http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Wirus polityczny

Elżbieta Cichocka, Margit Kossobudzka
2009-11-06, ostatnia aktualizacja 2009-11-05 19:35

- W jednym z krajów, który szczepi masowo, dwie osoby zmarły z powodu wirusa A/H1N1, a cztery - kilka godzin po podaniu szczepionki - uzasadniał wczoraj w Sejmie ostrożność rządu wiceminister zdrowia Adam Fronczak. Bać się grypy czy szczepionki?

SERWISY
Sejmowa debata o grypie zwołana z inicjatywy posłów PO miała zapewne na celu uwiarygodnienie decyzji rządu, który wstrzymał się z kupnem szczepionek. Strach przed infekcją wymiótł z sali posiedzeń zdecydowaną większość parlamentarzystów, zostali tylko ci, którzy przygotowali pytania dla rządu.

Wiceminister Adam Fronczak, zarazem przewodniczący komitetu ds. pandemii grypy, uspokajał: przebieg nowej grypy jest łagodny, nieliczni zarażeni trafiają do szpitala. Zwykła grypa sezonowa jest bardziej groźna i dlatego należy się przed nią zabezpieczać szczepieniami.

A co z nowa grypą? Polacy byli informowani, że zostanie zakupione 4 mln szczepionek i dostaną je pracownicy służby zdrowia, kobiety w ciąży, dzieci - grupy ryzyka. W poniedziałek po posiedzeniu komitetu pandemicznego ogłoszono zaskakującą decyzję: rząd na razie nie kupuje.

Jednym z powodów była ponoć klauzula w umowach sprzedaży, jaką zamieszczają firmy farmaceutyczne, że odpowiedzialność za wszelkie ewentualne skutki niepożądane szczepionek biorą na siebie kupujący. Szczepionki sprzedawane są wyłącznie rządom, oznacza to więc odpowiedzialność rządów. Przy sprzedaży innych szczepionek takich wymogów nie ma. Prawnicy Ministerstwa Zdrowia znaleźli w projekcie umowy na zakup szczepionek 22 punkty sporne.

Według wiceministra Fronczaka brakuje też jednoznacznych wskazań, jak szczepionka miałaby być podawana - czy w jednej, czy w dwóch dawkach. - Bez wyjaśnienia kontrowersji nie będziemy promować produktu, co do którego ani eksperci, ani urzędnicy ministerstwa nie są przekonani - mówił.

Kropkę nad i postawiła minister Ewa Kopacz, mówiąc, że kieruje się starą zasadą lekarską: po pierwsze - nie szkodzić.

Posłowie opozycji podnosili, że i WHO, i Komisja Europejska uznały te szczepionki za bezpieczne. W Wielkiej Brytanii, Szwecji, Niemczech rządy zakupiły ilość potrzebną do masowych szczepień. Nawet Rumunia zdecydowała się zaszczepić osoby z grup największego ryzyka.

- W UE są dwie drogi uchronienia się przed grypą. Jedną dążą kraje bogate i biedne, Szwecja i Rumunia, które kupują szczepionkę. Drugą - minister Ewa Kopacz, która radzi pić herbatę - ironizował poseł (niezrzeszony) Marek Balicki.

Informacja o zgonach osób, które zaszczepiły się przeciw wirusowi A/H1N1, pojawiła się natychmiast na wszystkich portalach.

Okazuje się, że dane pochodzą z dwóch szwedzkich gazet - tabloidu "Aftonbladet" i "The Local". Teksty w "Aftonbladet" ukazały się na stronie internetowej gazety 23 i 27 października.

Pierwszą ofiarą była 74-letnia kobieta, która zmarła cztery dni po szczepieniu. Od dawna cierpiała na ciężką chorobę serca i niewydolność płuc. Zmarli także 90-letnia kobieta, o której na razie niewiele wiadomo, 50-letni mężczyzna mający zaawansowaną chorobę serca oraz kobieta cierpiąca na przewlekłą chorobę mięśni.

O wszystkich tych przypadkach wie tamtejsza Komisja ds. Badania Leków. Jej przedstawicielka Gunilla Sjölin Forslund powiedziała, że oczywiście będą badać związek tych zgonów ze szczepionką, bo taka jest procedura, ale trzeba pamiętać, że byli to bardzo chorzy ludzie. Co więcej, wczoraj rząd Szwecji - kraju, w którym doszło do takich tragicznych okoliczności - wydał decyzję o zaszczepieniu na A/H1N1 80 proc. swoich obywateli.

Jeden przypadek śmiertelny zanotowano także na Węgrzech. Zmarła 50-letnia kobieta chorująca na serce. Na razie nie ma żadnego potwierdzenia, że stało się to w wyniku podania szczepionki, węgierskiej zresztą, bo Węgrzy mają swój preparat.

Wątpliwości wokół bezpieczeństwa szczepionki oraz wypowiedź wiceministra Adama Fronczaka skomentował natychmiast Martin Harvey-Allchurch, rzecznik Europejskiej Agencji ds. Leków. Powiedział on w Radiu RMF, że "testy kliniczne zostały przeprowadzone na sześciu do ośmiu tysiącach osób - w tym na dzieciach. To testy wystarczające, by Agencja i KE mogły podjąć poważną decyzję o autoryzacji szczepionek".

Harvey-Allchurch jest zdania, że nie ma sensu czekać na dodatkowe testy. - Jeśli chcecie czekać do lutego czy marca, aby mieć maksymalne dane, to grypa już będzie w pełni. Wystawiacie na ryzyko pandemii dzieci, osoby starsze oraz kobiety w ciąży - tłumaczył. Argumenty minister Kopacz nazwał łatwymi i populistycznymi.

Wczoraj Światowa Organizacja Zdrowia apelowała, by nie porzucać szczepienia tylko dlatego, że grypa ma łagodny przebieg. - Jesteśmy zaniepokojeni tym, co się dzieje, głównie faktem, że coraz więcej chorych przechodzi gorzej chorobę, i tym, że narasta liczba zgonów. Dotyczy to głównie osób poniżej 65. roku życia - mówił na konferencji prasowej Keiji Fukuda, specjalista ds. pandemii. - WHO nadal uważa, że nowe szczepionki są potrzebne i bezpieczne w walce z wirusem A/H1N1, i zaleca ich stosowanie - podsumował.

Na świecie dotychczas zmarło z powodu grypy A/H1N1 ponad 5700 osób.

Źródło: Gazeta Wyborcza
  • 10 komentarzy
  • Drukuj
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    13 głosów

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':