http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Happening Yoani przeciw cenzurze internetu na Kubie

Maciej Stasiński
2009-11-05, ostatnia aktualizacja 2009-11-05 10:03

Słynna blogerka Yoani Sanchez wdarła się na zamkniętą konferencję o internecie w redakcji rządowego czasopisma "Temas" w Hawanie. Oszukała strażników, przebierając się za blond wampa.

Słynna blogerka Yoani Sanchez wdarła się na zamkniętą konferencję o internecie w redakcji rządowego czasopisma ''Temas'' w Hawanie. Oszukała strażników, przebierając się za blond wampa.
Słynna blogerka Yoani Sanchez wdarła się na zamkniętą konferencję o internecie...
SERWISY
Internet na Kubie jest zakazany. Dostęp do sieci mają tylko komunistyczna nomenklatura i zagraniczni turyści. Kubańczycy stosują mnóstwo sztuczek, by ominąć zakazy i cenzurę. Niektórym się udaje. Yoani Sanchez jest bodaj najsławniejszą blogerką na świecie, a blog prowadzi - mimo represji i cenzury - mieszkając w bloku w Hawanie.

Redakcja "Temas" postanowiła podebatować głównie o zagrożeniach internetu i sposobach kontrolowania treści zgubnych dla miłującego socjalizm narodu. Oczywiście w ścisłym gronie - za specjalnymi zaproszeniami i przepustkami w domu kultury Fresa y Chocolate. Garstka niezależnych blogerów, którzy usiłowali wejść, została wyłowiona i pozostawiona za żelazną bramą. Ale nie Yoani.

Już z domu wyszła w blond peruce, pod którą upchnęła długie ciemne włosy. Na nos założyła grube okulary, ubrała się w obcisłą, opinającą biodra sukienkę. Na Kubie blond wampy sieją spustoszenie, pilnujący jej zwykle tajniacy opuścili gardę.

Czujność zawiodła także strażników przed domem kultury - przepuścili ją bez wylegitymowania. Yoani przedefilowała przed nosem własnego męża Reinaldo Escobara, którego zatrzymano.

Konferencja była nudna do chwili, gdy nagle wstał młody człowiek i zmroził oficjeli. - Władza totalitarna opiera się na kontroli informacji. A za pomocą internetu zwykły obywatel może przeciwstawić się rządowemu monopolowi - mówił. Gdy skończył, słabe oklaski pokazały, że na sali jest jeszcze jeden wróg.

Zaraz się ujawnił. Yoani wstała i, zerwawszy perukę, przemówiła. - Po co cała ta gadanina o zagrożeniach internetu. To zwykła cenzura. Kubańczycy nie mogą nawet wejść na niewinną stronę na Wyspach Kanaryjskich, by sprawdzić akty urodzenia hiszpańskich przodków, którzy stamtąd przypłynęli na wyspę. Nie mogą wejść na stronę "Spotkania", która opowiada o kulturze kubańskiej na wyspie i na emigracji. Ani na mój własny blog cenzurowany od półtora roku.

Wymieniła autorów kilku sławnych kubańskich blogów, których strażnicy zatrzymali przed bramą. I potrząsając peruką, mówiła: - A ja muszę tak się tutaj przedzierać, żeby zgubić szpicli pod moim domem. Dlaczego wirtualna Kuba musi znosić tę samą cenzurę, przemoc i piętnowanie osób myślących inaczej niż władza, które znosi Kuba rzeczywista?

Oklaski były niemal burzliwe. Pani profesor, która na koniec zdziwiła się, za co Yoani Sanchez dostała najważniejszą hiszpańską Nagrodę im. Ortegi y Gasseta dla dziennikarstwa w sieci, nie znalazła zrozumienia nawet pieczołowicie dobranej publiczności.

Źródło: Gazeta Wyborcza
  • 7 komentarzy
  • Drukuj
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    12 głosów

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':