http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Gosiewski stracił pamięć?

Renata Grochal, Rafał Zasuń
2009-11-05, ostatnia aktualizacja 2010-08-13 00:01

Co szef klubu PiS robił przy ustawie o grach? Dziś nie pamięta nawet spotkań w tej sprawie

Przemysław Gosiewski
Fot. Paweł Małecki / AG
Przemysław Gosiewski
Śledcza komisja hazardowa prześwietli losy ustawy o grach pod rządami SLD, PiS i PO. Jednak decydujący "bój o wiarygodność" ma się rozegrać między PiS a Platformą. Politycy PiS sprawę hazardowego lobbingu od kilku tygodni wykorzystują do ataków na Donalda Tuska i PO. A Platforma atakuje PiS, pytając o rolę w pracach nad ustawą szefa klubu PiS Przemysława Gosiewskiego. Gosiewski skierował nawet pozwy do sądu przeciwko posłom Januszowi Palikotowi i Sebastianowi Karpiniukowi.

Karpiniuk powiedział w TVN 24, że "protoplastą afery hazardowej w Polsce jest Jarosław Kaczyński, Przemysław Gosiewski i Tomasz Lipiec". A Palikot wzywał działaczy młodzieżówki PO, żeby zanieśli do biur poselskich PiS świńskie ryje z kartką: "Gosiewski oddaj miliard złotych" (tyle skarb państwa miał zarobić w ciągu dwóch lat na dopłatach od właścicieli kasyn i salonów gier, które nie zostały uchwalone za czasów PiS).

Jaka była rola szefa klubu PiS podczas prac nad ustawą o grach? Gosiewski kierował komitetem stałym w rządzie Jarosława Kaczyńskiego. To on powinien czuwać nad pracami legislacyjnymi Rady Ministrów.

W projekcie ustawy o grach opracowanym na przełomie 2006 i 2007 r. przez resort finansów były zarówno 10-proc. dopłaty do gier na automatach oraz w kasynach, jak i walka z hazardem w internecie. Dochody z dopłat miały iść na sport, zwłaszcza na przygotowania do Euro 2012. Według naszych rozmówców od listopada 2006 r. trwały konsultacje między ministerstwami. Zajmował się tym zespół przedstawicieli resortów: finansów, skarbu i sportu. Ale porozumienia nie osiągnięto. - Było dużo rozbieżności między resortami, więc powstała robocza grupa ds. koordynacji prac nad tym projektem. Na jej czele stanął Przemysław Gosiewski jako szef komitetu stałego - mówi nasz rozmówca z kancelarii premiera Tuska, który prześledził przebieg prac nad ustawą o grach od 2006 r.

Resort skarbu chciał, by Totalizator Sportowy mógł rozwijać automaty do gry, tzw. wideoloterie. Urząd Komitetu Integracji Europejskiej zwracał uwagę, że walka z internetowym hazardem jest niezgodna z unijnym prawem i wywoła reakcję Komisji Europejskiej. Gosiewski jako szef Komitetu Stałego Rady Ministrów powinien w tej sytuacji doprowadzić do kompromisu albo zreferować sprawę premierowi Kaczyńskiemu, by on podjął decyzję, co zrobić z ustawą.

Nic jednak nie zrobił. Ostatecznie ówczesna minister finansów Zyta Gilowska zaproponowała, aby "wyjąć" z projektu artykuł o podwyżce podatku od automatów ze 125 do 180 euro miesięcznie. Rząd pomysł przyjął. Reszta ustawy, czyli m.in. dopłaty i walka z hazardem w internecie, miała być uchwalona później.

Gosiewski twierdzi, że nie brał udziału w konsultacjach dotyczących ustawy o grach. - Nie było żadnej grupy roboczej, w której brałbym udział - mówi "Gazecie".

O udziale Gosiewskiego w konsultacjach pisał 10 kwietnia 2007 r. "Puls Biznesu". Szef klubu PiS na sugestię gazety, że "odgrywa znaczącą rolę w przygotowaniu tej noweli", odpowiedział: "Ja tylko koordynuję prace nad tym projektem tak jak nad wieloma innymi. Wiem, jakie są postępy w jego przygotowaniu, ale to wiedza ogólna, pochodząca z jednego spotkania sprzed dwóch tygodni z przedstawicielami resortów finansów, skarbu i sportu".

- Być może w jednym ze spotkań w sprawie ustawy uczestniczył Gosiewski jako przewodniczący komitetu stałego - powiedział nam wczoraj ówczesny wiceminister skarbu Paweł Szałamacha, który konsultował ustawę.

- Spotkanie z ministrami Szałamachą i Lipcem dotyczyło budowy Narodowego Centrum Sportu, a nie ustawy hazardowej - przekonuje Gosiewski. Ale obie wersje nie muszą się wykluczać. NCS miał być budowany z pieniędzy z hazardowych dopłat.

Gosiewski zapewnia, że nie miał kontaktów z hazardowymi lobbystami Ryszardem Sobiesiakiem i Janem Koskiem.

- Nie znam ich. Nie przypominam sobie, żeby wysyłali do mnie jakieś pisma - mówi.

Jednak dopłat, które resort finansów chciał wprowadzić pod rządami PiS, nie uchwalono. - Ustawa przeszła cały proces legislacyjny i została zarekomendowana do przyjęcia rządowi. Jednak ze względu na wcześniejsze wybory nie zdążyliśmy jej uchwalić - mówi szef klubu PiS.

Źródło: Gazeta Wyborcza
  • Dodaj komentarz
  • Drukuj
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    48 głosów

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':