- Pamiętam, jakie okropne wrażenie zrobił na mnie mur. To był symbol beznadziei, wszystkim wydawało się, że będzie wiecznie dzielił Berlin. Dziś świętuję, bo wbrew wszystkim przepowiedniom upadł w diabły - mówi mi Markus Erlermann, kolończyk, który przed 1989r. wielokrotnie przejeżdżał przez NRD do zachodniego Berlina. Gdy na rozstawionych wokół Bramy telebimach pojawiła się Merkel, tak jak kilka tysięcy ludzi zaczął głośno klaskać.
- To nie tylko święto Niemiec. To święto całej Europy - mówiła
Angela Merkel. Przypomniała Berlin 9 listopada 1989 r., gdy tłum mieszkańców jego wschodniej części przelał się przez mur, kończąc tym samym jego istnienie. - To był zwrotny moment w historii świata. Skończyła się zimna wojna, a ja przeżyłam najważniejszy dzień w życiu - mówiła. A
Niemcy wiwatowali. Przypomniała też zasługi opozycji ze wschodniej Europy, w tym polskiej "Solidarności". - Bez naszych sąsiadów ze Wschodu nie byłoby jedności Niemiec. Dziękuję. Potem Merkel przypominała, że pokojowy koniec zimnej wojny zobowiązuje: - Musimy wypełnić zadania naszych czasów, zapewnić pokój, bezpieczeństwo i dobrobyt oraz przestrzeganie praw człowieka na całym świecie.
Przywódcy, którzy też występowali pod Bramą, uderzali w wysokie tony. Francuski prezydent Nicolas Sarkozy mówił, że "upadek muru hańby był wyzwoleniem". Brytyjski premier Gordon Brown nazwał go gigantycznym osiągnięciem, a
Barack Obama w nagranym wystąpieniu (reprezentowała go w Berlinie
Hillary Clinton) mówił, że wczorajsza rocznica jest źródłem nadziei dla całego świata i tych, którzy "wierzą, że mury rzeczywiście mogą runąć". Berlińczycy, którzy Obamę kochają, nagrodzili te słowa długą owacją.
Wieczorem Jerzy Buzek, szef europarlamentu, oraz
Lech Wałęsa razem z przewodniczącym Komisji Europejskiej José Manuelem Barroso i byłym węgierskim premierem Miklósem Némethem pchnęli pierwsze kostki gigantycznego domina ustawionego między placem Poczdamskim a Reichstagiem, dokładnie na linii dawnego muru. Gdy zaczęły się przewracać, tłum oszalał z radości. - Pokazaliśmy Niemcom, jak należy walczyć, by skończyć ten system. To narody wymusiły na politykach decyzje, które musieli podjąć - powiedział Wałęsa i pchnął kostkę.
Wcześniej Merkel z Wałęsą, Gorbaczowem i grupą wschodnioniemieckich opozycjonistów przeszła przez most przy Bornholmerstrasse. 20 lat temu wieczorem tutaj właśnie, na przejściu granicznym, pod naporem ludzi pogranicznicy podnieśli szlabany i mur runął. W potoku ludzi, który wówczas przeszedł na zachód, była też przyszła kanclerz.