Aresztowani to 24-letnia Jewgienija Ch. i 29-letni Nikita T., którzy w przeszłości należeli do skrajnie nacjonalistycznej organizacji Rosyjska Jedność Narodowa. Śledczy ogłosili, że w ich mieszkaniach znaleziono dużą ilość broni palnej, a aresztowani są być może sprawcami jeszcze jednego zabójstwa na tle rasistowskim.
Zdaniem prokuratury w dniu zabójstwa 19 stycznia Jewgienija Ch. śledziła Markiełowa, który tego dnia miał konferencję prasową w Niezależnym Ośrodku Prasowym w centrum Moskwy. W jej trakcie adwokat oświadczył, że złożył protest przeciw przedterminowemu zwolnieniu płk. Jurija Budanowa skazanego za zamordowanie 18-letniej Czeczenki. Dla wielu nacjonalistów pułkownik to bohater i ofiara niesprawiedliwego wyroku.
Kiedy Markiełow i Baburowa wyszli po konferencji na ulicę, dogonił ich - jak twierdzą śledczy - Nikita T. Przyłożył pistolet do głowy adwokata i go zastrzelił. Śmiertelnie ranił też dziennikarkę, która próbowała go zatrzymać. Potem zszedł do metra i zniknął.
W podziemnym korytarzu prowadzącym do stacji jest kilka kamer. Jak jednak ogłoszono wkrótce po zabójstwie, nagrany przez nie wizerunek mordercy jest nieczytelny i nie da się zidentyfikować. Te tłumaczenia sprawiły, że obrońcy praw człowieka oraz dziennikarze "Nowej Gaziety" obawiali się, że zagadka śmierci Markiełowa i Baburowej nie zostanie rozwiązana. Do dziś nie została przecież wyjaśniona sprawa zamordowania ponad trzy lata temu dziennikarki "Nowej" Anny Politkowskiej.
Do wieści o zatrzymaniu morderców w "Nowej" podchodzą z rezerwą. - Nie mówiłbym o pełnym wyjaśnieniu sprawy. Nie już raz słyszeliśmy o wyjaśnieniu tajemnicy jakiejś zbrodni, a potem okazywało się, że nic nie jest wyjaśnione i nikt nie został ujęty - przypomniał Siergiej Sokołow, wiceszef gazety. Dodał jednak, że tym razem "nasza wersja, że Markiełow i Baburowa zginęli, bo występowali przeciw nacjonalistom, znajduje potwierdzenie".
Źródło: Gazeta Wyborcza