http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Sprawa Blidy: dowody nie do użytku

Agnieszka Kublik
2009-11-09, ostatnia aktualizacja 2010-08-12 00:37

Proch, włos, nitki, odciski palców, ślady butów - sejmowa komisja śledcza badająca tragiczną śmierć Barbary Blidy odkrywa, że wiele niezwykle ważnych dowodów z miejsca tragedii okazało się bezwartościowymi

Dom Barbary Blidy w Siemianowicach Śląskich
Fot. Marcin Tomalka / AG
Dom Barbary Blidy w Siemianowicach Śląskich

Co o tym sądzisz? Napisz: listydogazety@gazeta.pl



Blida zginęła 25 kwietnia 2007 r. od strzału ze swojego sześciostrzałowego rewolweru Astra 680. Była wtedy w łazience.

Reszta to przypuszczenia. Gdzie dokładnie była w tym czasie funkcjonariuszka ABW Barbara P., która miała jej pilnować? Czy w łazience - jak sama twierdzi? Czy w przedpokoju, na poręczy fotela - jak zeznał mąż Blidy? Czy Blida chciała się zabić, czy doszło do szamotaniny z funkcjonariuszką i przypadkowego wystrzału? Dlaczego kula przeszyła ciało Blidy pod takim kątem, jakby była posłanka miała nienaturalnie wykręconą rękę?

Komisja śledcza odnajduje nowe poszlaki. - Wszystko, co odkrywamy, może świadczyć o tym, że komuś bardzo zależało na zatarciu śladów przebiegu wypadków - mówi nam jeden z członków komisji.

Szef komisji Ryszard Kalisz (Lewica) mówi tylko: - Uważnie badamy zarówno wszystkie ślady, jak i ich brak.

Cząstki ołowiu niewiadomego pochodzenia

Komisja śledcza zdziwiła się, gdy wczytała się w zeznania eksperta Centralnego Laboratorium Kryminalistycznego. Zeznał: "Ołów znajdował się również w spłonce amunicji, której charakterystyczne cząsteczki ujawniono na dłoniach Barbary P. [funkcjonariuszki ABW]". Spłonka to mały ładunek inicjujący wybuch właściwego materiału wybuchowego.

Pociski w rewolwerze Blidy miały spłonki z ołowiem. Jak cząstki ołowiu ze spłonki mogły trafiły na ręce funkcjonariuszki? - pytam posłów z komisji. Kryminolodzy, do których zwrócili się sejmowi śledczy, twierdzą, że jest tylko jedno wyjaśnienie: funkcjonariuszka musiała tej broni dotknąć.

Ale kiedy? Barbara P. zeznała, że od dawna nie brała udziału w ćwiczeniach na strzelnicy. - Czyżby więc szarpała się z Blidą i doszło do tragicznego postrzału? Wtedy na dłoniach funkcjonariuszki osiadły cząsteczki ołowiu ze spłonki? - pyta sejmowy śledczy.

Naczelnik wydziału ds. przestępczości gospodarczej w łódzkiej prokuraturze okręgowej Rafał Sławnikowski, który od trzech lat bada okoliczności śmierci Blidy, twierdzi, że na dłoniach Barbary P. nie było cząstek ołowiu ze spłonki.

A zeznanie eksperta?

- To zdanie wyrwane z kontekstu. Biegły mówił, że na podstawie chemicznych badań cząstek ołowiu nie da ustalić, z jakiego przedmiotu pochodzą.

Prok. Sławnikowski twierdzi natomiast, że kuliste ślady ołowiu wykryto na kurtce funkcjonariuszki: - Ale w tak małych ilościach, że biegły nie był w stanie ustalić, skąd pochodzą. Biegły sugeruje, że po wystrzale powstała chmura ze śladami ołowiu i tak mogła dostać się na ubranie funkcjonariuszki. Ale z małej ilości cząstek ołowiu nie da się wnioskować, gdzie w momencie wystrzału była Barbara P. i co robiła.

Proch niewiadomego pochodzenia

Prok. Sławnikowski przyznaje, że na dłoniach Barbary P. wykryto ślady prochu powstałe w związku z wystrzałem.

Skąd ten proch?

- Zdaniem biegłych takie ślady powstają, jak ktoś strzelał albo trzymał tzw. brudną broń.

Funkcjonariuszka zeznała, że nie brała udziału w ćwiczeniach na strzelnicy. Jaką brudną broń mogła trzymać w ręku?

- Może swoją, jak rano szykowała się na wyjazd do Blidy. Bo miała wtedy przy sobie broń.

Źródło: Gazeta Wyborcza
  • Dodaj komentarz
  • Drukuj
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    98 głosów

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':