W imieniu chorego szefa
MON Bogdana Klicha, umowę podpisał jego zastępca Stanisław Komorowski. Brygada, której sztab i dowództwo ma się mieścić w Lublinie, osiągnie wstępną gotowość operacyjną za dwa lata. Wielonarodowa jednostka będzie liczyć ok. 4,5 tys. żołnierzy. Fizycznie będą się oni spotykać razem podczas ćwiczeń oraz w czasie podejmowanych misji. Na stałe współpracować będą ze sobą jedynie oficerowie sztabowi. Po osiągnięciu gotowości operacyjnej brygada ma być do dyspozycji ONZ, Unii Europejskiej, NATO oraz zawiązywanych ad hoc koalicji.
Polska tworzyła już wielonarodowe bataliony z Litwą i Ukrainą, które pełniły misje pokojowe na Bałkanach. Polsko-litewsko-ukraińska brygada będzie jednak pierwszą, którą wraz z dwoma państwami należącymi do NATO utworzy jedna z republik b. ZSRR nie będąca w strukturach Sojuszu. Od kilku lat stacjonuje w Szczecinie tzw. brygada nordycka, w której służą żołnierze z Polski, Danii i Niemiec. Odegrała ona wielką rolę przy wstąpieniu Polski do NATO, bo utworzono ją jeszcze przed formalnym wejściem naszego kraju do Sojuszu. Politycy, z którymi rozmawiała "Gazeta", mają nadzieję, że utworzenie brygady pogłębi współpracę Ukrainy z NATO.
Rozmowa z szefem MON Bogdanem Klichem Marcin Wojciechowski: Kiedy polsko-litewsko-ukraińska brygada osiągnie pełną gotowość operacyjną? Bogdan Klich, minister obrony: - Zakładamy, że do 2013 r. Natomiast wstępna gotowość ma być uzyskana za dwa lata. W Unii Europejskiej powołanie takich jednostek odbywa się z 7-8 letnim wyprzedzeniem. My chcemy zrobić to szybciej. Będzie nam łatwiej, bo wszystkie trzy strony sa przekonane, że współpraca wojskowa między Wilnem, Kijowem a Warszawą jest potrzebna. Poza tym wszystkie strony mają dobre doświadczenia w dwustronnej współpracy wojskowej tzn. w rozwiązanym już pokojowym LITPOL-bacie oraz POLUKR-bacie, który nadal pełni misję w Kosowie.
Dlaczego miejscem stacjonowania brygady ma być Lublin? - Stacjonuje tam nasza 3. brygada. Jej dowództwo, sztab i infrastruktura ma być zrębem przyszłej brygady wielonarodowej. Nie narzucamy naszym partnerom wielkości tzw. wydzielonych sił, które przeznaczą do udziału w jednostce polsko-litewsko-ukraińskiej. Mamy świadomość, że
kryzys gospodarczy poważniej dotknął Ukrainę, a nawet Litwę niż Polskę. Dlatego jesteśmy gotowi na razie utrzymywać stanowiska przeznaczone dla partnerów własnym personelem i udostępnić im je, gdy tylko wyrażą taką gotowość. Pozwoli to obniżyć partnerom koszty delegowania swoich oficerów do sztabu brygady. Każdy kraj będzie miał zagwarantowana pulę stanowisk do obsadzenia w równej proporcji, ale jeśli zajdzie potrzeba, będziemy uzupełniać ten skład polskimi oficerami.
Jaka jest gwarancja, że targana kryzysem politycznym Ukraina, w dodatku będąca w przededniu wyborów prezydenckich, będzie kontynuować udział w brygadzie? - Omówiłem tę sprawę bardzo dokładnie z partnerami w Kijowie. Każdy z krajów podejmuje tę decyzję świadomie i dobrowolnie.