Wiele serwisów oferujących usługi dzielenia się plikami uprawia jawną paserkę. Portal Odsiebie.com był z nich wszystkich najmniej sprytny, no i działał w Polsce.
Dlaczego uważam, że takie serwisy to paserzy?
1. Zachęcają złodziei do kradzieży.
2. Płacą im za dystrybucję najbardziej popularnych i poszukiwanych treści.
3. Ciągną przy tym zyski z opłat od ściągających i od reklamodawców.
E-paserzy są podwójnie niemoralni. Skłaniają żądnych gotówki złodziei, by promowali to, co ukradli (w internecie sprytny internauta może prowadzić skuteczny marketing). A zarazem mówią: - To nie my odpowiadamy, to użytkownicy.
Nawet tuzin sztuczek i prawnych kruczków nie zmieni mojej negatywnej opinii o nich.
To oczywiście tylko wycinek tego, co dzieje się w sieci. Rwącej rzeki wymiany plików i treści nikt nie zatrzyma i nie ma to sensu. Ale podobnie jak zakazy, tak i pełna swoboda nie ma sensu. Zasada "wszystkie treści należą do wszystkich i każdy może robić z nimi, co chce" prowadzi do nihilizmu i w dłuższej perspektywie drastycznie obniży wartość nowych treści, które wpadają do tego wspólnego kotła. Tę rzekę trzeba regulować. Tworzyć warunki dla współczesnych Borgiów - mecenasów płacących za dzieła wytworzone z pożytkiem dla ogółu, ale i dla altruistów, którzy tworzą treści pro bono. Szukać modeli biznesowych wzorem muzyków, którzy żyją z koncertów, na które przychodzą ci, którzy bezpłatnie lub prawie bezpłatnie wysłuchali darmowej piosenki w sieci.
Mimo wszystko jestem optymistą. Wierzę, że my wszyscy, twórcy i użytkownicy, dobrniemy do jakiegoś złotego środka. Jak zawsze.
Źródło: Gazeta Wyborcza