http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Angeli Merkel nadzwyczajna podróż w czasie

bart, Berlin
2009-11-10, ostatnia aktualizacja 2009-11-10 02:00

Podróż Merkel zaczęła się na Bornholmerstrasse, dawnym przejściu granicznym, przez które obywatele NRD mogli wjeżdżać do zachodniego Berlina. Jeśli władza łaskawie wydała im paszporty

Angela Merkel na Bornholmer Bruecke z ludźmi, którzy przekroczyli ten most przed 20 laty
Fot. FABRIZIO BENSCH REUTERS
Angela Merkel na Bornholmer Bruecke z ludźmi, którzy przekroczyli ten most...
Wieczorem 9 listopada 1989 r., gdy rzecznik enerdowskiej partii komunistycznej Günther Schabowski zapowiedział, że każdy będzie mógł wyjechać do Niemiec zachodnich, właśnie na Bornholmerstrasse zebrał się tłum oczekujący, że władze spełnią obietnicę.

Merkel o słowach Schabowskiego nie wiedziała. Tamten wieczór jak co tydzień spędziła bowiem w saunie. Ale w nocy, gdy Niemcy ruszyli przez przejście do Berlina Zachodniego, była już wśród nich. Potok ludzi zaniósł ją na Kudamm, handlową aleję zachodniej części Berlina.

Wczoraj znów przeszła przez Bornholmer Strasse. Tym razem marsz miał wymiar symboliczny. Towarzyszyli jej były polski prezydent Lech Wałęsa, były radziecki przywódca Michaił Gorbaczow oraz grupa niemieckich opozycjonistów. Wśród tych ostatnich szedł Joachim Gauck, pierwszy szef urzędu ds. akt Stasi prowadzącego w zjednoczonych Niemczech lustrację, oraz Wolf Biermann, bard enerdowskiej opozycji.

W przemówieniu kanclerz dziękowała obydwu gościom. Mówiła o tym, ile zrobiła dla wolności Europy polska "Solidarność". - Odwaga członków "Solidarności" była dla nas zachętą. Ten ruch uderzył mocno w komunistyczny reżim, bo jego korzenie tkwiły w robotniczym środowisku - mówiła, dodając, że dzięki odwadze Polaków, wszystkie kraje socjalistyczne prędzej czy później wyzwoliły się z reżimu.

Dziękując Gorbaczowowi, przypominała, jak żywiołowo niemiecka opozycja reagowała na pierestrojkę i jak przerażeni byli nią enerdowscy notable.

- Michaił Gorbaczow był człowiekiem, który popchnął sprawy wprzód i dał nam do zrozumienia, że coś musi się znaleźć. Dziękuję panu - mówiła Merkel. Dodała też, że wielu Niemców zapomina, ilu ludzi siedziało w enerdowskich więzieniach.

- Nie jestem w stanie tego dziś zliczyć. Ale wielu ludzi cierpiało, zanim nadeszło święto wolności - mówiła kanclerz. Jej zdaniem niedobrze się stało, że przez długi czas po zjednoczeniu Niemiec nie uznawano NRD za państwo bezprawia.

Z dala od oficjalnych przemówień i happeningu z murem dominem, w berlińskiej katedrze św. Jadwigi odbyła się specjalna msza. Rocznicę upadku muru świętowali na niej polscy i niemieccy hierarchowie. - Jan Paweł II na początku pontyfikatu mówił: "Otwórzcie drzwi Chrystusowi". Nikt się nie spodziewał, że te słowa będą tak obfite w skutki - mówił berliński arcybiskup kardynał Georg Sterzinsky.

Według niego wolność, którą wywalczyli Niemcy i Polacy, była cudem koronującym ogrom ludzkich starań.

Źródło: Gazeta Wyborcza
  • Dodaj komentarz
  • Drukuj
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    7 głosów

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':