Śledcza komisja hazardowa prześwietli losy ustawy o grach pod rządami
SLD, PiS i PO. Jednak decydujący "bój o wiarygodność" ma się rozegrać między PiS a Platformą. Politycy PiS sprawę hazardowego lobbingu od kilku tygodni wykorzystują do ataków na Donalda Tuska i PO. A Platforma atakuje PiS, pytając o rolę w pracach nad ustawą szefa klubu PiS Przemysława Gosiewskiego. Gosiewski skierował nawet pozwy do sądu przeciwko posłom Januszowi Palikotowi i Sebastianowi Karpiniukowi.
Karpiniuk powiedział w
TVN 24, że "protoplastą afery hazardowej w Polsce jest Jarosław Kaczyński, Przemysław Gosiewski i Tomasz Lipiec". A Palikot wzywał działaczy młodzieżówki PO, żeby zanieśli do biur poselskich PiS świńskie ryje z kartką: "Gosiewski oddaj miliard złotych" (tyle skarb państwa miał zarobić w ciągu dwóch lat na dopłatach od właścicieli kasyn i salonów gier, które nie zostały uchwalone za czasów PiS).
Jaka była rola szefa klubu PiS podczas prac nad ustawą o grach? Gosiewski kierował komitetem stałym w rządzie Jarosława Kaczyńskiego. To on powinien czuwać nad pracami legislacyjnymi Rady Ministrów.
W projekcie ustawy o grach opracowanym na przełomie 2006 i 2007 r. przez resort finansów były zarówno 10-proc. dopłaty do gier na automatach oraz w kasynach, jak i walka z hazardem w internecie. Dochody z dopłat miały iść na sport, zwłaszcza na przygotowania do
Euro 2012. Według naszych rozmówców od listopada 2006 r. trwały konsultacje między ministerstwami. Zajmował się tym zespół przedstawicieli resortów: finansów, skarbu i sportu. Ale porozumienia nie osiągnięto. - Było dużo rozbieżności między resortami, więc powstała robocza grupa ds. koordynacji prac nad tym projektem. Na jej czele stanął Przemysław Gosiewski jako szef komitetu stałego - mówi nasz rozmówca z kancelarii premiera Tuska, który prześledził przebieg prac nad ustawą o grach od 2006 r.
Resort skarbu chciał, by Totalizator Sportowy mógł rozwijać automaty do
gry, tzw. wideoloterie. Urząd Komitetu Integracji Europejskiej zwracał uwagę, że walka z internetowym hazardem jest niezgodna z unijnym prawem i wywoła reakcję Komisji Europejskiej. Gosiewski jako szef Komitetu Stałego Rady Ministrów powinien w tej sytuacji doprowadzić do kompromisu albo zreferować sprawę premierowi Kaczyńskiemu, by on podjął decyzję, co zrobić z ustawą.
Nic jednak nie zrobił. Ostatecznie ówczesna minister finansów
Zyta Gilowska zaproponowała, aby "wyjąć" z projektu artykuł o podwyżce podatku od automatów ze 125 do 180 euro miesięcznie. Rząd pomysł przyjął. Reszta ustawy, czyli m.in. dopłaty i walka z hazardem w internecie, miała być uchwalona później.
Gosiewski twierdzi, że nie brał udziału w konsultacjach dotyczących ustawy o grach. - Nie było żadnej grupy roboczej, w której brałbym udział - mówi "Gazecie".
O udziale Gosiewskiego w konsultacjach pisał 10 kwietnia 2007 r. "Puls Biznesu". Szef klubu PiS na sugestię gazety, że "odgrywa znaczącą rolę w przygotowaniu tej noweli", odpowiedział: "Ja tylko koordynuję prace nad tym projektem tak jak nad wieloma innymi. Wiem, jakie są postępy w jego przygotowaniu, ale to wiedza ogólna, pochodząca z jednego spotkania sprzed dwóch tygodni z przedstawicielami resortów finansów, skarbu i sportu".
- Być może w jednym ze spotkań w sprawie ustawy uczestniczył Gosiewski jako przewodniczący komitetu stałego - powiedział nam wczoraj ówczesny wiceminister skarbu Paweł Szałamacha, który konsultował ustawę.
- Spotkanie z ministrami Szałamachą i Lipcem dotyczyło budowy Narodowego Centrum Sportu, a nie ustawy hazardowej - przekonuje Gosiewski. Ale obie wersje nie muszą się wykluczać. NCS miał być budowany z pieniędzy z hazardowych dopłat.
Gosiewski zapewnia, że nie miał kontaktów z hazardowymi lobbystami Ryszardem Sobiesiakiem i Janem Koskiem.
- Nie znam ich. Nie przypominam sobie, żeby wysyłali do mnie jakieś pisma - mówi.
Jednak dopłat, które resort finansów chciał wprowadzić pod rządami PiS, nie uchwalono. - Ustawa przeszła cały proces legislacyjny i została zarekomendowana do przyjęcia rządowi. Jednak ze względu na wcześniejsze wybory nie zdążyliśmy jej uchwalić - mówi szef klubu PiS.