Zobacz także zdjęcia z obchodów Święta Niepodległości Honorowym gościem obchodów 91. rocznicy odzyskania niepodległości była prezydent Litwy Daria Grybauskaite, która przypomniała, że w najważniejszych momentach historii Polska i
Litwa były razem. Z prezydentem Lechem Kaczyńskim złożyła kwiaty pod pomnikiem Józefa Piłsudskiego - to znaczący gest ze strony przywódcy kraju, w którym uważa się marszałka za sprawcę "okupacji" Wilna przez Polskę. Prezydent Litwy wygłosiła przemówienie po polsku, a na konferencji prasowej prezydenci obu krajów zdeklarowali objęcie patronatem obchodów 600-lecia bitwy pod Grunwaldem. W czasie rozmów w cztery oczy Kaczyński i Grybauskaite rozmawiali też o orzeczeniu litewskiego trybunału konstytucyjnego, które nadal nie dopuszcza pisowni polskich nazwisk na Litwie.
W środowych obchodach uczestniczył premier
Donald Tusk, ministrowie, parlamentarzyści i kombatanci. Była też defilada wojskowa, przemarsz grup rekonstrukcji historycznej oraz inscenizacja przyjazdu Piłsudskiego do Warszawy z twierdzy Magdeburskiej (w roli głównej Janusz Zakrzeński).
Czy patriotyzm jest partyjny? Kaczyński, przypominając pod Grobem Nieznanego Żołnierza polską drogę do niepodległości, mówił, że naród polski nigdy z wolności nie zrezygnował. - Nie wolno, nie można i nie uda się pozbawić niepodległości dużego europejskiego narodu - stwierdził. I wzywał: - Przyszła Polska powinna zająć takie miejsce w Europie, na jakie z racji tysiącletniej historii i walki o wolność zasłużyła.
Wspominając berlińskie uroczystości z okazji 20. rocznicy obalenia muru berlińskiego, znów sugerował, że w upadku komunizmu niedostatecznie docenia się rolę Polski. - Nikt nie twierdzi, że to jest rocznica nieważna, ona jest ważna, bardzo ważna, ale mur berliński stałby znacznie dłużej, gdyby wcześniej w Polsce "Solidarność" nie wywalczyła z powrotem prawa do legalnego działania, gdyby nie wybory 4 czerwca i w końcu, gdyby 12 września, tu w Warszawie, nie powstał pierwszy niekomunistyczny rząd w całej środkowej i wschodniej Europie - mówił Kaczyński. - Polska w chwili obalania muru berlińskiego była już wolna i bez wolnej Polski inni również nie byliby wolni. Mówię tylko to, co się mojej ojczyźnie należy.
Prezydent uważa, że teraz w Polsce konieczne jest budowanie nowego patriotyzmu, który "musi mieć też korzenie w przeszłości". Ten wątek był częstym motywem jego wystąpień. We wtorek w wywiadzie w
TVP mówił, że były w Polsce ugrupowania, które usiłowały patriotyzm budować, oraz siły polityczne, które próbowały "zorganizować zapomnienie". - To bardzo zła polityka, która triumfowała, potem przestała triumfować, teraz niestety z powrotem zaczęła - stwierdził Kaczyński. Wyraźnie wskazywał, że siłą "odbudowującą patriotyzm" byli poprzednicy obecnego rządu.
Zareagował marszałek Sejmu Bronisław Komorowski. W Lublinie stwierdził, że patriotyzm nie ma legitymacji partyjnej, a każdy ma prawo kochać ojczyznę tak jak uważa za stosowne. - Nie wolno rozrywać dumy z dokonań przodków w imię interesów partyjnych - stwierdził marszałek.
Prezydent: Krzyża zdjąć nie damy Prezydent ostrzegał także przed Unią Europejską. We wtorek w radiowej "Trójce" mówił, że pod rządami traktatu lizbońskiego (prezydent podpisał go miesiąc temu) może ona się stać molochem, który zastąpi państwa narodowe. I że zagrożeniem jest Unia, która będzie sojuszem nie 27 państw "ale dwóch trzech, a reszta stanowić będzie wypełniacz".
- Nie wszyscy są zainteresowani silnym, dobrze zorganizowanym państwem polskim. Nie tylko poza granicami naszej ojczyzny, ale także w niej. Po co to tym, którzy chcieliby, by cały strategiczny majątek znalazł się w rękach innych niż polskie? - zastanawiał się prezydent w wywiadzie dla TVP 1. - Nie wszystkim w Europie podoba się Polska jako silne i ważne państwo - ostrzegł.
Mówił też: - Dobra interpretacja [traktatu lizbońskiego] to taka, która mówi, że Unia jest związkiem państw ścisłym, ale ścisłym związkiem niepodległych państw, o odrębnej tożsamości, historii, a w znacznym zakresie polityce. Taka postawa odpowiada realiom dzisiejszej Europy.
Pod Pomnikiem Nieznanego Żołnierza Kaczyński nawiązał do niedawnego orzeczenia Trybunału Strasburskiego dotyczącego Włoch nakazującego zdjęcia krzyży, jeśli sprzeciwiają się im rodzice. - Nikt nie będzie w Polsce przyjmował do wiadomości, że w szkołach nie wolno wieszać krzyży, nie ma na co liczyć. Być może gdzie indziej tak, ale w Polsce nie - powiedział.
Po południu w Warszawie starli się demonstrujący członkowie narodowcy z anarchistami. Interweniowała policja.