizji Barbara Walters.

Palin, która w lipcu zrezygnowała ze stanowiska gubernatora Alaski, niewątpliwie, tak jak w 2008 r., za sprawą książki staje się znów jedną z najpopularniejszych i najbardziej kontrowersyjnych osób w Ameryce. Pytanie, czy będzie tylko celebrytką, czy też uda jej się powrócić do wielkiej polityki.

W to, że Palin ma ambicje prezydenckie, nikt w USA nie wątpi. Pokazuje to choćby zaplanowana na miesiąc trasa promocyjna jej książki. Palin ma mnóstwo spotkań w Iowa, Ohio, Wirginii i na Florydzie - czyli w stanach, przez które wiedzie droga do prezydentury najpierw w prawyborach Republikanów, potem w ewentualnym starciu z Obamą. Palin będzie omijać wielkie miasta, ma za to dziesiątki spotkań w małych miasteczkach, skąd pochodzi większość jej zwolenników.

Sama autobiografia spotkała się z mieszanymi recenzjami. Lewicowy "New York Times" pisze, że "jest głównie okazją do rewanżu na doradcach McCaina", których Palin oskarża o amatorszczyznę i próby manipulowania nią samą (sama też przyznaje się do błędów, ale dużo rzadziej).

Recenzentka konserwatywnego "Wall Street Journal" zauważa, że w autobiografii "nie ma zbyt wiele amunicji" na poparcie tezy, że Palin ma kwalifikacje na prezydenta USA. Ale pisze też, że "Palin pokazuje się jako feministka nowego typu: polityczka, która walczyła z klubem starych, dobrych, męskich kumpli [na Alasce] i wygrała; żona, której mąż pomaga w karierze, a nie odwrotnie".

Że pisze "o doświadczeniu bycia matką dziecka z zespołem Downa, dzięki czemu zrozumiała, dlaczego kobieta może rozważać aborcję. To nie jest uprzedzona ideolożka, jak ją sobie wyobrażają lewicowcy" - konkluduje recenzentka.

Nuta kobiecej solidarności jest silna i w książce Palin, i w reakcjach na nią. Palin zgadza się z Hillary Clinton, że kobiety "są w polityce traktowane gorzej", obie panie publicznie właśnie umówiły się na kawę. Komentatorzy polityczni (męscy) z reguły wyśmiewają pomysł, że dzięki książce Palin może wrócić do wielkiej polityki. David Brooks, konserwatywny komentator "New York Timesa", powiedział nawet: - Ona jest zwykłym żartem.

Komentatorki ostrzegają jednak, by nie lekceważyć sympatii, jaką "łobuzerska" Palin ma wśród milionów zwykłych żon i mam, zwłaszcza na amerykańskiej prowincji.

Palin znów jest popularna, w Facebooku ma największą liczbę odwiedzin zaraz po prezydencie Obamie. Ale - przynajmniej na razie - aż 60 proc. Amerykanów uważa, że Palin nie ma kompetencji na prezydenta.

Źródło: Gazeta Wyborcza
  • Dodaj komentarz
  • Drukuj
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    4 głosy

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':