http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Piosenki na... jesień

Wojciech Mann
2009-11-06, ostatnia aktualizacja 2009-11-08 17:41

Piosenki o jesieni są zwykle refleksyjne i tęskne. I to zarówno piosenki polskie, jak i zagraniczne.

ZOBACZ TAKŻE
SERWISY
Tak złotą polską jesień malowały Czerwone Gitary w 1966 roku.

Barwy jesieni



(S. Krajewski, M. Gaszyński)

Jesienne chmury znów pędzi wiatr

W dalekie strony, w daleki świat.

Zielone drzewa, które chroniły nas,

W żółte kolory zamienił czas.

Dalekie ścieżki, po których ja

Błądziłem kiedyś w pogoni dnia

I kwiaty, które witały nas,

W żółte kolory zamienił czas.

Szeroką plażę i morza brzeg

Zakryje wkrótce głęboki śnieg.

Dziś tylko liście zdobią pusty las,

Na żółto drzewa maluje czas.


Rok później Ray Davies, lider brytyjskiej grupy The Kinks, pozazdrościł Czerwonym Gitarom i namalował swoją osobistą wizję jesieni:

Autumn Almanac



From the dew-soaked hedge creeps a crawly caterpillar,

Z wilgotnego od rosy żywopłotu wypełza gąsienica

When the dawn begins to crack.

W pierwszych promieniach świtu.

It's all part of my autumn almanac.

To część mego jesiennego almanachu

Breeze blows leaves of a musty-coloured yellow,

Wietrzyk nawiewa przywiędłe żółte liście

So I sweep them in my sack.

Więc zmiatam je do worka

Yes, yes, yes, it's my autumn almanac.

Tak, tak, tak, to mój jesienny almanach.

Friday evenings, people get together,

W piątkowe wieczory ludzie się spotykają

Hiding from the weather.

Chroniąc przed złą pogodą.

Tea and toasted, buttered currant buns

Herbata i grzanki, jagodzianki z masłem

Can't compensate for lack of sun,

Nie zastąpią słońca,

Because the summer's all gone.

Bo lato już poszło precz.

La-la-la-la...

Oh, my poor rheumatic back


O, moje biedne reumatyczne plecy

Yes, yes, yes, it's my autumn almanac.

Tak, tak, tak, to mój jesienny almanach.

La-la-la-la...

Oh, my autumn almanac

Yes, yes, yes, it's my autumn almanac.

I like my football on a Saturday,


Lubię piłkę w soboty

Roast beef on Sundays, all right.

I rostbef w niedzielę.

I go to Blackpool for my holidays,

Wakacje spędzam w Blackpool

Sit in the open sunlight.

Siedząc w pełnym słońcu.

This is my street, and I'm never gonna leave it,

To moja ulica i nigdy jej nie opuszczę

And I'm always gonna stay here

Zawsze tu będę

If I live to be ninety-nine,

Nawet gdybym żył dziewięćdziesiąt dziewięć lat

'Cause all the people I meet

i każdy, kogo spotykam

Seem to come from my street

Jest z mojej ulicy

And I can't get away,

I nie wyjadę

Because it's calling me,

Bo ona mnie wzywa

Hear it calling me.

Posłuchaj, jak mnie wzywa.

La-la-la-la...

Oh, my autumn Armagnac

Yes, yes, yes, it's my autumn almanac.

La-la-la-la...

Oh, my autumn almanac

Yes, yes, yes, yes, yes, yes, yes, yes.


Jednak jedna z najsłynniejszych piosenek o smętnej jesieni nie powstała ani w Polsce, ani na Wyspach. Jest nią utwór napisany w latach 40. minionego wieku przez francuskiego Węgra Josepha Kosmę do wiersza poety Jacques'a Préverta "Les feuilles mortes" ("Martwe liście"). W 1947 roku zaśpiewał tę piosenkę Yves Montand, a po nim dziesiątki innych gwiazd światowej sławy.

Po francusku to się zaczynało tak:



Oh je voudrais tant que tu te souviennes

Des jours heureux ou nous étions amis

En ce temps la, la vie était plus belle

Et le soleil plus brulant qu'aujourd'hui

Les feuilles mortes se ramassent a la pelle

Tu vois je n'ai pas oublié

Les feuilles mortes se ramassent a la pelle

Les souvenirs et les regrets aussi

Et le vent du nord les emportent

Dans la nuit froide de l'oubli

Tu vois, je n'ai pas oublié

La chanson que tu me chantais

C'est une chanson, qui nous ressemble

Toi tu m'aimais, et je t'aimais

Et nous vivions, tous deux ensemble

Toi qui m'aimait, moi qui t'aimais

Mais la vie sépare ceux qui s'aiment

Tout doucement sans faire de bruit

Et la mer efface sur le sable

Le pas des amants désunis


Nie będę tłumaczył tego smutnego wiersza, gdyż jest po francusku i wszyscy go zrozumieją bez trudu. Zrozumiał go również w 1947 roku amerykański autor Johnny Mercer i napisał jego anglojęzyczną, i do tego krótszą, wersję pod mniej cmentarnym tytułem:

