http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Prezydent Częstochowy musi odejść

Dorota Steinhagen, Częstochowa
2009-11-16, ostatnia aktualizacja 2009-11-16 08:38

Nie chcemy, by Tadeusz Wrona dalej rządził Częstochową - zdecydowali uczestnicy niedzielnego referendum


Fot. Grzegorz Skowronek / Agencja Gazeta
Według oficjalnych danych frekwencja w referendum wyniosła 21,3 proc. Aby uznać je za ważne, potrzebny był udział co najmniej 30 788 osób, czyli niespełna 16 proc. dorosłych mieszkańców. Tymczasem po zliczeniu wyników ze wszystkich 123 komisji obwodowych okazało się, że udział w głosowaniu wzięło ponad 41 tys. częstochowian. Za odwołaniem obecnego prezydenta miasta opowiedziało się 39 tys. osób.

To oznacza zwycięstwo tych, którzy do organizacji referendum doprowadzili. Przeciwnicy rządzącego Częstochową już 12 lat Tadeusza Wrony zarzucili mu, że bardziej dba o pielgrzymów niż mieszkańców i pozwala Kościołowi decydować o miejskich sprawach. Wytykali, że inwestycje, na które są zaciągane wielomilionowe kredyty, nie wpływają na rozwój miasta. Wyliczali nowo otwarte muzea, dziurawe drogi, brak terenów dla inwestorów.

Z tymi argumentami zgadzali się wczoraj częstochowianie, którzy przyszli do urn.

- Głosuję, bo to obywatelski obowiązek i mogę mieć wpływ na to, co się dzieje w mieście. Chcę zmian - mówił dziennikarzowi "Gazety" Tomasz Grycner.

- Nie mamy tutaj dobrych perspektyw - argumentował student Łukasz Gliński.

- Jeszcze niedawno w Częstochowie mieszkało 240 tys. ludzi. Teraz jest ich coraz mniej. Nic się nie dzieje, młodzi wolą wyjechać i wcale im się nie dziwię - twierdził Lech Prosiński. - Cieszy mnie, że zaczynamy rozliczać samorządowców z ich działań - dodał. - To referendum to ostrzeżenie dla przyszłych władz.

Prezydent Wrona podczas kampanii referendalnej odpierał zarzuty. Twierdził, że są absurdalne, bo miasto jest dobrze zarządzane i rozwija się, a referendum to akcja polityczna SLD wspieranego przez grupę osób, którym z powodów partykularnych nie podobają się miejskie plany. Dlatego nawoływał, by na referendum nie iść. - To nie jest moje referendum - napisał w liście do mieszkańców. Nazwał je "nadużyciem demokracji", a inicjatorom zarzucił, że "przywracają tradycję liberum veto, która spowodowała upadek Rzeczypospolitej".

Przeciwnicy nie pozostali mu dłużni: przypomnieli Wronie, że gdy był posłem (w latach 1997-2001 z listy AWS), opowiadał się za referendum lokalnym. - Instytucja referendum lokalnego jest nierozłączną cechą samorządności lokalnej. Jest swoistym bezpiecznikiem chroniącym społeczność przed nadużyciem ze strony władz lokalnych, przed wprowadzeniem przez nie decyzji niezgodnych z wolą ogółu mieszkańców - mówił Wrona w 1999 r. w imieniu swojego klubu z sejmowej mównicy.

Odwołanie Wrony oznacza, że teraz Częstochową będzie rządził wyznaczony przez premiera komisarz. Musi znać Częstochowę i problematykę samorządową. Nowego prezydenta częstochowianie będą wybierać na przełomie stycznia i lutego lub dopiero w listopadzie 2010 r. (podczas wyborów samorządowych w całej Polsce). Decyzja, czy zrezygnować z przedterminowych wyborów, należy do rady miasta.



Źródło: Gazeta Wyborcza
  • 4 komentarze
  • Drukuj
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    7 głosów