http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Tu, gdzie była ciemna ściana, otworzyły się nagle drzwi

Angela Merkel
2009-11-08, ostatnia aktualizacja 2009-11-06 17:24

Przemówienie kanclerz Niemiec przed Kongresem Stanów Zjednoczonych, 3 listopada 2009 r. Fragmenty

Niemiecka kanclerz Angela Merkel odrzuciła we wtorek możliwość wdrożenia nowych programów pobudzania koniunktury gospodarczej. Oświadczyła, że złym pomysłem jest walka z kryzysem zadłużenia poprzez zaciąganie kolejnych długów
Fot. Forbes.com
Niemiecka kanclerz Angela Merkel odrzuciła we wtorek możliwość wdrożenia nowych...
ZOBACZ TAKŻE
Wkrótce będziemy obchodzić dzień 9 listopada. Był 9 listopada 1989 r., gdy runął mur berliński, ale też 9 listopada 1938 r., który zapisał się piętnem w pamięci historycznej Niemiec i Europy. Tego dnia narodowi socjaliści spustoszyli synagogi, podpalili je, zamordowali niezliczone ofiary. To stało się początkiem tego, co doprowadziło do klęski cywilizacyjnej Szoah. Nie mogłabym dzisiaj stanąć przed wami, nie wspominając ofiar tego dnia i Holocaustu.

Wśród nas znajduje się zaproszony gość, który sam doznał grozy tych Niemiec czasów narodowego socjalizmu i którego dane mi było niedawno poznać - profesor Fritz Stern. Urodził się w roku 1926 we wtedy niemieckim, dziś polskim Wrocławiu. Udało mu się wraz z rodziną uciec na czas w roku 1938 do USA. Jest rzeczą cudowną, że zrządzeniem Historii my - wygnany z Niemiec dwunastoletni chłopiec i ja, wychowana w NRD kanclerz federalny dziś znów zjednoczonych Niemiec - możemy wspólnie przebywać w tej Wysokiej Izbie. Przed 20 laty, zanim upadł mur, w najśmielszych snach nie potrafiłabym sobie tego wyobrazić.

[Ameryka,] kraj nieograniczonych możliwości, był przez wiele lat mojego życia krainą nieosiągalnych możliwości. Mur, druty kolczaste, rozkaz strzelania do uciekających ograniczały mój dostęp do wolnego świata. Moją wizję Stanów Zjednoczonych Ameryki musiałam budować z filmów i książek częściowo szmuglowanych przez moich krewnych z Zachodu.

Zachwycił mnie American Dream - dostępna dla każdego możliwość osiągnięcia sukcesu, dojścia do czegoś własnymi siłami. Jak wiele innych nastolatek zachwycałam się dżinsami określonej marki, niedostępnej w NRD, które moja ciotka regularnie przysyłała mi z Zachodu. Zachwycał mnie bezmiar amerykańskich krajobrazów tchnących duchem wolności i niezależności.

Do roku 1989 Ameryka pozostawała dla mnie nieosiągalna. Potem, 9 listopada 1989 r., runął mur berliński. Granica, która dzieliła naród na dwa światy, stała teraz otworem.

Panie i panowie, pozwólcie mi powiedzieć jednym zdaniem: Wiem, my, Niemcy, wiemy, jak wiele zawdzięczamy wam, naszym amerykańskim przyjaciołom. Nigdy tego nie zapomnimy i ja sama nigdy tego nie zapomnę.

***

Wszędzie w Europie wspólne dążenie do wolności wyzwoliło niespodziewane siły - w związku zawodowym "Solidarność" w Polsce, u reformatorów skupionych wokół Vaclava Havla w Czechosłowacji, przy pierwszym otwarciu żelaznej kurtyny na Węgrzech i przy demonstracjach każdego poniedziałku w byłym NRD.

Tu, gdzie była ciemna ściana, otworzyły się nagle drzwi. Przeszliśmy przez nie wszyscy - na ulice, do kościołów, przez granice. Każdy otrzymał szansę, by budować coś nowego, współtworzyć i odważyć się wyruszyć w drogę.

Ja również wyruszyłam w drogę. Pozostawiłam moją pracę fizyka we wschodnioberlińskiej Akademii Nauk i weszłam do świata polityki - ponieważ wreszcie mogłam tworzyć, ponieważ miałam wrażenie, że nareszcie rzeczy mogą się zmieniać, że teraz ty możesz coś zdziałać.

20 lat upłynęło od tego wspaniałego daru wolności. Ale wciąż nie ma niczego, co by mnie bardziej od siły wolności zachwyciło, niczego, co by mnie bardziej zachęcało do działania, co by mnie bardziej napełniało pozytywnymi uczuciami.

Ten, kto raz w życiu doznał tak pozytywnego zaskoczenia, uwierzy we wszelkie możliwości. Albo, mówiąc słowami Billa Clintona z 1994 r. w Berlinie: "Nic nas nie powstrzyma. Wszystko jest możliwe".

***

Niemcy są zjednoczone, Europa jest zjednoczona. To się nam udało. Dzisiaj musi nasze polityczne pokolenie dowieść, że daje sobie radę z wyzwaniami XXI wieku, że może też w przenośni burzyć mury dnia dzisiejszego.

Co to znaczy? Po pierwsze, zapewnić pokój i bezpieczeństwo, po drugie, osiągnąć dobrobyt i sprawiedliwość, a po trzecie, ochronić naszą planetę. Znowu muszą Europa i Ameryka sprostać zupełnie szczególnym wyzwaniom.

Także po końcu zimnej wojny chodzi o to, aby zburzyć mury między sposobami pojmowania życia, zarazem mury w głowach, które nam wciąż przeszkadzają lub utrudniają zrozumienie świata. Dlatego tak ważna jest zdolność do tolerancji. Dla nas nasz styl życia jest najlepszy ze wszystkich możliwych. Ale jednak nie dla wszystkich. Istnieją różne sposoby osiągnięcia dobrego współistnienia. Tolerancja jest oznaką szacunku dla historii, tradycji, religii i tożsamości innych. Lecz niech nikt się nie łudzi: tolerancja nie oznacza dowolności.

Panie i panowie, jestem przekonana, że tak jak w XX wieku starczyło nam siły, by obalić mur z drutu kolczastego i betonu, tak starczy nam dzisiaj siły, by pokonać mury XXI wieku - mury w naszych głowach, mury krótkowzrocznego egoizmu, mury między teraźniejszością i przyszłością.

tłum. Jan Rubinowicz

Źródło: Gazeta Wyborcza
  • Dodaj komentarz
  • Drukuj
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    6 głosów

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':