Jednogłośnie przyjęta wczoraj uchwała, w której komisja zwraca się o potrzebne jej do pracy dokumenty, może sprawić, że do posłów trafią akta setek spraw. I będą związane nie tylko z trybem uchwalania przepisów o grach losowych (czym ma zajmować się komisja), ale także szeroko pojętą przestępczością związaną z hazardem.
Przykłady? Posłowie (na wniosek Bartosza Arłukowicza z Lewicy i Zbigniewa Wassermanna z
PiS) chcą otrzymać: - wykaz śledztw dotyczących rynku hazardowego (od prokuratora generalnego), - analizy dotyczące liczby osób uzależnionych od hazardu w Polsce (z Ministerstwa Zdrowia i
NFZ), - informacje o przestępstwach związanych z hazardem (z Ministerstwa Finansów,
MSWiA i Ministerstwa Sprawiedliwości), - dane o pozwoleniach na loterie fantowe i promocyjne w latach 2003-09 (z Ministerstwa Finansów), - analizy zagrożeń bezpieczeństwa państwa ze strony rynku gier hazardowych (z policji,
ABW i CBA).
Są też wnioski szczegółowe. Np. prośba o informację, czy doszło do korupcji przy przetargu na obsługę sieci Lotto w Totalizatorze Sportowym oraz działalności w tej spółce firmy lobbingowej.
Do tego wnioski najważniejsze: - wskazanie przez resorty wszystkich urzędników odpowiedzialnych za proces legislacyjny przy ustawie o grach losowych w latach 2003-09, - przekazanie wszystkich dokumentów związanych z pracami nad tą ustawą, - przesłanie komisji materiałów CBA dotyczących operacji, w wyniku której nagrano rozmowy czołowych polityków PO z biznesmenami branży hazardowej, co dało początek całej sprawie.
Kolejne posiedzenie komisji we wtorek. Nie wiadomo, kiedy instytucje przekażą jej materiały ani ile ich będzie.
Wczoraj PiS ostatecznie stracił szansę wejścia do prezydium komisji. Jarosław Urbaniak (PO) złożył wniosek, by ustaloną wcześniej liczbę dwóch wiceprzewodniczących zmniejszyć do jednego. Urbaniak argumentował, że opozycja ma już miejsce w prezydium, bo wiceszefem jest Arłukowicz. On i posłanka PiS Beata Kempa apelowali o wycofanie wniosku. - Trzymajmy się tego, co ustaliliśmy. Każdy klub opozycyjny powinien mieć stanowisko w prezydium - mówił Arłukowicz. Ale trzech posłów PO razem z Franciszkiem Stefaniukiem z
PSL przegłosowało ich. - Narażacie się na zarzut, że chcecie w stu procentach pozamiatać sprawę pod dywan - komentowała Kempa.