Ewa Siedlecka: Czy demonstracje narodowców, aktywistów Obozu Narodowo-Radykalnego, powinny być zakazywane? Prof. Andrzej Zoll, b. rzecznik praw obywatelskich, b. prezes Trybunału Konstytucyjnego: Nie zakazywałbym zgromadzeń ze względu na poglądy demonstrantów, bo to niebezpieczny precedens. Ani ze względu na to, że można się spodziewać po demonstrantach nieakceptowalnych zachowań, jeśli to wprost nie wynika z treści zgłoszenia zgromadzenia. Jeśli na przykład nie zapowiadają wznoszenia faszystowskich haseł.
Ale warszawska demonstracja ONR w Święto Niepodległości wyglądała jak pochód faszystów. Młodzi "umundurowani", ogoleni ludzie z pochodniami wykrzykujący hasła: "Narodowy socjalizm!", "Precz żydowską okupacją Polski!". Czy takie hasła albo wzniesienie rąk w hitlerowskim pozdrowieniu "Heil Hitler" nie powinny być powodem rozwiązania zgromadzenia? Ustawa o zgromadzeniach pozwala przedstawicielowi miasta rozwiązać je, gdy łamią prawo. - U nas, niestety, sformułowań typu "skończyć z żydowską okupacją" sądy i prokuratury nie uznają za naruszające prawo - czyli za wzywanie do nienawiści na tle różnic narodowościowych, propagowanie faszyzmu [art. 256 kodeksu karnego - do 2 lat więzienia] czy groźby karalne [art. 119 kk - od 3 miesięcy do 5 lat].
Jako rzecznik praw obywatelskich z marnym skutkiem wielokrotnie interweniowałem w przypadkach umarzania spraw o antysemickie publikacje, m.in. sprzedawane w podziemiach kościoła na placu Grzybowskim w Warszawie, w księgarni Antyk i kolportowanych przez Ruch. Prokuratury i sądy nie dopatrywały się znamion przestępstwa.
Ale to samo zdanie jest chyba czym innym na papierze, a czym innym wykrzykiwane przez umięśnionych, ogolonych młodych ludzi idących z pochodniami po ulicy. - Takie zachowanie i w tym kontekście jest moim zdaniem groźbą karalną wobec "grupy osób z powodu jej przynależności narodowej, etnicznej czy rasowej", czyli wypełnia znamiona przestępstwa z art. 119 kk. Jeśli padnie takie hasło podczas demonstracji - może wkroczyć przedstawiciel miasta i wezwać do rozwiązania zgromadzenia.
A wznoszenie ręki w faszystowskim pozdrowieniu? Ostatnio sąd w Opolu zdelegalizował stowarzyszenie ONR z Brzegu dlatego, że odwoływało się m.in. takimi gestami do tradycji faszystowskich, a propagowania faszyzmu zabrania i konstytucja, i kodeks karny. - Gest faszystowski jak najbardziej może być powodem do rozwiązania zgromadzenia. Ale byłbym ostrożny z delegalizacją rozmaitych organizacji. To grozi tworzeniem się faszystowskiego podziemia. Poza tym to zawsze niebezpieczne, gdy państwo zaczyna decydować, jakie stowarzyszenia czy partie mogą działać, a jakie nie.
Konstytucja pozwala ograniczyć wolność zgromadzeń m.in. dla ochrony moralności publicznej. A przecież faszyzm jest niemoralny. - Dlatego kodeks karny zakazuje propagowania faszyzmu. I dlatego zgromadzenie, w trakcie którego prezentowane jest hitlerowskie pozdrowienie, powinno być natychmiast rozwiązane, bo narusza kodeks. Tylko trzeba to robić konsekwentnie. Nie tak jak z zamykaniem stadionów po burdach kibiców - ma być nieczynny, ale zaraz jest jakiś ważny mecz, więc jednak trzeba otworzyć.
Konsekwentnie powinna się też zachowywać prokuratura. Dlaczego nie ma jeszcze postępowania w sprawie tego "heilowania" w Święto Niepodległości? Przecież
policja ma, a przynajmniej powinna mieć, nagranie z tej manifestacji. Można postawić zarzuty propagowania faszyzmu osobom, które ten gest publicznie wykonały. Państwo nie jest bezradne i nie powinno być bezczynne. Konstytucja chroni wolność słowa i zgromadzeń, a nie ich nadużywanie.