Autumn Leaves



The falling leaves drift by my window

Opadające liście szybują za mym oknem

The falling leaves of red and gold

Opadające liście czerwono-złote

I see your lips, the summer kisses

Wspominam twoje usta, letnie pocałunki

The sunburned hands I used to hold

Opalone dłonie, które trzymałem w rękach

Since you went away the days grow long

Od kiedy odeszłaś, dni mi się dłużą

And soon I'll hear old winter's song

I wkrótce już usłyszę zimową pieśń

But I miss you most of all, my darling

Ale tęsknię za tobą przeogromnie, kochana

When autumn leaves start to fall

Gdy wokół spadają jesienne liście

Warto w tym miejscu dodać, że piosenki jesienne, oprócz melancholijnej mgiełki i ogólnej jesienności, potrafią zaskoczyć niespodziewaną niespodzianką wytrącającą nas z łagodnej zadumy i budzącą zgoła niejesienną czujność:

Goniąc kormorany



(A. Tylczyński, J. Woy)

Dzień gaśnie w szarej mgle.

Wiatr strąca krople z drzew.

Sznur kormoranów w locie splątał się,

Pożegnał ciepły dzień,

Ostatni dzień w mazurskich stronach.

Zmierzch z jezior żagle zdjął.

Mgieł porozpinał splot.

Szmer tataraków jeszcze dobiegł nas,

Już wracać czas.

Noc się przybrała w czerń.

To smutny lata zmierzch.

Już kormorany odleciały stąd,

Poszukać ciepłych stron,

Powrócą wiosną na jeziora.

Nikt nas nie żegna tu.

Dziś tak tu pusto już.

Mgły tylko ściga wśród sitowia wiatr,

Już wracać czas.


Niby wszystko jest w porządku, Piotr Szczepanik od lat nostalgicznie żegna się z kormoranami, a my się wzruszamy. Niestety, dokładniejsze śledztwo wykryło pewną nieścisłość. Piosenka każe nam czym prędzej wracać z jezior do domu, gdyż w poszukiwaniu ciepłych stron kormorany już odleciały i nie wrócą aż do wiosny, czyli że już jest po sezonie. Tymczasem okazuje się, że zamieszkujący w Polsce kormoran czarny (Phalacrocorax carbo) jest ptakiem zimującym i jak nie lata, to siedzi na kuprze i jesienią, i zimą. Ktoś, kto uwierzy piosence i będzie uważał odlot kormoranów za sygnał nadejścia jesieni, może w konsekwencji narazić się na zaziębienie, grypę z powikłaniami, a nawet poważne odmrożenia!

Pewną pułapkę kryje także jesienna ("Mimozami jesień się zaczyna") piosenka Czesława Niemena "Wspomnienie". Przypomnę, że autorem "Wspomnienia" jest nie byle kto, bo Julian Tuwim. Tym razem chodzi o pewne słówko, niezbyt dokładnie rozumiane czy nawet nieprecyzyjnie słyszane w następującym fragmencie (proszę, nie patrząc na dalszy tekst i nie zastanawiając się, wstawić w miejscu kropek to, co państwo myślą, że tam powinno być):



Mimozami zwiędłość przypomina

Nieśmiertelnik złoty październik

To ty, to ty moja jedyna

Przychodziłaś wieczorem do cukierni

Z przemodlenia z przemodlenia senny

W parku płakałem szeptanymi słowy

(...) z chmurek prześwitywał jesienny

Od mimozy złotej majowy.


MOOBOP (Mój Osobisty Ośrodek Badania Opinii Publicznej) doniósł mi, że część respondentów w wykropkowanym miejscu wstawiłaby "chłodzik", część "młodzik", a pojedyncze głosy wskazywały na "lodzik", "brodzik", "chłodnik", a nawet "guzik". Oczywiście, guzik, a tym bardziej chłodnik, nie może prześwitywać z chmurek i uznaliśmy te odpowiedzi za kretyńskie. Na tym badania jednak nie zakończono - była też jego część druga. Ankieterzy wyjawili pytanym, iż prawidłowa odpowiedź brzmi "młodzik". Następnie zapytali, co to znaczy. I znowu uzyskaliśmy pewien rozrzut odpowiedzi. Większość kombinowała coś na temat młodego człowieka. Na pytanie, dlaczego jesienny młody człowiek miałby prześwitywać z chmurek, otrzymaliśmy zróżnicowane wyjaśnienia, w tym sporo niecenzuralnych. Dopiero pewien starszy człowiek pamiętający dużo zapomnianych przez innych rzeczy, słusznie zwrócił uwagę, że niegdyś słowem "młodzik" określało się księżyc w nowiu. Tym samym zagadka została wyjaśniona i wszyscy zadowoleni poszli do domu. Czego i państwu życzę. A piosenek jesiennych radzę słuchać ze wzruszeniem, ale i czujnie.

Źródło: Duży Format
  • 5 komentarzy
  • Drukuj
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    12 głosów

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':