O 17-letniej Justynie napisaliśmy w środę w "Gazecie Wyborczej". Mieszka w małej wsi Borowe niedaleko Żagania, uczy się w drugiej klasie Technikum Żywienia i Gospodarstwa Domowego w Iłowej. Jako małe dziecko miała cztery operacje chirurgiczne w szpitalu w Zielonej Górze. Lekarze usunęli jej olbrzymiego naczyniaka jamistego z lewej strony twarzy, ale po zabiegach pozostały duże blizny. Dziewczyna jest oszpecona, ma zdeformowaną powiekę i nos, opuszczony kącik ust, zapadnięty policzek, nieprawidłowy zgryz. Koleżanki i koledzy, zwłaszcza w starszych klasach podstawówki i w
gimnazjum, szydzili z jej wyglądu. Nauczyciele przyznają, że Justyna ma zaniżoną samoocenę i bywa agresywna. W kwietniu 2007 r. była w Specjalistycznym Centrum Medycznym w Polanicy-Zdroju, które słynie ze świetnego oddziału chirurgii plastycznej. Lekarze obiecali, że na zabieg nie będzie czekała dłużej niż półtora roku. Kilka miesięcy temu szpital poinformował jednak, że "orientacyjny czas oczekiwania na zabieg wynosi obecnie około siedmiu lat". Nie pomogły skargi do dolnośląskiego
NFZ i minister Ewy Kopacz.
Dyrektor szpitala w Polanicy Krzysztof Wywrot tłumaczy, że chętnie pomógłby Justynie, ale brakuje pilnych wskazań medycznych. A w kolejce do operacji czeka ponad trzy tysiące chorych. Kontrakt na ten rok oddział chirurgii plastycznej przekroczył i tak o prawie milion złotych.
Po tekście "Gazety" zgłosiły się dwie prywatne kliniki - Euroklinika z Katowic oraz niepubliczny szpital z Wrocławia - zaoferowały Justynie bezpłatną pomoc. Dr Jerzy Wilgus, szef Eurokliniki: - Zapraszam Justynę na konsultację. Muszę ją zbadać i ocenić, jaki typ leczenia będzie najskuteczniejszy: laser czy konieczna będzie interwencja chirurgiczna. Pacjentka może przyjechać do nas w każdej chwili.
Euroklinika zapewnia, że Justyna otrzyma też pomoc psychologa.
Z kolei szpital z Wrocławia, zanim podejmie ostateczną decyzję, chce zapoznać się z dokumentacją fotograficzną. - Poruszyła nas historia dziewczyny. Nie zamierzamy składać pustych obietnic, ale jeżeli nie będzie przeszkód natury medycznej, jest możliwość przeprowadzenia operacji plastycznych w naszym szpitalu - mówi przedstawicielka wrocławskiej lecznicy.
Józef Adamski, ojciec Justyny: - Jesteśmy bardzo wdzięczni i wzruszeni. Nie spodziewałem się tak szybkiej reakcji.
Sprawą Justyny zainteresowała się również rzeczniczka praw pacjenta przy dolnośląskim NFZ. Małgorzata Sadowy-Piątek uważa, że szpital powinien wywiązać się z obietnicy, którą złożył Justynie ponad dwa lata temu, i skrócić czas oczekiwania na zabieg. Dyrektor Wywrot zapewnia, że wspólnie z ordynatorem chirurgii plastycznej jeszcze raz sprawdzi, czy szpital może pomóc Justynie.