http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Napieralski zarządza ciszę

Wojciech Szacki, saw, Olsztyn, pap
2009-11-09, ostatnia aktualizacja 2010-08-12 23:56

Do konwencji 19 grudnia politycy SLD mają się nie wypowiadać o sprawach wewnętrznych partii - postanowiło kierownictwo Sojuszu

Grzegorz Napieralski
Fot. Sławomir Kamiński / Agencja
Grzegorz Napieralski
- To dla dobra lewicy - tłumaczył w Radiu ZET Ryszard Kalisz. Liderów SLD zirytowały informacje o kryzysie partii, która jest podzielona, stoi w sondażach, a kolejni kandydaci na prezydenta - Jolanta Kwaśniewska, Włodzimierz Cimoszewicz i Jacek Majchrowski - odmawiają.

W gazetach działacze krytykują szefa SLD i sugerują, że nowym mógłby być wicemarszałek Sejmu Jerzy Szmajdziński. Wypowiedzi są zwykle anonimowe. Gdy poseł Bogusław Wontor w "Gazecie" pod nazwiskiem skrytykował Grzegorza Napieralskiego za sojusz z PiS w sprawie mediów publicznych, zaczął mieć w partii problemy.

Inni politycy SLD sugerują z kolei - też anonimowo - że Aleksander Kwaśniewski z Cimoszewiczem chcą budować nową formację lewicową. - Mam wrażenie, że otoczenie przewodniczącego Napieralskiego inspiruje teksty, które mają straszyć Kwaśniewskim, Cimoszewiczem i Szmajdzińskim - mówi "Gazecie" były szef SLD, europoseł Wojciech Olejniczak, który nie obawia się mówić otwartym tekstem (wcześniej bronił Wontora).

- W SLD nie ma żadnego dwugłosu. Jesteśmy bardzo silną formacją. Wiele osób chciało nas rozbić i im się nie udało - tak z kolei mówi sam Napieralski. Intensywnie jeździ po Polsce i - jak przyznaje jeden z jego zwolenników - buduje pozycję przed grudniową konwencją. W sobotę w Olsztynie przekonywał do likwidacji Instytutu Pamięci Narodowej i przeznaczeniu zaoszczędzonych pieniędzy na refundację in vitro.

W niedzielę Napieralski był już - w towarzystwie Szmajdzińskiego - we Wrocławiu.

- SLD nie ulega histerii przed wyborami prezydenckimi ze strony dwóch wojujących polityków [Donalda Tuska i Lecha Kaczyńskiego]. Mamy swój kalendarz - powiedział Napieralski.

Szmajdziński mówił z kolei, że jest gotów kandydować "jak każdy polityk, który powinien być przygotowany do założenia cięższej zbroi".

Prostował w ten sposób Kalisza, który w Radiu ZET powiedział, że Szmajdziński zadeklarował w gronie liderów SLD, iż nie będzie kandydował na prezydenta. - Zdaje się, że będąc na jednym spotkaniu, pan Kalisz był na innym - komentował Szmajdziński.

Później Kalisz tłumaczył, że został źle zrozumiany, bo chodziło mu o kandydowanie na szefa partii.

Źródło: Gazeta Wyborcza
  • Dodaj komentarz
  • Drukuj
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    1 głos

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':