Przez długie lata dziennikarze ze Śląska zwracali uwagę głównie na jego strój. Chodził w wysokich wyglansowanych butach i granatowej, ozdobionej haftem jakli (tradycyjnej śląskiej marynarce).
Sekuła to Ślązak ze Strzelec Opolskich, rocznik 1955, do dziś słychać u niego śląski akcent. Po studiach na Politechnice Śląskiej był asystentem, a potem członkiem rady naukowej w Instytucie Chemicznej Przeróbki Węgla w Zabrzu. W politykę - najpierw samorządową - zaangażował się w 1990 r.; był wiceprzewodniczącym, potem przewodniczącym rady miejskiej w Zabrzu. Następnie wiceprezydentem tego miasta. To wtedy przytrafiła mu się przygoda, którą do dzisiaj wypominają mu przeciwnicy - podpisał umowę, dzięki której prywatyzowana właśnie Huta Zabrze nie musiała zwracać miastu 8 mln zł zaległych podatków. Władze Zabrza były przekonane, że to uratuje 2 tys. miejsc pracy, ale nowy właściciel większość załogi zwolnił, hale zburzył, a wolny plac sprzedał pod hipermarket. Sekuła zapewniał, że o niczym nie wiedział, wyszedł z tej historii bez szwanku.
W 1997 r. z listy AWS został posłem. Cztery lata później okazał się jedynym kandydatem, którego skłócone partie prawicy i centrum zgodziły się wspólnie poprzeć na prezesa Najwyższej Izby Kontroli. Najdłużej wątpliwości zgłaszała UW: - Obecny prezes [Janusz Wojciechowski z
PSL] znany jest z zatrudniania kolegów partyjnych. Z drugiej strony jest Sekuła, o którym trudno powiedzieć, że ma twardy charakter. Nie wiemy, czy będzie odporny na naciski - mówił wtedy poseł UW Jerzy Osiatyński.
Swojemu mało konfliktowemu charakterowi Sekuła zawdzięcza, że często przypominano sobie o nim, gdy w jakiejś sprawie trudno było o kompromis. Za koalicji AWS i UW szefował sejmowej komisji budżetu i finansów, a w obecnej kadencji, gdy
Janusz Palikot został odsunięty od komisji "Przyjazne państwo", objął ją w zastępstwie.
To nie znaczy jednak, że Sekuły nie stać na niepopularne decyzje. Gdy przez kilka tygodni (po zakończonej prezesurze
NIK, a przed objęciem kolejny raz poselskiego mandatu w 2007 r.) był szefem miejskich wodociągów w Zabrzu zaczął od podwyżki cen wody. Ostatnio zaś znów odezwała się w nim żyłka samorządowca - na swojej stronie internetowej reklamuje się jako najlepszy kandydat na prezydenta Zabrza.