http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Sawicka: Dałam agentowi różaniec

Agata Kondzińska, wyborcza.pl
2009-11-10, ostatnia aktualizacja 2010-08-12 23:54

- Komuś, z kim się chce robić brudne interesy, liczy się na korzyści wielkie, materialne, nie daje się różańca, żeby w tym obszarze ludzkiego życia ktoś większy od nas miał go w opiece. A tak się zdarzyło. Dałam różaniec agentowi - wyznała w programie Tomasza Lisa była posłanka PO Beata Sawicka oskarżona o korupcję

Beata Sawicka
Fot. Robert Kowalewski / Agencja Gazeta
Beata Sawicka
- Cieszę się, że przeżyłam to wszystko. Każdy dzień jest wyrywany pazurami, by zachować godność -tak Beata Sawicka, była posłanka PO podsumowała dwa lata swego życia od czasu zatrzymania jej przez agentów CBA za przyjęcie łapówki.

W poniedziałek wieczorem w programie "Tomasz Lis na żywo" udzieliła pierwszego telewizyjnego wywiadu. Powoli wypowiadając zdania, wzdychając, trzymała się linii obrony przyjętej w sądzie: jestem niewinna.

- Trzeba być głuchym i ślepym, by nie widzieć podtekstu politycznego. Nigdy nie miałam konfliktu z prawem. Taśmy i to, co widziała cła Polska, to był świat według CBA, świata według posłanki Sawickiej nie pokazano - mówiła.

Opowiadała, że agent CBA wykorzystał jej cechy: chęć niesienia pomocy innym i otwartość na ludzi. - Z powodu tych samych cech charakteru zostałam posłem.

Ale czy czuje się pani winna - dopytywał Lis.

Sawicka odpowiedziała: - Wiem, że postąpiłam źle. Nie robię z siebie świętej, ale to nie były kwestie zaplanowane. Nigdy nie było mowy o żadnej łapówce. To była przyjacielska pomoc.

Pieniędzy nie wzięłam za coś, były zwykła pożyczką. Na Hel jechałam jako osoba towarzysząca, nie organizująca. Nigdy się nie zajmowałam sprawami gospodarczymi. Nie wiedziałam w jaki sposób sprzedaje się ziemie. Moją rolą było towarzyszenie temu człowiekowi.

Przekonywała, że została posądzona o coś, co sama kiedyś krytykowała. - Korupcja to coś z nie mojego świata. Głosowałam za ustawą CBA, ale nie sądziłam, że będę jej pierwszą ofiarą - mówiła.

I dalej: żałuję, że na taśmach z podsłuchów, w stenogramach, nie ma kwestii, które świadczą jak pomagam ludziom dostać się do specjalistów, którzy ratują życie. Że nie ma zwykłego mieszkańca miasta, który do mego biura poselskiego przychodzi ze zwykłą prozą życia. Tego jakoś CBA nie pokazało. Dziś nie umiem powiedzieć, co było przyczyną, że tak się zdarzyło. Jestem sługą losu. I tak staram się traktować każdy dzień. Godzić się na to, co ten los przyniesie, ale też walczyć o prawdę.

Swoje doświadczenia porównała do terroru stalinowskiego. - To był scenariusz żywcem wyjęty z Łubianki. Stalin miał swoich funkcjonariuszy Jagodę i Jeżowa i te wszystkie kwestie były już przez historię opisane. To się w głowie nie mieści, że to się może powtórzyć w XXI wieku w naszym kraju - rozpędzała się.

Lis ją stopował: -Pani poseł z tą Łubianką to jednak zbyt mocne. Tu wystarczyło powiedzieć nie.

- Czy umiał by pan odmówić przyjacielowi?- atakowała.

- Gdybym uznał, że jego prośba wykracza poza - próbował odpowiedzieć Lis.

- Ale ja nie miałam takiego doświadczenia przykrego. Obracałam się w małym środowisku wśród ludzi mi życzliwych, jeśli chodzi o mężczyzn wśród dżentelmenów.

Powtórzyła raz jeszcze, że wszystko co ją spotkało było to prowokacją służb. O swoich planach na przyszłość nie chciała mówić. - Było by dużą hipokryzją, gdybym dziś mówiła jakie mam plany.

Beata Sawicka trafiła na ławę oskarżonych razem z burmistrzem Helu Mirosławem Wądołowskim. Według prokuratury 1 października 2007 r. przyjęli od agentów CBA łapówki: - 50 tys. zł przyjęła Sawicka, była to druga tura, pierwszą ratę wzięła we wrześniu, też 50 tys. zł, a Wądołowski - 150 tys. zł w zamian za ustawienie przetargu na sprzedaż atrakcyjnej działki na Helu. Konferencję CBA z ich zatrzymania transmitowały wszystkie stacje telewizyjne. Wówczas też Mariusz Kamiński powiedział: Mam nadzieję, że widać, kim była ta osoba. Nie jest ważne, na jakie ugrupowania padną głosy, tylko na jakich ludzi. Ta konferencja pokazująca kulisy naszego życia publicznego każe się wielokrotnie zastanowić każdemu z nas, na kogo oddać swój głos - powiedział wtedy Mariusz Kamiński.

Proces Sawickiej zaczął się na początku października.

Źródło: Gazeta Wyborcza
  • 60 komentarzy
  • Drukuj
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    33 głosy

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':