http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Hipertajne CBA

Renata Grochal, Wojciech Czuchnowski
2009-11-12, ostatnia aktualizacja 2010-08-12 23:57

Hala montażowa w PZL Świdnik
Hala montażowa w PZL Świdnik
Fot. Iwona Burdzanowska / AGENCJA GAZ

Rozmowy o stoczniach ujawnione w czasie wojny byłego szefa CBA z rządem Biuro nagrało, badając prywatyzację PZL Świdnik. To w tej sprawie podsłuchiwało urzędników Agencji Rozwoju Przemysłu, ale swojej operacji nie zgłosiło do tajnego rejestru specsłużb

Wiosną i latem 2009 r. Centralne Biuro Antykorupcyjne podsłuchiwało rozmowy szefów ARP Wojciecha Dąbrowskiego i Jacka Goszczyńskiego. ARP zajmuje się częścią największych prywatyzacji.

9 października fragmenty nagranych rozmów CBA rozesłało do najważniejszych osób w państwie, twierdząc, że w związku ze sprzedażą majątku stoczni w Gdyni i Szczecinie "interes ekonomiczny państwa jest zagrożony". Według CBA przetarg był "ustawiony" pod katarskiego inwestora, który tak naprawdę nie istniał.

Z zapisów rozmów wynikało, że urzędnicy preferowali Katarczyków (m.in. przedłużyli termin wpłaty wadium). Bo - jak tłumaczyli - tylko oni chcieli utrzymać produkcję statków. Ostatecznie Katarczycy wycofali się z transakcji.

Szef CBA Mariusz Kamiński (który wkrótce potem został zdymisjonowany) nie potrafił wytłumaczyć, dlaczego o sprawie informuje tak późno. Nie chciał też powiedzieć, podczas jakiej operacji uzyskano podsłuchy. Zapewniał, że CBA nie zajmowało się prywatyzacją stoczni, lecz "zupełnie innego zakładu". I dopiero we wrześniu zorientowało się, że w podsłuchach jest też mowa o stoczniach.

Świdnik na celowniku

Według informacji "Gazety" akcja, której celu nie chciał ujawnić Kamiński, dotyczyła prywatyzacji PZL Świdnik, jedynego polskiego producenta śmigłowców. CBA interesowało się Świdnikiem, choć nie było go na liście prywatyzacji objętych rządowym programem tarczy antykorupcyjnej. W ramach tarczy służby mają ochraniać 79 największych prywatyzacji prowadzonych przez Ministerstwo Skarbu.

W organizowanym przez ARP przetargu wystartowały dwie europejskie spółki: włosko-brytyjska AgustaWestland i czeskie Aero-Vodochody. Urzędnikom ARP założono podsłuchy, gdy wiosną 2009 r. zdawało się, że przetarg wygrają Czesi. Tych zaś podejrzewano o związki z byłymi funkcjonariuszami komunistycznej bezpieki. Będący właścicielem Vodochodów fundusz Penta (zarejestrowany na Cyprze) należy do byłych oficerów czechosłowackich służb specjalnych.

Od wiosny do lata, gdy zapadło rozstrzygnięcie na korzyść Agusty (dała lepsze warunki i pakiet socjalny dla załogi), politycy PiS interweniowali w tej sprawie w Sejmie i resorcie skarbu.

Szczygło dzwoni do Grada

W lipcu szef prezydenckiego Biura Bezpieczeństwa Narodowego Aleksander Szczygło zadzwonił do ministra skarbu Aleksandra Grada. - Sugerował, by wykluczyć Aero-Vodochody, bo to firma powiązana z kapitałem rosyjskim. Byłem zdziwiony, że Szczygło interesuje się tym przetargiem. Sprzedaż PZL Świdnik nie miała przecież nic wspólnego z bezpieczeństwem państwa - mówi "Gazecie" Grad.

Szczygło wysłał zapytanie do szefa Służby Kontrwywiadu Wojskowego, czy prywatyzacja Świdnika jest w kręgu zainteresowań SKW. Alarmował, że sprzedaż zakładów spółce Aero-Vodochody "może wpłynąć negatywnie na stan polskiej gospodarki i bezpieczeństwo ekonomiczne państwa". - Zwracałem się w tej sprawie do SKW i do ABW, bo miałem informacje wskazujące, że ten przetarg nie przyniósłby korzyści Polsce - mówi nam Szczygło. - Rozmawiałem też o tym z prezydentem Lechem Kaczyńskim.

