Heil Hitler na 11 listopada

Grzegorz Lisicki, Grzegorz Szymanik, Marcin Lewandowicz TOK FM, BART, Wojciech Czuchnowski
13.11.2009 , aktualizacja: 12.08.2010 00:52
A A A Drukuj
Manifestacja Obozu Narodowo-Radykalnego

Manifestacja Obozu Narodowo-Radykalnego (Fot. Filip Klimaszewski / Agencja Gazeta)

Po raz kolejny faszystowska manifestacja przemaszerowała ulicami Warszawy. Państwo polskie jest wobec narodowców bezradne. Policja potrafi ich tylko chronić

Czekamy na Wasze listy. Napisz: listydogazety@gazeta.pl



W dniu święta narodowego 11 listopada przez Warszawę przemaszerowało kilkuset aktywistów Obozu Narodowo-Radykalnego. Krzyczeli: "Narodowy socjalizm", "Precz z żydowskim szowinizmem!", "Precz z żydowską okupacją". Odpalili też kilka stadionowych rac, skandując: "Wielka Polska katolicka" i "Nie płakałem po Wejchercie".

- Miejmy nadzieję, że za rok w Polsce nie będzie dwóch, trzech czy czterech manifestacji narodowych 11 listopada. Miejmy nadzieję, że będzie jedna, która wstrząśnie posadami tego demoliberalnego syfu. Jedna porządna, która zmiecie to wszystko jak tajfun - mówił pod pomnikiem Romana Dmowskiego kierownik ONR Artur Ziemkiewicz.

Po tych słowach wyciągnął przed siebie wyprostowaną prawą rękę w geście hitlerowskiego pozdrowienia i wykrzyczał po żołniersku: "Czołem wielkiej Polsce!".

- Czołem! - zabrzmiała chóralna odpowiedź ONR-owców.

- Choć było już ciemno, znad tłumu ogolonych głów było widać wiele wyprostowanych rąk - relacjonuje Marcin Lewandowicz z Radia TOK FM.

Pytany o reakcję policji na faszystowskie hasła i gest hitlerowskiego pozdrowienia, rzecznik stołecznej policji Marcin Szyndler odpowiedział: - Policja nie interweniuje w takich sytuacjach. Wszystko skrupulatnie nagrywamy, a potem analizujemy.

Policja zatrzymała za to 14 młodych ludzi, którzy usiłowali przeszkodzić pochodowi polskich faszystów.

- Polski wymiar sprawiedliwości kieruje się niepisaną zasadą chowania głowy w piasek i nieegzekwowania obowiązującego prawa - mówi Marcin Kornak ze stowarzyszenia Nigdy Więcej monitorującego przypadki propagowania faszyzmu oraz incydenty rasistowskie w Polsce. - Przy umorzeniach lub wyrokach uniewinniających najczęściej stosuje się formułę "niskiej szkodliwości społecznej" lub "niewyczerpania znamion przestępstwa", chociaż sprawy są ewidentne, a oskarżeni czasem nie wypierają się swojej ideologii lub zostali złapani na gorącym uczynku, np. dewastacji cmentarza żydowskiego.

Kornak przypomina, że w styczniu tego roku w Białymstoku sąd pierwszej instancji skazał grupę młodych ludzi o nazwie IV Edycja, którzy wyznawali ideologię faszystowską i dewastowali cmentarze żydowskie. Jednak 20 października, w apelacji, wyrok zmieniono, wymierzając kary w zawieszeniu. Mimo że członkowie grupy byli wcześniej skazani za pobicia i przestępstwa kryminalne.

- Nie rozumiem, jak w ogóle mogło dojść do demonstracji ONR 11 listopada, skoro niedawno sąd w Opolu zdelegalizował jedyny oficjalnie zarejestrowany oddział tej organizacji za działalność faszystowską i łamanie art. 13 konstytucji. Według prawników, z którymi się konsultowaliśmy, oznacza to delegalizację wszelki działań pod tą nazwą. Dlaczego więc policja ochraniała tę manifestację, zamiast do niej nie dopuścić? - pyta Kornak.

Przed miesiącem opolski sąd rozwiązał Obóz Narodowo-Radykalny z Brzegu za propagowanie nazizmu i szerzenie nienawiści rasowej. - Brzeski ONR otwarcie nawiązuje do ideologii ONR powstałego w 1934 r. - organizacji skrajnie prawicowej i antysemickiej, która ostatecznie uznana została za nielegalną - uzasadniała sędzia Irena Majcher.

Wcześniej w maju sąd prawomocnie skazał trzech członków brzeskiego ONR na pół roku więzienia w zawieszeniu i zakaz publicznego wykonywania gestu uniesionej prawej ręki. Sąd uznał ich za winnych publicznego propagowania ustroju nazistowskiego w 2006 i 2007 r., gdy heilowali podczas uroczystości państwowych pod pomnikiem powstańców śląskich na Górze św. Anny.

Mirosław Szymanek, naczelnik Wydziału Zgromadzeń Publicznych w warszawskim Ratuszu: - Bardzo mi przykro, że w kraju, który tyle wycierpiał od faszyzmu, takie zdarzenia mają miejsce. Nawet jeśli policja i prokuratura udowodnią uczestnikom marszu, że wyciągnięcia ręki w hitlerowskim pozdrowieniu miały miejsce, w żaden sposób nie przeszkodzi to narodowcom w zorganizowaniu manifestacji w kolejne Święto Niepodległości. Wystarczy, że taki marsz zarejestruje inna osoba, inna organizacja, a w rubryce "cel" wpisze szczytne: "Świętowanie rocznicy odzyskania niepodległości". I już nie będziemy mogli nic zrobić.

W Niemczech gest hitlerowskiego pozdrowienia jest traktowany jako wrogi konstytucji. Policja musiałaby natychmiast rozwiązać demonstrację. Za gest "Heil Hitler" grozi tam do 3 lat więzienia. Neonazistowska partia NPD nie ośmiela się używać go publicznie, bo groziłaby jej delegalizacja

ZOBACZ TAKŻE