http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Wojna o stan wyjątkowy na Ukrainie

Marcin Wojciechowski
2009-11-09, ostatnia aktualizacja 2010-08-13 00:01

Dziś prezydencka Rada Obrony i Bezpieczeństwa oceni, czy rząd Julii Tymoszenko radzi sobie z epidemią grypy. Jeśli uzna, że nie, pewnie będzie to przygrywką do kolejnych kroków na rzecz wprowadzenia stanu wyjątkowego.

O tym, by z powodu epidemii grypy, na skutek której zmarło już 140 osób, wprowadzić stan wyjątkowy i automatycznie przesunąć styczniowe wybory na maj, urzędnicy z otoczenia prezydenta Wiktora Juszczenki mówią od kilku dni. Byłoby to korzystne dla obecnej głowy państwa, bo Juszczenko ma fatalne notowanie i praktycznie zero szans na reelekcję. Dzięki stanowi wyjątkowemu miałby kilka miesięcy na odzyskanie zaufania Ukraińców.

Eksperci są jednak sceptyczni wobec pomysłu Juszczenki. - W czasie pokoju stan wyjątkowy wprowadza prezydent, ale wyłącznie na wniosek rządu. Jest to wyraźnie napisane w konstytucji - przypomina filozof i politolog prof. Myrosław Popowycz. - Nie ma potrzeby wprowadzania stanu wyjątkowego. Z kolei złamanie przez prezydenta konstytucji poprzez wprowadzenie stanu wyjątkowego bez zgody rządu byłoby katastrofą i cofnęłoby Ukrainę do szeregu takich państw autorytarnych jak Białoruś czy Rosja.

Wszystko wskazuje na to, że grożąc stanem wyjątkowym, Juszczenko chce postawić rząd pod ścianą i przekonać obywateli, że gabinet Julii Tymoszenko - w styczniowych wyborach głównej rywalki prezydenta w obozie pomarańczowych - nie radzi sobie z grypą. Prawdopodobnie temu samemu celowi ma służyć dzisiejsze posiedzenie prezydenckiej Rady Bezpieczeństwa i Obrony (odpowiednika polskiego BBN), które oceni rozmiary epidemii i to, czy rząd sobie z nią radzi. Wiceszef administracji Juszczenki Ihor Popow, który jako pierwszy w artykule opublikowanym w piątek w internetowej "Ukraińskiej Prawdzie" rzucił hasło wprowadzenia stanu wyjątkowego i przełożenia wyborów z połowy stycznia na 30 maja, tłumaczy, że w czasie epidemii trudno jest prowadzić kampanię i organizować imprezy masowe. A to może sprawić, że już po zakończonych wyborach przegrani wykorzystają to jako pretekst do zaskarżenia ich wyniku przed trybunałem konstytucyjnym.

Źródło: Gazeta Wyborcza
  • 1 komentarz
  • Drukuj
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    5 głosów

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':