Zanim za kilka tygodni zobaczymy w kinach film o Mikołajku, możemy przeczytać jego "Nieznane przygody..." - dziesięć ostatnich opowiadań o słynnym francuskim urwisie, jego rodzicach i kumplach ze szkoły.
Opowiadania zostały wydane w związku z 50-leciem niezwykłej postaci stworzonej przez parę - René Goscinny (teksty) i Jean-Jacques Sempé (rysunki). Rocznicy towarzyszy film Laurenta Tirarda "Mikołajek", który w polskich kinach pojawi się 4 grudnia. Na ekranie Mikołajek (dziesięcioletni Maxime Godart), podsłuchawszy rozmowę rodziców (Valérie Lemercier i Kad Merad), dochodzi do wniosku, że będzie miał małego braciszka, a jego wszyscy przestaną kochać i porzucą w lesie.
Wśród "Nieznanych przygód Mikołajka" jest "Jajko wielkanocne", chronologicznie rzecz ujmując, pierwsze opowiadanie z jego udziałem, które ukazało się 29 marca 1959 r. w wielkanocnym numerze pisma "Sud-Ouest Dimanche". Te dziesięć tekstów odnalazła i przygotowała do druku Anne Goscinny, córka zmarłego w 1977 r. René (który pochodził z rodziny polsko-żydowskiej; był synem inżyniera chemika Stanisława Gościnnego i Anny Bereśniak). Ponieważ dziewięć z nich nie miało ilustracji, Anne odwiedziła Jeana-Jacques'a Sempé w jego atelier na paryskim bulwarze Montparnasse z prośbą, by takowe sporządził. Sempé przygotował ponad 70 kolorowych rysunków.
"Nieznane przygody Mikołajka" mają wszystkie zalety poprzednich tomów, tzn. zabawne ilustracje idealnie uzupełniają tu dowcipne teksty. A co stanowi o sile tekstów? Dwie rzeczy. Po pierwsze, znakomicie oddany sposób rozumowania dziecka. Mikołajek powiada w "Jajku wielkanocnym": "Koledzy przyszli i przynieśli fajne prezenty: czekoladowe jajka, czekoladowe kury i masę innych czekoladowych rzeczy. Mama powiedziała, że od samego patrzenia rozbolała ją wątroba. Ja rozchorowałem się dopiero po zjedzeniu, ale co tam, nie szkodzi, ja to lubię".
Po drugie, mamy tu do czynienia z satyrą na świat dorosłych. Mikołajek np. opisuje zachowania rodziców, często nie będąc świadom ich prawdziwego sensu. Ten zrozumieją zresztą tylko pełnoletni czytelnicy. Mikołajek mówi choćby: "Za każdym razem, kiedy mama prosi tatę, żeby dał jej samochód, tata, dla żartu, mówi, że nie, a potem trochę dyskutują i tata zawsze się zgadza". Przygodę mamy za kierownicą przedstawia zaś tak: "Kiedy mama wsiadła do samochodu taty, wyglądała na trochę zdenerwowaną. No i pewnie dlatego stuknęła tamtą panią, która czekała, aż odjedziemy, żeby zaparkować. Ale to nie była wina mamy, bo przecież włączyła migacz, żeby pokazać, że będzie się cofać". Natomiast odnosząc się do jedzenia zachwalanego w sklepie, zauważa, że było bardzo dobre, "tak jak potrawka, którą robi mama, a potem jemy ją przez kilka dni, aż w końcu tata, dla zabawy, grozi, że przeprowadzi się do dziadka, jeśli jeszcze raz mu ją podadzą".
Trudno o lepszy przykład na obłudę dorosłych niż ten z "Telewizji u Kleofasa", w której rodzic kolegi Mikołajka mówi do tegoż i jego ojca, którzy wpadli doń z wizytą: "Sam nieraz żałuję, że kupiłem ten odbiornik. Dzieciaki gapią się w ekran jak sroka w gnat, oglądają wszystko jak leci i tylko od tego głupieją. I tata Kleofasa powiedział nam szybko do widzenia, bo mama Kleofasa zawołała z salonu, że właśnie zaczyna się serial".
Sempé i Goscinny spotkali się w 1953 r. w belgijskiej agencji prasowej na Champs Elysées. Pierwszy miał lat 21, drugi - 27. Małego chłopca imieniem Mikołaj (imię wziął od marki win) Sempé rysował już wcześniej. Postać została zauważona, gdy wydawnictwo Dupuis wzięło ją na okładkę pisma o
radiu. Poproszono więc Sempé, żeby zrobił komiks o Mikołajku. Goscinny dołączył do projektu jako tekściarz. Komiks ukazywał się w latach 1956-58 w belgijskim piśmie "Le Moustique" (Komar). Powstało 28 historyjek: o fryzjerze, zakupach, podróży pociągiem itp. Jednak Sempé nie lubił komiksu, więc przeszli na ilustrowane opowiadania.
W latach 1959-65 Goscinny pisał je do gazet. Skończyli współpracę, "zanim zmieniło się to w koszmar". Za życia Goscinnego wydawnictwo Denoel złożyło z "Mikołajków" pięć książeczek, umieszczając w nich 84 historyjki.
W Polsce wydała je Nasza Księgarnia. W 1964 r. ukazał się "Mikołajek" (wyd. francuskie 1960) i "Rekreacje Mikołajka" (1960), obie w tłumaczeniu Toli Markuszewicz i Elżbiety Staniszkis. Lata 1979-82 przyniosły nam książki: "Wakacje Mikołajka" (1962), "Mikołajek i inne chłopaki" (1963) i "Mikołajek ma kłopoty" (1964), tym razem w tłumaczeniu Barbary Grzegorzewskiej.
27 lat po śmierci ojca Anne Goscinny zgromadziła 125 historyjek, które znalazły się w dwóch tomach "Nowych przygód Mikołajka" wydanych po polsku przez Znak w latach 2006 i 2007, znów w świetnym tłumaczeniu Grzegorzewskiej. "Nieznane przygody Mikołajka" to kolejna dziesiątka, co razem daje 219 tekstów Goscinnego o małym urwisie. I więcej już ich chyba nie będzie.