http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Gospodarka: rząd małych kroków. Ocena 3+

Agata Nowakowska
2009-11-16, ostatnia aktualizacja 2009-11-19 12:40

Rząd niewiele zrobił, by odciążyć finanse państwa, a na dodatek kryzys pogłębił nasze problemy. Rok temu: 4+

Obejmując rządy, Donald Tusk liczył zapewne, że polska gospodarka będzie pędzić w tempie 6 proc. przez kolejne cztery lata. Nikt nie przewidywał kryzysu. To był prawdziwy kubeł zimnej wody, od miesięcy rząd zajęty jest głównie szukaniem oszczędności.

Polska ze swoim 0,9-proc. wzrostem PKB w tym roku i 1,2-proc. w roku przyszłym jest zieloną wyspą na tle czerwonej, pogrążonej w recesji Europy. Trudno wyrokować, na ile jest to sukces rządu, a na ile przedsiębiorców, zwłaszcza eksporterów. Poza tym Polacy mniej wystraszyli się kryzysu niż reszta Europy, ciągle chętnie robili zakupy, podtrzymując gospodarkę. Rządowy pakiet antykryzysowy, w tym słynne postojowe, czyli dopłaty z publicznej kasy do pensji pracowników w zakładach źle znoszących kryzys, wszedł w życie dopiero kilka miesięcy temu. Ubiega się o taką pomoc tylko nieco ponad 60 firm.

Od początku kryzysu premier Tusk i minister Rostowski starali się nie straszyć, tylko podtrzymywać optymizm. Polska nie miała kryzysu finansowego, żaden bank nie upadł. Rząd wprowadził gwarancje wypłat dla oszczędzających w bankach.

Reakcją na odpływ zagranicznych inwestorów z Polski było niezmienne zapewnianie przez ministra Rostowskiego, że Polska będzie trzymać swój deficyt w ryzach, nie będzie dosypywać pożyczanych pieniędzy do gospodarki. Tę walkę o podtrzymanie wiarygodności Polski rząd wygrał.

Finanse publiczne nie wytrzymały jednak kryzysu. Rząd musiał nowelizować tegoroczny budżet, na ślepo szukając oszczędności (tnąc równo po 10 proc.). Budżet na 2010 r. wygląda jeszcze gorzej. Nie tylko mamy dwa razy większy deficyt budżetowy (ponad 52 mld zł), deficyt całego sektora (budżet, fundusze, samorządy) pofrunie do 6 proc. PKB w tym roku i 7 proc. PKB w kolejnym. To położyło kres marzeniom o szybkim przyjęciu euro. Do tego niezbędne jest zejście z deficytem do 3 proc., na co się szybko nie zanosi.

Jeszcze gorzej miewa się dług publiczny. Każdy Polak jest winien naszym wierzycielom ponad 19 tys. zł. Nawet minister Rostowski przyznaje, że bez ogromnego programu prywatyzacji - wartego ok. 30 mld zł - dług przebije granicę 55 proc. PKB. Gdyby tak się stało, rząd musiałby przygotować dotkliwy dla obywateli budżet: bez podwyżek w budżetówce i z minimalnymi podwyżkami emerytur.

Szanse na to, że uda się osiągnąć ze sprzedaży państwowego majątku taka sumę, są raczej nikłe. W tym roku rząd na pewno nie zrealizuje planowanych 12 mld zł - ratował się ściąganiem dużych dywidend. Dlaczego w przyszłym roku miałoby się udać pozyskać aż 25 mld zł?

Ostatnio minister Rostowski z minister pracy Jolantą Fedak wpadli na inny pomysł: przekazywanie do OFE mniejszej składki - tylko 3 proc. pensji - resztę, ponad 4 proc., księgowałby ZUS. Wielu ekonomistów oskarżyło go o próbę demontażu reformy emerytalnej.

Niewielkie sukcesy ma rząd Tuska w reformowaniu wydatków państwa. Udało się ograniczyć część przywilejów emerytalnych - tzw. ustawa o emeryturach pomostowych - i na tym koniec. Premier Tusk i minister Rostowski zrzucają część winy na prezydenta, który wiele ważnych dla koalicji ustaw wetuje. Rząd nie przygotował jednak żadnych projektów ustaw reformujących: KRUS (skończyło się na kosmetyce), ograniczających emerytury górnicze, mundurowe czy zrównujących stopniowo wiek emerytalny kobiet i mężczyzn. Dopiero pod koniec listopada ma być gotowy "Plan rozwoju i konsolidacji finansów publicznych".

Sukces rząd zanotował przy pozyskiwaniu środków z UE. Reszta to takie minisukcesiki. Minister Boni przygotowuje co i raz poważne dokumenty - jak raport "Polska 2030" - ale papier jest cierpliwy, wiele zniesie.

To dobrze oddaje politykę tego rządu, którego przedstawiciele wielokrotnie powtarzają, że era heroicznych reform a la Balcerowicz już się skończyła. Ten rząd woli politykę "małych kroków".

Źródło: Gazeta Wyborcza
  • Dodaj komentarz
  • Drukuj
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    6 głosów

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':