Fragment wywiadu "Dwie na Jednego", który ukaże się w sobotę w "Gazecie Świątecznej"
Agnieszka Kublik, Monika Olejnik: Chciałby pan żyć w Polsce, w której po raz drugi prezydentem będzie Lech Kaczyński? Włodzimierz Cimoszewicz: - Nie chciałbym, bo jest złym prezydentem.
Gorszym od Lecha Wałęsy? -
Lech Wałęsa - mówię to z dużą sympatią osobistą - był kiepskim prezydentem. Nie był przygotowany do prezydentury. Ale Wałęsa był wielkim, symbolicznym przedstawicielem Polski. Dla całego świata było zrozumiałe, że ten człowiek odgrywał szczególną rolę u początków polskiej demokracji.
Natomiast Lech Kaczyński rozczarowuje poziomem niewiedzy, nieznajomości współczesnego świata, sposobu uprawiania polityki, rozumienia tego, co w tym świecie jest problemem, co nie, co jest szansą, co jest zagrożeniem. Więc on niestety przyczynił się do budowania złego wizerunku Polski w świecie.
Tusk byłby lepszym prezydentem? - Tak, z tego punktu widzenia byłyby lepszy. Lepiej się prezentuje, lepiej reprezentuje kraj.
Dlaczego pan nie chce z nimi powalczyć? - Nie mam zamiaru, nie chcę, nie planuję wzięcia udziału w tych wyborach.