Nad premierem wiszą dwa procesy sądowe, które teoretycznie powinny być wkrótce wznowione wskutek niedawnej decyzji trybunału konstytucyjnego. Anulował on prawa o immunitecie dla premiera, prezydenta oraz szefów obu izb włoskiego parlamentu.
Pierwszy proces dotyczy przekupienia świadka Davida Millsa, który - jak orzekł już sąd w Mediolanie - wziął 600 tys. dol. od ludzi Berlusconiego i jego koncernu Fininvest za korzystne dla obecnego premiera zeznania w procesie korupcyjnym w latach 90. (dotyczył podatków). Druga sprawa wiąże się z gigantycznymi przekrętami fiskalnymi w telewizjach Berlusconiego.
Jednak Berlusconiemu chyba uda się wyjść cało z tych sądowych opałów, bo zdołał wczoraj nad ranem wynegocjować ze swymi koalicjantami projekt ustawy, która przerwie jego oba procesy. Projekt, który trafił już do włoskiego parlamentu, przewiduje bowiem, że postępowanie sądowe w pierwszej instancji nie może trwać dłużej niż dwa lata, a łącznie z dwiema apelacjami - sześć lat. Kiedy sędziowie przekroczą te terminy, proces będzie automatycznie zamykany, a jego akta powędrują do sądowych archiwów.
Najbardziej kontrowersyjny zapis ustawy mówi, że nowe zasady stosują się także do już trwających procesów (w pierwszej instancji). Włoskie stowarzyszenie sędziów i prokuratorów już ostrzega, że wraz z dwiema sprawami Berlusconiego będzie trzeba umorzyć ok. 100 tys. procesów. Zasada umarzania przewlekłych postępowań nie dotyczy recydywistów, przestępstw zagrożonych więzieniem powyżej dziesięciu lat oraz spraw stanowiących "szczególne zagrożenie dla porządku publicznego". Ku oburzeniu opozycji na tę listę wpisano - obok działalności mafijnej czy szerzenia pornografii dziecięcej - nielegalną imigrację.
Rząd Włoch nawet nie udaje, że nowe prawo zostało skrojone pod premiera. Berlusconi pierwotnie chciał poważnego skrócenia okresu przedawnienia dla swych domniemanych przestępstw, ale Gianfranco Fini - partyjny rywal premiera, być może jego następca oraz szef Izby Deputowanych - nie zgodził się na aż takie naciąganie prawa. - Mają większość w obu izbach, więc na dniach uchwalą tę haniebną ustawę. Ale my spróbujemy obalić ją w referendum - odgrażał się wczoraj były antykorupcyjny prokurator Antonio Di Pietro.
Berlusconi zdaniem opozycji stworzył już kilkanaście ustaw na potrzeby procesów przeciw sobie i swoim przyjaciołom. Po raz pierwszy ustawowe skrócenie okresu przedawnienia w sprawach przekrętów księgowych miało mu pomóc wykręcić się od kary w 2001 r. Potem oprócz licznych zmian w prawie karnym i procesowym Berlusconi przeprowadził też reformę przepisów budowlanych, która miała odblokować rozbudowę jego posiadłości na Sardynii.
Część wyborców Berlusconiego widzi we włoskim wymiarze sprawiedliwości - pod wpływem m.in. rządowej propagandy - siedlisko postkomunistów oraz skorumpowanej lewicy. Dlatego kibicują legislacyjnym sztuczkom premiera, które mają go uratować od "prześladowań" ze strony "czerwonych tog". U wielu innych Włochów oburzenie ustępuje zazdrosnemu podziwowi dla sprytu premiera, który wodzi fiskusa za nos znacznie skuteczniej niż oni sami oraz nie pozwala wsadzić się za kratki.
Źródło: Gazeta Wyborcza