http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Afgańczycy oczekują od nas bezpieczeństwa

Paweł Wroński
2009-11-10, ostatnia aktualizacja 2009-11-09 20:17

Trzeba dalej być w Afganistanie i wspierać wszystkie ugrupowania, które nie opowiadają się za terrorem

Bogdan Klich
Fot. Bartlomiej Barczyk / Agencja Gazeta
Bogdan Klich
Rozmowa z Bogdanem Klichem, ministrem obrony narodowej



Wybory prezydenckie w Afganistanie były skandaliczne. Z drugiej tury wycofał się kontrkandydat Abdullah Abdullah, a prezydentem został nieudolny Hamid Karzaj.

- Proces demokratyczny w Afganistanie nie poszedł w dobrym kierunku, a nadzieje, że demokracja się umocni, były przedwczesne. Tym bardziej trzeba więc zapytać: czego dziś oczekują Afgańczycy? Okazuje się, że przykładają większe znaczenie do zapewnienia im bezpieczeństwa niźli legitymacji władzy.

Rozmaite dane z Afganistanu mówią, że jest grupa ludzi opowiadająca się po stronie koalicji, grupa jednoznacznie przeciwko koalicji. Ale zdecydowana większość, ponad 50-proc., opowie się za tymi, którzy zapewnią jej bezpieczeństwo.

W przeszłości takie bezpieczeństwo zapewnili talibowie. Może pozwolić Afgańczykom rządzić się, jak im się podoba, bo obecność obcych wojsk prowokuje tam konflikt?

- Rządy talibów w Afganistanie i związki z Al-Kaidą spowodowały przed laty zagrożenie dla całego świata. Ta sytuacja mogłaby się powtórzyć, gdybyśmy przedwcześnie opuścili ten kraj.

A co do bezpieczeństwa: Tadżycy w Dolinie Pandższiru zapewniają sobie sami bezpieczeństwo. Chazarowie w naszej prowincji też się sami rządzą. Ale i Tadżycy, i Chazarowie zdają sobie sprawę, że nie byłoby to możliwe bez naszej obecności. Obie grupy byłyby marginalizowane.

Trzeba tam dalej być i wspierać wszystkie ugrupowania, które nie opowiadają się za terrorem. Trzeba rozmawiać z wszystkimi, którzy do nas nie strzelają.

Obecna sytuacja nie jest spowodowana obecnością sojuszników, ale naszą słabością. To zrodziło rozczarowanie wśród mieszkańców Afganistanu.

Z punktu widzenia strategicznego został popełniony zasadniczy błąd. Regułą jest, że najpierw rzuca się w dany rejon duże siły, a potem się je redukuje. Jeśli robi się odwrotnie i stopniowo zwiększa się te siły, to one "gonią zagrożenie". I najczęściej nie są w stanie go dogonić.

Sytuacja z 2002 r., bezpośrednio po zajęciu Afganistanu przez wojska USA, była znacznie łatwiejsza dla wspólnoty międzynarodowej. Powołanie rządu Karzaja, wsparte większymi siłami, prawdopodobnie doprowadziłoby do stabilności.

Czy popiera pan zwiększenie liczebności wojsk w Afganistanie proponowane przez głównodowodzącego sił NATO gen. Stanleya McChrystala?

- Gen. McChrystal ma rację, że dotychczasowa strategia miała mankamenty. Ma rację, że należy się nastawić na szkolenie policji i armii afgańskiej, by szybciej przekazać odpowiedzialność za kraj miejscowym władzom. Ma rację, gdy mówi, że konieczne jest objęcie parasolem ochronnym ludności cywilnej, bo ona oczekuje od nas obrony przed grupami rebelianckimi.

Pytanie, czy generał nie przesadza z liczbą żołnierzy, których trzeba wysłać do Afganistanu. Wojskowi przeanalizowali trzy opcje: 60, 40 i 20 tys. Uznali, że zwiększenie liczebności o 40 tys. jest warunkiem koniecznym, by operację kontynuować. Trzeba im zaufać.

Konieczna jest też zmiana taktyki. Jeśli ISAF nie jest w stanie kontrolować całego kraju, to musi się skoncentrować na terenach najtrudniejszych. Podczas niedawnej szczerej dyskusji ministrów obrony NATO w Bratysławie ta sprawa została jednoznacznie postawiona.

Jestem zwolennikiem tego, by skokowo zmienić strategię operacji, zwiększyć zaangażowanie całego ISAF. To daje szanse, by w przewidywalnym czasie wyjść z Afganistanu.

Co z liczebnością polskiego korpusu?

- Tu też mam swoją opinię, ale przedstawię ją najpierw premierowi.

Źródło: Gazeta Wyborcza
  • Dodaj komentarz
  • Drukuj
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    2 głosy

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':