W zapytaniu, które szef BBN przesłał do SKW, napisał, że za funduszem Penta (udziałowcem Vodochodów) mogą stać rosyjskie służby specjalne. "Założyciele funduszu ukończyli Moskiewski Państwowy Instytut Stosunków Międzynarodowych, który był kuźnią dyplomatów dla państw komunistycznych, a znaczna część absolwentów tej szkoły pracowała dla tajnych służb wywiadowczych swoich państw" - dowodził Szczygło. Dodał, że prezes Vodochodów w przeszłości pracował w firmie, której akcjonariuszem był "szwagier mera Moskwy Władimir Jewtuszenkow, osoba z najbliższego otoczenia premiera Rosji Władimira Putina".

Zdaniem szefa BBN jest duże prawdopodobieństwo, że polski producent helikopterów zostanie sprzedany "jakiemuś rosyjskiemu przedsiębiorstwu sprzętu zbrojeniowego". A to stwarza możliwość infiltracji przez obce służby specjalne podmiotów wojskowych odpowiedzialnych za zakup uzbrojenia.

- CBA nie zawiadamiałem, bo nie było podejrzeń korupcji - mówi "Gazecie" Szczygło. Twierdzi, że nie wiedział, iż CBA zajmuje się tą prywatyzacją, i nigdy nie rozmawiał o tej sprawie z Kamińskim.

Operacje poza rejestrem

O działaniach CBA w sprawie Świdnika nie wiedziały inne służby, choć jesienią 2008 r. premier wydał tajne rozporządzenie, w którym zobowiązywał CBA do włączenia się w Centralną Ewidencję Zainteresowań Operacyjnych (CEZOP). Takie rejestry funkcjonują w służbach na całym świecie. Mają one obowiązek umieszczać tam dane rozpracowywanych podmiotów i osób, określać charakter sprawy, stosowane techniki operacyjne (przede wszystkim podsłuchy, obserwacja). Służy to wymianie danych pomiędzy służbami specjalnymi, które mogą mieć informacje pomocne dla instytucji, która aktualnie prowadzi działania. Zapobiega też niebezpiecznemu zjawisku nakładania się na siebie operacji. Zwłaszcza w Polsce, gdzie podmiotów mających uprawnienia do działań operacyjnych jest dziewięć, taka koordynacja działań jest konieczna. Informacje przekazywane do CEZOP mają najwyższy stopień tajności. Nie ma możliwości, żeby jeden funkcjonariusz miał dostęp do pełnych danych. To dodatkowe zabezpieczenie przed wyciekiem lub zdradą.

- Materiały z podsłuchów powinny być przekazane ABW, która w ramach tarczy antykorupcyjnej koordynowała prywatyzację stoczni. Niepoinformowanie ABW o tych nagraniach pokazuje, że CBA nie realizowało swoich podstawowych zadań - mówi nasz informator z kancelarii premiera.

CEZOP jest koordynowany przez Agencję Bezpieczeństwa Wewnętrznego, na podstawie art. 40 ustawy o Agencji.

"Gazeta" potwierdziła w dwóch niezależnych źródłach, że mimo rozporządzenia premiera CBA było jedyną służbą, która nie przekazywała informacji do ewidencji. Dotyczyło to też działań wokół Świdnika. - Przekazywali sprawy nieistotne. Naszym zdaniem przyczyną był brak zaufania do pozostałych służb i chęć ukrycia swoich zainteresowań przed rządem, którego kierownictwo CBA nie uznawało za swój - twierdzi osoba z kierownictwa ABW.

Nowe kierownictwo CBA, które robi audyt działalności Biura pod rządami byłego szefa Mariusza Kamińskiego, sprawdza też działania tej służby w sprawie prywatyzacji Świdnika.

Źródło: Gazeta Wyborcza
  • 77 komentarzy
  • Drukuj
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    61 głosów