Jak poinformował PAP lekarz wojewódzki w Gdańsku Jerzy Karpiński, wcześniejsze badania, których wyników nie ma jednak na piśmie, wykryły u chorego wirusa świńskiej grypy.
- Powtórne badania zostaną wykonane w sobotę przez sanepid w Olsztynie. Wyniki powinny być znane około południa - wyjaśnił.
Mężczyzna w czwartek po południu w ciężkim stanie został przewieziony ze szpitala w Pucku, gdzie leczył się przez pięć dni, do Szpitala Zakaźnego w Gdańsku.
Ewa Bonk-Woźniakiewicz, dyrektor Pomorskiego Centrum Chorób Zakaźnych i Gruźlicy w Gdańsku powiedziała wczoraj "Gazecie":
- 37-letni pacjent przywieziony został do nas z Pucka w czwartek z ostrymi powikłaniami grypowymi. Zgodnie z procedurami szpitalny zespół pandemiczny przeprowadził tzw. test paskowy na obecność wirusa A/H1N1. Wynik testu był ujemny, ale stan chorego na tyle poważny, że wzbudził podejrzenia lekarzy.
Pobrano mu wymaz i wysłano na testy do Wojewódzkiej Stacji Sanitarno- Epidemiologicznej w Olsztynie, bo w Gdańsku takich badań się nie przeprowadza.
Pacjent od momentu przyjęcia do szpitala był w ciężkim stanie, trafił na oddział intensywnej opieki medycznej, oddychał z pomocą respiratora. Podawano mu przeciwgrypowy lek Tamiflu. Niestety, leczenie się nie powiodło. Ok. godz. 18 pacjent zmarł.
Dopiero po jego śmierci otrzymaliśmy wyniki z Olsztyna, które wstępnie potwierdzają obecność wirusa A/H1N1. Wyniki badań, które ostatecznie to potwierdzą, będą znane w sobotę około południa.
Oceniamy, że na zgon pacjenta wpływ miał przede wszystkim jego zły stan ogólny (niewydolność układu oddechowego i kłopoty z wątrobą) oraz obniżona odporność niezwiązaną z grypą - powiedziała dyrektor Bonk-Woźniakiewicz.
Źródło: Gazeta Wyborcza