Pracownik, który grzebie w internecie, dostanie komunikat: "Stary, weź się do roboty" - czyli jak pracodawcy motywują pracowników do pracy
Koleżanki robią mi tłum - Pracuję w supermarkecie na stoisku banku. Ja często symuluję kolejkę. Zapraszam koleżanki i kolegów, którzy robią mi za tłum. I gadamy. Od czasu do czasu patrzę na ekran komputera, że niby coś tam sprawdzam. Podnoszę długopis, macham nim nad kartką i kreślę jakieś kółka. Potem oczywiście wyrzucam wszystko do śmieci, które i tak codziennie wynoszę ja. Zacieram ślady. Nie bumeluję codziennie, boby się nie dało, ale tak co trzy-cztery dni. Nudzi mi się, bo ile można tak siedzieć i patrzeć na ludzi. Bo przecież nie będę ich zaczepiać, gdy idą z siatkami. A tak, gdy czasem są kontrole z centrali (zazwyczaj po kryjomu), to przynajmniej widać, że jest ruch. Że się niby kręci.
Iwona, 24 lata, sprzedaje kredyty
Znajomi udają klientów - Siedzę w boksie, po obu stronach mam ścianki, więc nikt nie widzi, co robię. Praca telemarketerki pozwala mi na opłacenie studiów. Na tym mi zależy. Nie liczę na żaden awans czy karierę. Chcę być prawnikiem. Po znajomych dzwonię prawie codziennie. Nikt się nie orientuje, że to znajomi, bo stworzyłam z nimi specjalny kod porozumienia. Mamy ubaw! Limit dzienny wykonuję, to i nikt się nie czepia. Ja nie potrafię ludzi namawiać do produktów, wstydzę się i głupio mi tak nawijać o czymś, w co sama nie wierzę. Ale tylko taką pracę mogłam znaleźć. Siedzę na wprost wejścia, to widzę, czy szef wchodzi, czy nie. On zresztą rzadko tu bywa. Na szczęście jeszcze nigdy mnie nie przyłapał, bo myślę, że od ręki by mnie zwolnił.
Katarzyna W., 21 lat, telemarketerka
Szwendam się - Chodzę po supermarkecie i spisuję, co jest w promocji. Bo nie ma dnia, żeby czegoś nie przeceniali. Potem dzwonię po rodzinie i znajomych i daję cynk. Szwendam się po hali, to kierownik myśli, że bacznie obserwuję. I że chcę w ten sposób pokazać, jak bardzo mi na pracy zależy. A przecież mają monitoring, a ja mam 60 lat. Czego się spodziewają? Nie mam żadnych wyrzutów sumienia, bo to taka praca na przeczekanie. Żeby w domu nie siedzieć. Kiedyś byłem policjantem - to była praca!
Waldemar J., 60 lat, ochroniarz
Śpię lub zbieram grzyby - Mamy z kolegą takie ulubione miejsce, gdzie zawsze łapiemy na radar. Przy lesie, za zakrętem, gdzie dobrze jesteśmy schowani. W lecie lubię chodzić tam na jeżyny, jesienią zbieram grzyby, a zimą po prostu na przemian z kolegą śpimy. Oczywiście nie zawsze, nie za każdym razem, tylko wtedy, gdy nam się zdecydowanie nie chce. No i trzeba jakoś zabić czas. Nie wpadliśmy ani razu, bo kryjemy się nawzajem. Wyrzutów sumienia nie mam, bo zdarza mi się to raptem raz, dwa razy w miesiącu. Policjant też czasem może być w gorszej formie. Jak to człowiek.
Mariusz C., 36 lat, policjant
Niby się spotykam - Gdy nie chce mi się odwiedzać klientów - mam miesięczny limit spotkań - to jeżdżę na zakupy. To dobry rejon, z mnóstwem sklepów - ubrania, buty, empik - więc jest co robić. Nawet jak nic nie kupię, to i tak czas mija lepiej niż na bajerowaniu klientów. Mam już kilku takich, z którymi się umówiłem, że czasem wpadnę tylko podbić pieczątkę. Że niby byłem, spotkałem się i będzie zamówienie. Bo i tak musi być. Raz w butiku spotkałem koleżankę z księgowości. Popatrzyliśmy na siebie zawstydzeni, bo oboje powinniśmy być w pracy. Ale trzymamy się za słowo, że nikomu pary z ust na ten temat. Wyrzuty sumienia? Haruję jak wół zaprzęgowy na twardym polu, więc nie. Zupełnie nie.
Robert K., 34 lata, przedstawiciel handlowy
Gram - Gdy nie mam nic do roboty, to jej specjalnie nie szukam. Gram wtedy przez internet z kolegami w scrabble albo w tysiąca. W dupie mam to, czy mnie złapią, czy nie. Raz prezes mnie nakrył, coś tam burczał. Ale co z tego. U mnie ważną częścią pracy jest odpoczynek. I tego się trzymam - jak najwięcej odpoczywać.
Grzegorz B., 39 lat, pracownik agencji reklamowej