http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Zadyszka na PÓłmetku

Renata Grochal
2009-11-16, ostatnia aktualizacja 2009-11-17 09:50

Czy Donald Tusk przełamie kryzys w PO? Do wyborów prezydenckich będzie zapewne niepodzielnie rządził partią, a władzę odda dopiero po wygraniu prezydentury

Donald Tusk i Grzegorz Schetyna już się tak nie przyjaźnią. Czy doprowadzą Platformę do zwycięstwa? Zdjęcie z października
Fot. Wojciech Olkuśnik / Agencja Gazeta
Donald Tusk i Grzegorz Schetyna już się tak nie przyjaźnią. Czy doprowadzą...


Ze sprawy hazardowego lobbingu PO wychodzi poobijana. Ale Tusk stara się odrabiać straty. Jak dowiedziała się "Gazeta", w piątek spotkał się z szefem klubu PO Grzegorzem Schetyną.

Spotkanie ze Schetyną

Ponaddwugodzinna rozmowa była pierwszym spotkaniem w cztery oczy liderów Platformy od przeszło miesiąca, gdy Tusk odwołał Schetynę z funkcji wicepremiera i szefa MSWiA.

- To była dobra rozmowa, Tusk poprosił Schetynę, by wspólnie poprowadzili PO do wyborów prezydenckich i samorządowych w 2010 r. Chce zasypać rów, który powstał między nimi po dymisji Grzegorza. Może ten ostatni miesiąc uświadomił mu, że jednak potrzebuje Schetyny? - zastanawia się ważny polityk PO.

Ale zastrzega: - Czas pokaże, jak będzie.

Wyciągając rękę do Schetyny, Tusk chce przeciąć krążące w partii spekulacje o szykującej się rzekomej bratobójczej walce między nimi.

Najważniejsze wyzwania PO na najbliższe miesiące to wygrana w wyborach prezydenckich i samorządowych (2010 r.) oraz parlamentarnych (2011 r.). Bo - jak powtarzają liderzy Platformy - tylko po zmianie prezydenta przeprowadzenie zapowiadanych reform będzie możliwe. Bratobójcza walka mogłaby ten plan zniweczyć.

- W otoczeniu premiera jest pełna świadomość, że tylko dobra kooperacja Tuska ze Schetyną daje możliwość wygrania kolejnych wyborów - otwarcie przyznaje minister Michał Boni, szef doradców premiera.

Lider jest tylko jeden

Ucieczka do przodu z hazardowego kryzysu pokazała, że Tusk niepodzielnie rządzi w PO i swoim gabinecie. Bez konsultacji z PSL przerwał karierę Schetyny i zafundował mu sejmową zsyłkę. Mimo że - według ujawnionych do tej pory materiałów - Schetynę obciąża tylko znajomość z kasyniarzem Ryszardem Sobiesiakiem. A MSWiA chciało nawet zaostrzenia przepisów ustawy o grach.

- To był sygnał, że nie ma świętych krów - mówi polityk z zarządu PO. - Ktokolwiek stanie na drodze Tuskowi, zostanie wyeliminowany. Schetyna był w szoku, bo myślał, że jest przy Tusku na specjalnych prawach.

Inny rozmówca dodaje: - Tusk wykorzystał okazję, żeby osłabić Schetynę, bo za bardzo wyrósł. Popełnił grzech pychy. Pozwolił, by PR-owcy kreowali go prawie na drugiego premiera. A lider jest tylko jeden.

Tusk po raz kolejny pokazał, że w polityce nie ma sentymentów. Dziwne, że nie pamiętał o tym Schetyna, który - jako jeden z najwierniejszych żołnierzy Tuska - od lat uczestniczył w eliminowaniu kolejnych niewygodnych polityków z jego otoczenia - Pawła Piskorskiego, Zyty Gilowskiej... Jako sekretarz generalny PO na polecenie Tuska wycinał z list wyborczych ludzi Jana Rokity.

Sam Schetyna też był przez chwilę w niełasce u Tuska. Gdy w 2005 r., w szczycie kampanii prezydenckiej, "Newsweek" zarzucił mu niejasne powiązania biznesowe (Schetyna wygrał później proces z "Newsweekiem"), dostał telefon z otoczenia lidera PO, żeby nie pokazywał się na konwencji, bo może zaszkodzić Tuskowi.

Chłopaki nie płaczą

Znajomych Schetyny zdziwiły jego melodramatyczne wyznania, że w jego relacjach z Tuskiem coś się skończyło. - Jest rana, która musi się zabliźnić. Skończyło się robienie polityki emocjonalnej opartej na bliskich, osobistych relacjach - mówił Schetyna w "Polska. The Times". - Teraz będzie jak w U2 - członkowie zespołu przyjeżdżają na koncerty osobno, podają sobie ręce, grają, a później wyjeżdżają.

Tusk, nie kryjąc ironii, odpowiedział mu słowami piosenki "Chłopaki nie płaczą" (to zresztą greps samego Schetyny). Premier skarcił go w Polsat News: - Ludzie wybrali nas nie po to, żebyśmy zachwycali swoją przyjaźnią, tylko żebyśmy dobrze pracowali.

Ale wyznaniom Schetyny towarzyszyła kalkulacja - chciał pokazać Tuskowi, że jest samodzielnym politykiem. - A przy okazji, pokazując, jak Donald obchodzi się z przyjaciółmi, podważył jego wizerunek sympatycznego polityka - mówi ich wspólny znajomy.

Według części polityków PO Schetyna zaszkodził sobie tymi wywiadami. - To była nielojalność wobec Tuska, a on takich rzeczy nie zapomina. Za jakiś czas Schetyna pójdzie w odstawkę - mówi polityk z otoczenia szefa rządu.

Źródło: Gazeta Wyborcza
  • Dodaj komentarz
  • Drukuj
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    10 głosów

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':