W Moskwie lawinę oburzenia wywołała fraza rzekomo wygłoszona przez Sikorskiego, który występując w ubiegłą środę w Ośrodku Studiów Strategicznych i Międzynarodowych w stolicy
USA, miał według Interfaxu powiedzieć: - "Naszym życzeniem byłoby otrzymać wojska amerykańskie rozmieszczone w naszym kraju jako tarczę przeciw agresji rosyjskiej".
W poniedziałek wieczorem Interfax tłumaczył: - „W informacji o wystąpieniu ministra spraw zagranicznych Polski Radosława Sikorskiego w Ośrodku Studiów Strategicznych i Międzynarodowych doszło do nieprawidłowego zacytowania jego wypowiedzi. Omyłkowo przypisano mu słowa: - «Naszym życzeniem byłoby otrzymać wojska amerykańskie rozmieszczone w naszym kraju jako tarczę przeciw agresji rosyjskiej », co nie jest zgodne ze stanem faktycznym. Przepraszamy za błąd, do którego doszło. Nie był on zamierzony, lecz spowodowany niepoprawną pracą reportera”.
Słowa przypisane przez Interfax Sikorskiemu stały się powodem ostrych, miejscami chamskich ataków na ministra i Polskę ze strony niektórych rosyjskich publicystów i polityków.
Zwraca jednak uwagę bardzo powściągliwa i jak się okazuje prawidłowa reakcja
MSZ Rosji. Zarówno jego szef
Siergiej Ławrow jak i rzecznik resortu Andriej Niestierenko nie chcieli komentować rzekomych słów Sikorskiego, zanim, jak to zapowiadali, gruntownie nie zbadają sprawy. Argumentowali przy tym, że znają szefa polskiej dyplomacji i nie spodziewają się po nim tego typu wypowiedzi.