Premier
Donald Tusk spotkał się dziś z szefami klubów by uzyskać ich akceptację dla założeń do ustawy antyhazardowej. M.in. przyniósł dwie wersje regulacji hazardu w internecie. Jeden zakazujący tego procederu, drugi dopuszczający część. Po spotkaniu została już tylko wersja łagodniejsza.
- Nikt w rządzie nie zamierza walczyć z internetem jako przestrzenią, która stałą się synonimem wolności. Ale internet nie może być przestrzenią, gdzie można łamać prawo - deklarował premier dziennikarzom.
- Na razie żyjemy w rzeczywistości, w której hazard w Polsce nie jest dozwolony. Dotychczasowe zachowanie hazardowe w internecie nie są zgodne z prawem w Polsce, ale nie chodzi o to, żebyśmy z obłędem w oczach, rzucili się na internet. Chcemy wykluczyć z internetu te formy hazardu, które są niebezpieczne z punktu widzenia interesu publicznego, zwykłych ludzi - zadeklarował premier.
Jak rząd chce walczyć z hazardem w internecie na stronach, które są zarejestrowane na domenach w innych krajach?
Premier: - Jeśli chodzi o kwestię egzekucji zakazu w internecie, to dostałem zapewnienie, że nie ma jakichś szczególnych technicznych trudności. Jesteśmy w stanie - zarówno przepisami, jak i praktyką - przekonać firmy, które zajmują się zakładami wzajemnymi, że lepiej prowadzić biznes zgodnie z regułami, które w Polsce będą obowiązywały, niż narazić swoje działania na trwałą, permanentną nielegalność.
Jak dodał, ktoś kto będzie działał legalnie, zgodni z przepisami "także swoje zarobi". - Ktoś, kto będzie działał nielegalnie, będzie skutecznie eliminowany - podkreślił Tusk.
Premier zapowiedział też, że - jeśli rząd zgodzi się na zakłady bukmacherskie w internecie - to pod bardzo twardymi rygorami. - A więc - polska domena, spółka, lub jej oddział, zarejestrowana w Polsce, co umożliwi jej opodatkowanie na rzecz polskiego fiskusa i skuteczne uniemożliwienie łączenie bukmacherki z innymi twardymi wersjami hazardu - wyliczał.