http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Kubańska bezpieka pobiła słynną blogerkę

mas
2009-11-12, ostatnia aktualizacja 2009-11-12 08:12

Yoani Sanchez
Yoani Sanchez
Fot. ADALBERTO ROQUE AFP

- Bicie boli, następnego dnia nawet bardziej. Ale oni mnie nie powstrzymają przed pisaniem mojego bloga - oświadczyła Yoani Sanchez

SERWISY
Sanchez oraz jej przyjaciele Claudia Cadelo i Orlando Luis Pardo szli w piątek na uliczny happening przeciw przemocy w dzielnicy Vedado w Hawanie. Nagle drogę zajechało im czarne auto, wysiadło z niego trzech osiłków po cywilnemu i rozkazało: - Wsiadać!

Yoani i Orlando odmówili i zażądali nakazu aresztowania. Ubecy zaczęli ich szarpać, w końcu siłą wepchnęli do auta. W nim tłukli blogerkę pięściami po nerkach i głowie. - Doigrałaś się. Koniec twoich błazeństw, Yoani! - wrzeszczał jeden z ubeków.

Po kilkunastu minutach tajniacy wyrzucili Sanchez i Pardo na ulicy. Następnego dnia lekarz w Hawanie uprzedzony telefonem od bezpieki odmówił obdukcji.

"Pomyślałam o moim synku Teo. Boże mój, jak mu wytłumaczę te sińce - napisała Sanchez w swoim blogu Generacion Y, na którym od półtora roku opisuje codzienne życie na Kubie, za co dostała wiele nagród na świecie. - Ale przypomniałam sobie coś jeszcze, co zobaczyłam: przestrach napastników na widok czegoś nowego, czego nie rozumieją. Strach zmieniony w wyzywającą odwagę tych, którzy sądzą, że ich dni są policzone".

Źródło: Gazeta Wyborcza
  • 280 komentarzy
  • Drukuj
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    31 głosów

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':