Wiceminister Adam Fronczak, który jest szefem komitetu pandemicznego, przytoczył te dane, broniąc stanowiska resortu zdrowia w związku z pandemią świńskiej grypy.
Ministerstwo jeszcze nie kupiło szczepionek przeciw wirusowi A/H1N1. Tłumaczy, że nowe szczepionki nie są do końca przebadane, nie są znane ich skutki uboczne, i że jest jeszcze czas, bo szczyt epidemii świńskiej grypy jest oczekiwany w Polsce dopiero w okresie styczeń - marzec.
Oświadczenie wiceministra Fronczaka zaskoczyło ekspertów. Minister nie podał źródła swoich danych. Nie ma ich na oficjalnych stronach ani Światowej Organizacji Zdrowia ani innych międzynarodowych organizacji zajmujących się szczepionkami.
W rozmowie z portalem gazeta.pl wiceminister Fronczak zaczął się wycofywać: - Sprawa jest badana. Mogło się tak stać, że te zgony były niezależne od podania szczepionki.
Niedługo po wystąpieniu wiceministra rzecznik Europejskiej Agencji ds. Leków Harvey-Allchurch zdementował tą informację. To przypadki śmierci w Szwecji, ale zmarłe osoby były chore na inne choroby i podanie szczepionki nie było bezpośrednią przyczyną ich zgonu - poinformował.
Czwartkowa debata w Sejmie, która odbyła się na wniosek PO, miała na celu obronę minister Ewy Kopacz.
Kopacz: jestem wyjątkowo ostrożna
Sama Kopacz przekonywała posłów, że jej wątpliwości co do zakupu szczepionki nie biorą się z uporu, a z troski o bezpieczeństwo Polaków.
- Proszę Wysoką Izbę o wsparcie dla ministra, który chce być wyjątkowo odpowiedzialny i ostrożny, jeśli chodzi o życie polskich pacjentów - powiedziała Kopacz.
- Mamy wiedzę, jakie są klauzule w umowach, jakie podpisywały inne państwa, jakie są klauzule w zaproponowanej nam umowie. Departament prawny znalazł tam ponad 20 punktów spornych. Jak zadaję pytanie: czy rząd ma zawierać umowy korzystne dla obywateli czy dla interesów firm farmaceutycznych? - dodała.
Przypomniała, że przeciwko świńskiej grypie są trzy szczepionki, różnych firm, każda ma inną substancję czynną, ale wszystkie traktowane są tak samo, co jej zdaniem, powinno być zastanawiające.
W przypadku żadnej z nich nie są podane informacje o skutkach ubocznych. - Skoro to ma być taki cudowny i bezpieczny lek, bez żadnych skutków ubocznych, dlaczego firma nie chce go wprowadzić na rynek, nie chce wziąć za niego odpowiedzialności? - pytała Kopacz.
Chodzi o to, że firmy farmaceutyczne chcą sprzedać szczepionki rządowi i to rząd ma je rozprowadzać i ma wziąć na siebie pełną odpowiedzialność - prawną i finansową - za skutki uboczne. Nigdy wcześniej tego nie było. Firmy zawsze brały pełną odpowiedzialność za skutki uboczne sprzedawanych szczepionek.
Kopacz przekonywała, że jej nie wystarczają dotychczas przeprowadzone badania kliniczne leku. - Chcę mieć wiedzę, która pozwoli mi zarekomendować tę szczepionkę przed ukończeniem negocjacji - powiedziała.
Faktem jest, że szczepionki przygotowano w ekspresowym tempie, zaczęto nimi szczepić od początku października i nie ma jeszcze żadnych danych o skutkach ubocznych.
- Jeśli na całym świecie ponad miliard ludzi choruje na grypę sezonową, a około milion umiera, to czy ktoś z tego powodu ogłaszał pandemię? Choć te wirusy są bardziej zjadliwie, powodują ciężkie powikłania. Dlaczego akurat przy tym wirusie jest taka histeria? Dlaczego ci, którzy dziś mnie namawiają do zakupu tej szczepionki, zlekceważyli wirusa grypy w latach ubiegłych? - pytała minister zdrowia.
- To wy byście zarzucali mi niestaranność, brak wyobraźni, gdyby coś poszło nie tak - podkreśliła minister zdrowia, zwracając się do posłów.
Eksperci zwracają uwagę na interes firm farmaceutycznych by jak najszybciej sprzedać szczepionki na A/H1N1, bo po wygaśnięciu tej epidemii, będą nadawały się tylko do kosza. W następnym sezonie grypowym będziemy mieli innego wirusa, na którego nie będą działać.
Fronczak: sytuacja w Polsce nie odbiega od normy
- Jeśli chodzi o liczbę zachorowań na grypę sezonową, sytuacja w Polsce nie odbiega od tej z lat ubiegłych; w niektórych regionach liczba zachorowań jest nawet mniejsza niż w analogicznym okresie zeszłego roku - uspokajał wiceminister Fronczak.
Do 31 października, odnotowano ponad 41 tys. przypadków zachorowań na grypę sezonową. W sezonie 2006/2007 było ich 349 tys., w sezonie 2007/2008 - 235 tys., a w sezonie 2008/2009 - 543 tys.
Zachorowań na grypę A/H1N1 było 193. - Od kwietnia przebadano ponad tysiąc próbek; pacjentów, u których potwierdzono obecność wirusa, na początku hospitalizowano, potem okazało się, że przebieg choroby jest tak łagodny, że pacjentów odsyłano do domu, hospitalizowano jedynie pojedyncze przypadki" - mówił Fronczak.
Przypadków grypy powodowanej wirusem A/H1N1 odnotowano na całym świecie ok. 431 tys. - Przypadków grypy A/H1N1 jest znacznie mniej i śmiertelność jest niższa. To grypa sezonowa jest poważnym problemem, z którym zmagamy się od wielu lat - podkreślił wiceminister.
Fronczak dodał, że w opinii komitetu szczepionka na grypę A/H1N1 powinna być wprowadzona na rynek otwarty: do hurtowni i aptek, ale dopiero po uzyskaniu pewności co do jej bezpieczeństwa i skutków ubocznych. Poinformował, że z inicjatywy minister Ewy Kopacz kwestia postępowania koncernów farmaceutycznych produkujących szczepionkę - które nie chcą jej sprzedawać na otwartym rynku, jedynie bezpośrednio rządom poszczególnych państw - zostanie poruszona na forum Unii Europejskiej.
Źródło: Gazeta Wyborcza